Nawet 20 lat za wcześnie. Nowe badania o starzeniu zaskakują
Nowe dane dotyczące podejścia do starzenia nie pozostawiają wątpliwości: dzisiaj problem tkwi bardziej w nas, niż w otoczeniu.
Chociaż tylko 55 proc. Polaków uważa, że starzenie jest postrzegane negatywnie, to jednocześnie aż 63 proc. deklaruje, że odczuwa przed nim lęk. Co więcej, ten strach pojawia się zdecydowanie za wcześnie - najmocniej ujawnia się między 35. a 44. rokiem życia, czyli nawet 10-20 lat przed momentem, który uznajemy za początek starości. W praktyce oznacza to jedno: starzenie zaczyna się w naszej głowie o nawet 20 lat za wcześnie.
Ten wewnętrzny głos ma realne konsekwencje i wpływa na codzienne decyzje bardziej, niż mogłoby się wydawać. To przez niego rezygnujemy z odważniejszych stylizacji, nowych aktywności czy relacji, bo "nie wypada w tym wieku". Jednocześnie aż 64 proc. Polaków przyznaje, że ukrywa swoje dolegliwości zdrowotne, by nie zostać zaszufladkowanym jako "stary" - co pokazuje, jak silne jest społeczne "tabu" wokół starzenia. Paradoks polega na tym, że deklarujemy otwartość, ale w praktyce wciąż działamy pod wpływem lęku, który skutecznie ogranicza nasze życie na długo, zanim pojawią się realne zmiany w ciele.
O polskim ageizmie w "halo tu polsat" Kasia Cichopek i Maciej Kurzajewski rozmawiali z Olgą Lany, badaczką trendów i Magdaleną Jakubiec-Cichańską, twórczynią cyfrową, "Kreatorką życia po 50-tce".
Co to jest ageizm? Doskonale go widać na polskim rynku pracy
Życie Magdaleny Jakubiec-Cichańskiej niemalże dokładnie w dniu 40. urodzin właściwie wywróciło się do góry nogami. Dostała papiery rozwodowe, zamknęła ukochaną firmę, a w jej głowie od razu zakiełkowała myśl: co dalej?
"To jest pułapka myśleniowa. To znaczy ja miałam wtedy takie odczucie, że właściwie wszystko już za mną. [...] Przestałam mieć nadzieję, że coś fajnego jeszcze się będzie działo", opowiadała. Wkrótce zderzyła się też z rozczarowującymi warunkami na rynku pracy:
"Ta >>40<< to jeszcze kawał czasu do emerytury. I nagle się okazało, że potem, już pod pięćdziesiątkę, to w ogóle nikt ze mną nie chciał rozmawiać".

Historia naszej gościni to podręcznikowy przykład ageizmu na rynku pracy.
Ageizm to stereotypy, uprzedzenia lub dyskryminacja wobec ludzi ze względu na ich wiek. Najczęściej dotyka osób starszych, ale nie zawsze. Przejawia się m.in. w nierównym traktowaniu w pracy, życiu społecznym czy dostępie do różnych usług.
Jak znaleźć pracę po "40" i "50"? Na rynku wciąż nie jest łatwo
Chociaż sytuacja, którą opisywała Magdalena Jakubiec-Cichańska miała miejsce ponad 20 lat temu, podobne problemy dojrzałych pracowników są na porządku dziennym.
Nasze gościnie podkreśliły jednak ważny aspekt - nie wynika to tylko z nieodpowiedniego podejścia pracodawców, bo nastawienie osób szukających pracy jest tutaj kluczowe.
"Myślę, że wynika to z dwóch stron, bo jesteśmy uwikłani w różne presje społeczne, ale też takie, które sami sobie na siebie nakładamy", mówiła Olga Lany i dodała, że na sytuację wpływają wyobrażenia, jakie mamy o starości, a także to, co serwują nam media - te nowe i te tradycyjne.
Zobacz też: Nie zwalnia, choć ma 95 lat. "Nie można mówić: nie chce mi się"
Kiedy zaczyna się starość? Badania na Polakach zaskakują
Jak mówiła Magdalena Jakubiec-Cichańska - od "40" do emerytury jeszcze daleko. A czy tak samo daleko jest do starości?
Nasze gościnie zwróciły uwagę na wspomniane na początku badanie, którego wyniki dają do myślenia.
"Fakty są takie, jak wynika z ostatniego raportu Laboratoire Expansion, francuskiej firmy, która zleciła takie badania w ośmiu krajach europejskich, że w Polsce uważamy, że człowiek stary to jest człowiek, który ma 54 lata", wyjaśniła Olga Lany.
"I jest to rzeczywiście osoba, która potencjalnie jest w szczycie swojej kariery zawodowej i jeszcze wiele, wiele lat przed emeryturą", dodała.
Najbardziej zaskakujące jest to - podkreśliła nasza gościni - że strach przed starzeniem w naszych głowach zaczyna się jeszcze wcześniej, bo nawet przed "30".

Kult młodości nadal istnieje, ale rzeczywistość zmienia się na naszych oczach
Maciej Kurzajewski zauważył, że jednak w mediach, zwłaszcza zachodnich, dokonuje się już pozytywna zmiana. Można zaobserwować coraz więcej przykładów pokazywania osób po "40" czy "50" w sposób adekwatny - jako aktywne, zadbane, szczęśliwe - bo, jak mówił, 54 lata to żadna starość.
"To są, myślę, schematy, które są jakby w nas, natomiast faktem jest, że ogromna jest rola mediów", zauważyła Magdalena.
"Ale też proszę zwrócić uwagę na to, jak różne marki też w świecie reklamy wyprostowały różne te słynne kampanie dotyczące różnorodności właśnie i wiekowej, i tożsamościowej", dodała Olga Lany.
Nasze gościnie przyznały, że kult młodości nadal ma się dobrze, ale podejście do dojrzałości zmienia się na naszych oczach - panie przestają farbować włosy czy skupiać się na makijażu tuszującym zmarszczki.
"Czasy się zmieniły i osoby 50+, 60+, 70+, to są osoby aktywne, to są osoby, które fajnie działają. Myślę sobie, że jest ogromna rola nas wszystkich właściwie w tym, żeby nauczyć się dostrzegać, nazwijmy to tak górnolotnie, piękno w dojrzałości", mówiła Magdalena.
Zobacz też: Srebrne włosy jak z Instagrama. Wystarczy prosta rutyna pielęgnacyjna







