Praca na pokładzie samolotu wydaje się dla "zwykłych" ludzi zajęciem absolutnie niezwykłym, a relacja Anny Chodygy-Policht, stewardessy, szefowej pokładu i ambasadorki PLL LOT zdecydowanie potwierdza te przypuszczenia. Nasza gościni pracuje w zawodzie od 9 lat i mówi, że w tym czasie zdążyła przeżyć w przestworzach bardzo dużo niesamowitych historii - przede wszystkim pozytywnych, chociaż zdarzały się wyjątki.
Jak wygląda praca stewardessy?
Kasia Cichopek była ciekawa jak wyglada grafik załogi samolotu - łatwo się domyślić, że znacznie różni się od takiego, który mamy na zwykłym etacie. Jak dopasować życie prywatne do takiej pracy?
"Dostajemy z dwutygodniowym wyprzedzeniem grafik na kolejny miesiąc", odpowiedziała Anna Chodyga-Policht i dodała:
"Ja, moja rodzina, mój mąż, nauczyliśmy się tak funkcjonować. Czyli planujemy wszystkie uroczystości i wydarzenia rodzinne, no, tak myślę, z dwumiesięcznym wyprzedzeniem".
Co się dzieje w samolocie? Załoga bywa świadkiem wyjątkowych wydarzeń
Chociaż wymagająca ogromnej wiedzy i umiejętności, a do tego bardzo specyficzna, praca na pokładzie samolotu to ciągle przede wszystkim praca z ludźmi. A oni, jak mówiła Anna Chodyga-Policht: "Przychodzą na pokład ze swoimi emocjami, ze swoimi historiami". Kasia Cichopek pytała naszą gościnię o wydarzenia z pokładu, które najbardziej zapadły jej w pamięć.
"Dosłownie trzy dni temu na locie do Nowego Jorku miałam przemiłą historię. Byłam poproszona o pomoc w przekazaniu karteczki od jednego pasażera do drugiej pasażerki, bo wpadli sobie w oko. Nie znali się wcześniej", opowiedziała.
Takich romantycznych momentów w swojej karierze doświadczyła znacznie więcej.
"Miałam przygodę taką na locie krajowym. Zostałam poproszona o uwiecznienie i umożliwienie zaręczyn na pokładzie", zdradziła nasza gościni.
Kulisy pracy stewardessy. Tak zachowują się pasażerowie
Zaloty czy oświadczyny to miłe wydarzenia, ale w powietrzu bywa czasem mniej przyjemnie. Bo jak powinna zachować się profesjonalna ekipa pokładowa, gdy pasażer domaga się... zawrócenia samolotu?
"My jesteśmy świadomi tego, jak dużym stresem dla pasażerów jest taka podróż. Zdarzyło mi się zostać poproszoną właśnie o powrót na lotnisko już po starcie, ponieważ pasażer zostawił służbowy telefon", opowiadała nasza gościni.
"Naszym zadaniem jest tutaj zaopiekować się tym pasażerem, wyjaśnić mu, że jednak takie sytuacje nie mogą mieć miejsca. Każdy taki manewr musi być uzasadniony odpowiednio - ze względów bezpieczeństwa czy technicznych", wyjaśniła i dodała jeszcze: "Wynikają tego typu zachowania w dużej mierze z nieświadomości pasażerów".
Szefowa pokładu wspominała jeszcze sytuację, gdy pasażer pomylił drzwi do toalety z tymi, do kokpitu pilotów i siłował się z przejściem w trakcie lotu.
Jak zachować się w samolocie po odpięciu pasów?
Nasi prowadzący pytali, na ile pasażerowie stosują się do zasad bezpieczeństwa na pokładzie. Czy moment pozwolenia na odpięcie pasów bywa dla załogi problematyczny?
"Ja muszę przyznać, że w swojej dziewięcioletniej karierze głównie spotykam się z pasażerami posłusznymi", zaznaczyła Anna Chodyga-Policht, ale dodała:
"Zdarzyły się historie takie jak prośby o przeprowadzenie sesji rozciągania w bufecie. Pasażerka potrzebowała właśnie w tylnym bufecie, na dłuższym locie, się porozciągać, miała ze sobą taką minimatę".
Tego nie rób w samolocie. Stewardessa tłumaczy
Pasażerowie potrafią popisać się pomysłowością, zwłaszcza na dłuższych trasach, gdy długotrwałe siedzenie zaczyna im doskwierać. Nasza gościni opowiedziała anegdotę z jednego z takich lotów, podkreślając, że coś takiego nie powinno nigdy się wydarzyć:
"Pamiętam jedną sytuację, kiedy pasażer narzekał na ból kręgosłupa. Mówił, że fotel jest niezbyt wygodny i położył się w przejściu między fotelami. A że już kabina była przyciemniona na dłuższym locie, to stwarzał takie zagrożenie, że prawie żebym go zdeptała".
Szefowa pokładu wtrąciła, że owszem, taki widok mógłby być zabawny, a zachowanie znów wynikało głównie z nieświadomości pasażera, ale mogło być potencjalnie niebezpieczne, zarówno dla niego, jak i pozostałych osób.
Zobacz też: To nie wyścig ani konkurs jedzenia na czas. Największe faux pas przy szwedzkim stole i jak ich uniknąć
Realia pracy stewardessy. Czy może pozwiedzać?
Maciej Kurzajewski był ciekaw, jak wygląda spędzanie czasu między lotami - czy na drugim końcu świata stewardessa ma czas, aby chwilę pozwiedzać?
"Jeżeli mówimy tutaj o lotach dalekiego zasięgu, to zależy wszystko od tego, jak siatka jest ułożona, jak te rotacje wyglądają. Czasami jest to 24 godziny na miejscu, czasami 48, a niekiedy jest to jedynie 18 godzin od startu do lądowania", odpowiedziała Anna Chodyga-Policht.
"Więc tak naprawdę jest czas zawsze na wypoczynek. Obowiązują nas przepisy dotyczące długości takiego wypoczynku. Ale jak ten pobyt jest dłuższy, to rzeczywiście, jak najbardziej jest czas na zwiedzanie", dodała.
Jak zostać stewardessą? Te cechy są obowiązkowe
Kasia Cichopek stwierdziła, że z opowieści naszej gościni wynika, iż czasem taki lot dla załogi jest jak wyjazd na kolonie z grupą podopiecznych. Anna Chodyga-Policht przytaknęła.
"Rzeczywiście, w tej pracy wymagana jest czujność, trzeba mieć tę wielozadaniowość w sobie. Jest to rzeczywiście duża trudność, żeby w każdej sytuacji zachować pełen profesjonalizm, ale też cierpliwość", wyznała.
"Tutaj podajemy posiłki, tu zadzwoni kapitan, że zbliżamy się do strefy turbulencji. Przychodzi pasażer, który prosi o tabletkę na ból głowy, a jeszcze stoi mama z maluchem, która też wymaga naszej opieki... Więc rzeczywiście tutaj umiejętność radzenia sobie i ogarniania kilku sytuacji naraz jest bardzo ważna", dodała.
Pasażerowie nie mają o tym pojęcia. Tak naprawdę wygląda praca w samolocie
Jednymi z najbardziej stresujących w ydarzeńsą te związane ze zdrowiem pasażerów, ale członkowie załogi są świetnie przygotowani na takie okoliczności - mimo ograniczonych możliwości.
"Wbrew pozorom mamy dużo tych narzędzi, które pomagają nam reagować w takich sytuacjach. Rzeczywiście przypadki medyczne są bardzo stresujące", przyznała nasza gościni.
"Jesteśmy przede wszystkim przeszkoleni. Co roku przechodzimy cykliczne szkolenia z pierwszej pomocy, z procedur awaryjnych, ewakuacji. Więc tutaj proszę wierzyć, załogi są zawsze przygotowane tak, żeby działać zgodnie z procedurami, bo one pozwalają nam zachować pełny spokój w takich sytuacjach", tłumaczyła i dodała jeszcze:
"Ale też musimy pamiętać, że pomagając jednej osobie, która potrzebuje naszej pomocy, my jesteśmy obserwowani przez resztę pasażerów, a oni jednak czerpią spokój i opanowanie też z naszych zachowań".
Czy bić brawo po lądowaniu? Stewardessa mówi wprost
Brawa po udanym lądowaniu to coś wybitnie polskiego, jak zauważył Maciej Kurzajewski. "To jest bardzo miłe zazwyczaj, jeżeli taka sytuacja się zdarza. Zawsze panom pilotom przekazuję", powiedziała Anna Chodyga-Policht. Okazuje się bowiem, że piloci tych serdecznych reakcji na lądowanie wcale nie słyszą.
"Niestety nie słyszą, ale zawsze informacja od szefa, szefowej pokładu jest. [...] Zresztą ja też przyznaję, że często jak jest takie naprawdę ładne lądowanie, to też gdzieś tam panów pochwalę. To jest zawsze miłe. Należy się chwalić", dodała na koniec.







