"To jest sanatorium dla psychiki". Małgorzata Potocka o udziale w "Tańcu z Gwiazdami" i wsparciu bliskich
Małgorzata Potocka opowiedziała o swoich pierwszych krokach w "Tańcu z Gwiazdami" i o tym, jak ogromne znaczenie ma dla niej wsparcie najbliższych. Aktorce kibicują córki - Matylda Robakowska i Weronika Ciechowska-Polanco. Jedna była dziś przy niej w studiu "halo tu polsat", druga dołączyła za pośrednictwem wideorozmowy, pokazując, że rodzinne wsparcie to dla Potockiej ogromna siła i motywacja w programie.

Popisowy szpagat i emocje po pierwszych występach w "TzG"
Paulina Sykut-Jeżyna zaczęła rozmowę od nawiązania do energii i efektownego występu Małgorzaty w "TzG": "Niezwykle ciekawi nas to, czy twoje córki w ogóle wiedziały, że ty potrafisz robić szpagat".
Potocka zdradziła, że dla dorosłych pociech był to raczej niespodziewany element występu: "Oczywiście, że nie. To był numer popisowy mamy. To było oczywiście zaplanowane, bardzo precyzyjnie. Szpagatu się nie robi z dnia na dzień", opowiadała aktorka.
Małgorzata przyznała, że przygotowanie do takiego elementu wymaga lat ćwiczeń: "Nawet przez miesiąc człowiek nie jest w stanie się tego nauczyć, to po prostu są lata kombinowania, jak tu się rozciągać i tak dalej".
Na parkiecie aktorka czuła się fantastycznie. "To jest taki reset w głowie. To jest sanatorium dla psychiki. Muzyka i taniec - czy może być lepsze lekarstwo na wszystko?", mówiła z entuzjazmem.
Małgorzata Potocka może liczyć na wsparcie córek
Obecność córek zarówno podczas jej występów w "Tańcu z gwiazdami", jak i dziś w studiu "halo tu polsat", była dla Małgorzaty kluczowa. Jedna z nich towarzyszyła mamie na miejscu, druga wspierała ją zdalnie, łącząc się na wideorozmowę. Choć dzieli je odległość, Potocka podkreślała, że wsparcie obu córek dociera do niej równie mocno.
Aktorka zdradziła, że każda z nich pełni w jej życiu nieco inną rolę. Jedna przypomina o codziennych sprawach i obowiązkach, druga pomaga spojrzeć na problemy z dystansem i znaleźć rozwiązania w trudniejszych momentach.
Córki również podzieliły się swoimi wrażeniami z pierwszego występu mamy w programie. Emocji nie brakowało:
"Pierwsza reakcja? Ojej, no ja byłam przecież tam. Stałyśmy i po prostu dla nas to były takie emocje. Denerwowałyśmy się potwornie, ale wiedziałyśmy, że mama podoła. Mama jest do zadań specjalnych. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych" - mówiła Weronika Ciechowska-Polanco.
Małgorzata nie kryła, że wsparcie najbliższych daje jej ogromną siłę i motywację do działania. Podkreśliła, że energię do życia i podejmowania kolejnych wyzwań ma w sobie od zawsze.
"No ja mam to w DNA. [...] Człowiek się z tym rodzi. I taki entuzjazm do życia. Po prostu różne rzeczy w życiu przeżywałam tragiczne i szczęśliwe i wspaniałe. Ale po prostu nie dałam się temu złamać", wyznała.
Radość z tańca i inspiracja dla innych
Dla aktorki udział w programie to nie tylko przygoda z tańcem, ale także okazja, by pokazać, że na realizację marzeń nigdy nie jest za późno. Małgorzata Potocka podkreślała, że jej występ może być inspiracją dla osób, które często wątpią w siebie lub obawiają się opinii innych:
"To okazja, żeby stworzyć przestrzeń dla ludzi, którzy mnie oglądają i którzy nawet nie wierzą w siebie, ale to daje im siłę, to daje wiarę, że też mogą przełamać reguły. Polska jest krajem dość ciężkim dla ludzi, którzy czegoś chcą, albo utalentowanych, albo jakichś innych i tak dalej".
Jednak zanim aktorka zdecydowała się przyjąć propozycję udziału w programie, pojawiły się również obawy. Jej córka Matylda przyznała, że początkowo nie była zachwycona tym pomysłem - nie dlatego, że nie wierzyła w mamę, ale dlatego, że obawiała się reakcji widzów.
"Ja nie byłam zachwycona tą propozycją, ale to nie dlatego, że nie wierzę w mamę, tylko dlatego, że nie wiedziałam, czy mama była na to gotowa. Bałam się, że może nie być gotowa na krytykę. Taką po prostu, że w Polsce jednak mamy takie stereotypy związane z osobami po 60., 70. roku życia, które realizują swoje marzenia. I bałam się, że po prostu będzie miała takie zderzenie z tym. I to bardziej była taka ochrona" - zdradziła córka.
Sama Małgorzata Potocka podchodzi jednak do tego z dystansem. Przyznała, że nie skupia się na negatywnych komentarzach, a najważniejsza jest dla niej radość z tańca i możliwość dzielenia się energią z widzami.
Jednocześnie ogromną rolę w tej przygodzie odgrywa wsparcie najbliższych. Córki kibicują jej zarówno z widowni, jak i z daleka, a ich obecność daje jej poczucie bezpieczeństwa i dodatkową motywację.
Na koniec Potocka podkreślała, że każdy taniec to połączenie energii, radości i wsparcia najbliższych:
"Ja sobie nie wyobrażam, żeby ich nie było ze mną razem, bo ja dla nich tańczę".
Zobacz też:






