TYLKO U NAS. Doda w szczerej rozmowie o cenie popularności, niepowodzeniach w miłości i samotności w show-biznesie
Po premierze swojego serialu dokumentalnego Doda zdecydowała się na jedną z najbardziej szczerych rozmów od lat. W wyemitowanym dziś wywiadzie w "halo tu polsat" artystka rozmawiała z Olkiem Sikorą o cenie popularności, samotności w show-biznesie i granicach, które po latach nauczyła się stawiać.

Ten serial jest dla każdego, kto ma empatię
Już na początku rozmowy pojawiło się pytanie, do kogo tak naprawdę skierowany jest dokument. Czy to propozycja głównie dla fanów, czy może dla tych, którzy znają Dodę wyłącznie z nagłówków i medialnych doniesień?
Artystka nie miała wątpliwości, że jej intencja była znacznie szersza.
"Chciałabym, żeby był dla absolutnie każdego. Kto ma chociaż trochę IQ, empatii i wrażliwości", wyznała Doda.
W trakcie rozmowy Olek Sikora zauważył, że serial może wywoływać uczucie smutku i refleksji, bo pokazuje samotność wpisaną w życie gwiazdy. Doda przyznała, że to bardzo trafne spostrzeżenie.
"Show-biznes to jest samotność. Chciałam tu postawić znak równości. To też jest taka przestroga dla tych ludzi, którzy bardzo chcą tu być. I dla rodziców, którzy robią wszystko, żeby wepchnąć tu swoje pociechy".
"Jestem szczęśliwą laską. Nauczyłam się proporcji"
Choć w dokumencie pojawia się wiele trudnych momentów, Doda podkreśliła, że dziś czuje się osobą spełnioną. Kluczowa okazała się zmiana podejścia do życia prywatnego i presji medialnej.
"Jestem szczęśliwą laską. Bo umiem zachować proporcje między pracą a życiem prywatnym", zdradziła.
Artystka otwarcie przyznała, że przez długi czas ulegała presji udowadniania w mediach społecznościowych, jak bardzo wszystko jest "super". Z czasem zrozumiała jednak, jak szkodliwa bywa ta iluzja.
"Chciałam udowodnić, jak bardzo jest super. A to jest iluzja, moim zdaniem bardzo toksyczna. Dopiero lekcję odrobiłam dwa lata temu".
Niepowodzenia w miłości, terapia i utrata zaufania
Jednym z najbardziej poruszających fragmentów rozmowy były wyznania dotyczące relacji, która głęboko ją zraniła. Doda bez owijania w bawełnę opowiedziała o mężczyźnie, który jak podkreśliła - wszedł w związek z nią z wyrachowanych powodów.
"Bardzo zawiodłam się na relacji, w której mężczyzna wszedł intencjonalnie w związek ze mną [...]. Straciłam szacunek do mężczyzn na jakiś czas. I w ogóle wiarę w to, że poznam kogokolwiek, kto będzie bezinteresownie chciał mnie w sobie rozkochać" - mówiła. W przepracowaniu tego pomocne okazały się terapie, które pozwoliły jej poukładać emocje. Mimo wszystko podkreśliła, że zawód miłosny po jej pierwszym małżeństwie sprawił, że już nigdy nie poczuła takiej prawdziwej miłości.
"Myślę, że po moim pierwszym mężu, który złamał mi serce i moją psychikę, już nigdy tak naprawdę nie czułam tego, chociaż wydawało mi się, że tak. Teraz po dwóch terapiach, które przeżyłam, moje życie całkowicie się zmieniło. Nigdy przez tamten czas już nie poczułam takiej prawdziwej miłości, ponieważ żadnemu nigdy nie zaufałam".
Dziś, jak podkreśla, sytuacja wygląda inaczej - głównie dlatego, że swoje życie prywatne trzyma z dala od opinii publicznej.
"Wracam do gry po dwudziestu latach"
Doda przyznała, że dopiero teraz po latach doświadczeń i rozczarowań czuje się gotowa na nową relację. Jak zaznaczyła, kluczowe było oddzielenie życia prywatnego od zawodowego i postawienie jasnych granic, których wcześniej często brakowało:
"Dopiero teraz, kiedy życie prywatne całkowicie trzymam dla siebie i nie mam obawy, że ktoś mnie wykorzysta jak windę do sławy, mogę spokojnie opuścić gardę i patrzyć na drugiego człowieka z poczuciem prawdy w jego oczach". Artystka dodała, że nie korzysta już z terapii, a poczucie równowagi zawdzięcza większej samoświadomości - "Po dwudziestu latach teraz znowu wracam do gry".
W dalszej części rozmowy artystka odniosła się do swojego scenicznego wizerunku, który od lat wywołuje emocje i bywa mylony z jej prywatnym życiem. Podkreśliła, że prowokacyjna forma jest świadomym narzędziem artystycznym, a nie deklaracją światopoglądową.
"Prywatnie jestem bardzo konserwatywna, jeśli chodzi o związki damsko-męskie. Dosyć wstydliwa", wyznała.
Scena pozostaje dla niej przestrzenią wolności i odreagowania. To tam pozwala sobie na intensywną ekspresję, która jest częścią scenicznej kreacji:
"Na scenie od zawsze jestem bardzo seksowna. Te wszystkie rzeczy są wyraziste, czasami wręcz skrajne. I mi się to podoba, ja lubię zawstydzać ludzi".

W rozmowie pojawił się również temat stereotypów dotyczących kobiet, którym często przypisuje się "męski pierwiastek", gdy są stanowcze i waleczne. Doda zdecydowanie odrzuciła takie podejście.
"To nie są cechy, które można przypisywać tylko mężczyznom. Kobiety nie są od tego, żeby być ciche, gotować i nie mieć swojego zdania", powiedziała i podkreśliła, że jej asertywność uruchamia się głównie w sytuacjach zagrożenia, zwłaszcza w świecie show-biznesu.
"Te cechy wzbudzają się we mnie, kiedy muszę włączyć asertywność i nie daję sobie w kaszę dmuchać", dodała, a po chwili zdradziła - "Nie żałuję. Teraz już >>z liścia nie sprzedałam<< 10 lat nikomu".
Doda o cenie bycia ikoną
Na koniec rozmowy padło pytanie o cenę bycia ikoną popkultury w Polsce. Doda nie miała wątpliwości, że sława to nie tylko uwielbienie fanów, ale też nieustanna praca, a czasem wręcz wrogość.
"Masz rzeszę fanów i ogromną rzeszę antyfanów. I to nie są tylko oni, ale też dziennikarze, którzy mają obsesję na moim punkcie".
Jak dodała, jedyną osobą, która mogłaby ją "usunąć" z medialnej karuzeli, jest ona sama:
"Jest tylko jedna osoba, która może sprawić, że zniknę. Ja".

Zobacz też:






