"Dla mnie to po prostu tata"
Alexandra Gołota nie ukrywa, że jej ojciec jest w Polsce postacią wyjątkową. Dla niej jednak, poza sportową legendą, pozostaje przede wszystkim rodzicem.
"Mój tata jest skarbem narodowym. (…) Dla mnie Andrzej Gołota jest nieustannie niesamowitą i inspirującą osobą. A z drugiej strony jest po prostu moim tatą. Wiecznie żartuje, zdecydowanie jest dowcipnisiem", mówiła Alexandra.
Jak dodała, często wraca z nim do jego sportowych doświadczeń, zwłaszcza przy okazji wielkich wydarzeń.
"Za każdym razem, gdy oglądałam igrzyska olimpijskie, dzwoniłam do niego i pytałam o jego doświadczenia, jak sobie radził z presją", wspominała.
Wybrała inną drogę niż znany ojciec
Choć dorastała w aktywnej rodzinie i od najmłodszych lat miała kontakt ze sportem, Alexandra Gołota nie zdecydowała się pójść w ślady taty i wybrała zupełnie inną ścieżkę zawodową. Jak jednak podkreśliła, ruch w jej życiu wciąż odgrywa ważną rolę:
"Myślę, że to mój brat był bardziej zaangażowany w sport. Kiedy dorastaliśmy, oboje graliśmy w tenisa, dużo jeździliśmy na nartach, a teraz jestem między innymi instruktorką jogi. Sprawność fizyczna jest dla mnie i mojego brata bardzo ważna" - opowiadała.
Już jako nastolatka wiedziała jednak, że chce związać swoją przyszłość z prawem.
Ostatecznie Alexandra Gołota ukończyła studia prawnicze w Stanach Zjednoczonych i dziś pracuje jako prawniczka zajmująca się ochroną konsumentów. Zajmuje się sprawami, które mają bezpośredni wpływ na życie ludzi i ich bezpieczeństwo jako klientów. Jak podkreślała, jej praca daje realną możliwość pomagania innym i reagowania na nadużycia.
"Pracuję w imieniu rządu i wnoszę pozwy przeciwko firmom, które stosują nieuczciwe lub wprowadzające w błąd praktyki" - tłumaczyła.
Jak się okazało, duży wpływ na wybór tej ścieżki miała jej mama, która również jest prawniczką i była dla niej ważnym punktem odniesienia.
"Zawsze chciałam wygrać z nią jakąś dyskusję, więc w pewnym sensie zbudowałam karierę, próbując udowodnić mojej mamie, że się myli. Poza tym obserwowałam jej etykę pracy i to, jak dobrze traktowała ludzi".

Silna więź z Polonią w Chicago
Córka boksera aktywnie działa w środowisku polonijnym i od lat angażuje się w inicjatywy wspierające młode kobiety.
Przez kilka lat była prezeską Legionu Młodych Polek, a obecnie zasiada w radzie nadzorczej organizacji.
"To 84-letnia organizacja. Jej celem było zbieranie pieniędzy i sprzętu medycznego dla Polski i jej sojuszników (...) Dziś to przede wszystkim program mentorski i debiutancki. Młode kobiety z okolic Chicago przychodzą i są przedstawiane społeczeństwu jako debiutantki. Uczymy je różnych umiejętności, w tym na przykład rozmów kwalifikacyjnych. Dla młodych kobiet to fantastyczne doświadczenie, które przygotowuje je do przyszłych sukcesów" - wyjaśniła Alexandra.
Jak zaznaczyła, działalność w tej organizacji to nie tylko pielęgnowanie tradycji, ale też realne wsparcie dla kolejnych pokoleń.
"Każdy Polak, którego znam w Chicago, w jakiś sposób oddaje coś naszej społeczności. To jest coś bardzo fajnego, inspirującego i wyjątkowego w Polakach tutaj w Chicago. Każdy, kogo znam, chodził do polskiej szkoły lub do polskiego kościoła albo tańczy w polskim zespole", mówiła.
Podkreśliła też, że sama zawsze mogła liczyć na wsparcie rodaków.
"Polska społeczność jest bardzo silna w Chicago. Kiedy ktoś prosi cię o pomoc, po prostu to robisz, bo to twoja społeczność, twoi ludzie. Polacy zawsze się mną opiekowali i pomagali mi, kiedy dorastałam. Dlatego czuję, że też powinnam to robić - dla młodszych pokoleń, dla młodszych dziewczyn", dodała.
Walc z tatą i miłość do pierogów
Alexandra zdradziła, że sama również była debiutantką, a jej tata bardzo ją w tym wspierał - do tego stopnia, że nauczył się dla niej tańczyć walca.
"Mój tata nauczył się ze mną walca, bo w ten sposób przedstawiamy młode dziewczyny - tańczą walca ze swoimi ojcami, więc zanim tata wystąpił w >>Tańcu z Gwiazdami<<, trenował ze mną", wspominała.
Na koniec rozmowy nie zabrakło lżejszego akcentu, który pokazał jej przywiązanie do polskich tradycji. Zapytana o kulinarne preferencje, nie miała wątpliwości:
"Za każdym razem wygrywają pierogi. Mogę je jeść na śniadanie, obiad i kolację", przyznała ze śmiechem.
Zobacz też:
Stylowe wnętrza i wyjątkowa garderoba. Tak mieszka Piotr Kędzierski
Jak zaczyna dzień Cindy Crawford? Niektóre jej nawyki potrafią zaskoczyć





