Brendan Fraser o samotności i potrzebie bliskości. "Można ją czuć nawet w tłumie"
Brendan Fraser, hollywoodzki aktor i laureat Oscara, w rozmowie z Maksem Behrem opowiedział o samotności, potrzebie bliskości i emocjach, które coraz częściej ukrywamy. Mówił także o swojej roli w filmie "Rodzina do wynajęcia", który - choć osadzony w Japonii - porusza uniwersalne problemy współczesnego świata.

Film "Rodzina do wynajęcia" opowiada o ludziach, którzy z różnych powodów decydują się na fikcyjne relacje, by wypełnić emocjonalną pustkę. W rozmowie z Maksem Behrem Brendan Fraser tłumaczył, skąd bierze się ta potrzeba i dlaczego samotność może dotknąć każdego, niezależnie od miejsca czy okoliczności.
Samotność w tłumie wielkich miast
Zapytany o to, co kieruje ludźmi do korzystania z usług "wynajmowanej rodziny", aktor bez wahania wskazał na samotność i brak prawdziwych więzi. Jak podkreślił, odosobnienie nie jest dziś związane wyłącznie z fizyczną izolacją:
"Samotność, odosobnienie, potrzeba nawiązania więzi. Można czuć się samotnym nawet w tak zatłoczonym miejscu jak Tokio, Londyn, Nowy Jork, czy gdziekolwiek indziej na świecie".
Zdaniem Frasera współczesne relacje coraz częściej tracą autentyczność, a kontakt międzyludzki bywa powierzchowny i zastępowany przez technologie: "A w tej coraz bardziej syntetycznej wersji kontaktu międzyludzkiego, jaką mamy dziś - przewijanie ekranów - nie ma autentyczności". Aktor zwrócił uwagę, że nawet jeśli relacje pokazane w filmie są fikcyjne, odpowiadają na bardzo realne potrzeby emocjonalne.
"Ludzie mają potrzebę czegoś namacalnego, czegoś, co jest dla nich osobiście znaczące, nawet jeśli jest to tylko fikcja", mówił.
Choć historia przestawiona w filmie mocno osadzona jest w Japonii, Fraser podkreślał jej uniwersalny charakter i odniósł się do tamtejszego podejścia do zdrowia psychicznego:
"W Japonii problemy ze zdrowiem psychicznym są stygmatyzowane, co zostało pokazane w filmie, więc istnienie agencji wypożyczającej rodzinę ma sens, bo jest to pewnego rodzaju obejście tego problemu".
Czy Brendan Fraser czuł się kiedyś samotny?
W trakcie rozmowy padło również pytanie o osobiste doświadczenia aktora. Fraser przyznał, że samotność nie jest mu całkowicie obca, choć - jak zaznaczył, jest to stan, przez który się przechodzi: "Może chwilami, ale wiesz, przechodzi się przez to." Jednocześnie dodał, że nigdy nie miał potrzeby sięgania po fikcyjne relacje. Z przymrużeniem oka zdradził natomiast, kogo ewentualnie mógłby "wynająć":
"Gdybym kiedykolwiek miał kogoś wynająć, chciałbym mieć siostrę".
Rozmowa zeszła także na temat emocji i społecznych oczekiwań wobec mężczyzn. Zdaniem Frasera to właśnie one sprawiają, że wiele uczuć pozostaje niewypowiedzianych.
"Prawdopodobnie smutek, prawdopodobnie potrzeby bliskości, potrzeby rodziny".
"Ten film jest listem miłosnym do samotności"
Na zakończenie rozmowy Maks Behr zapytał Brendana Frasera, czego nauczył go ten film, ta historia. Aktor podkreślił, że kluczowa jest szczerość wobec siebie i innych, bo tylko ona pozwala budować prawdziwe relacje.
"Tak jak w przypadku Pilippa (bohatera filmu - przyp. redakcji), jeśli jesteśmy wobec siebie szczerzy, możemy naprawdę nawiązać głęboką, znaczącą więź. Ten film jest listem miłosnym do samotności. Jest adresowany do Tokio, ale mógłby rozgrywać się gdziekolwiek", wyjaśnił Brendan Fraser.
Zobacz też:






