Reset po medialnym zgiełku. Kosiński i Frycz o domowej logistyce
Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem intensywnych zmian; zakończenie udziału w "Tańcu z Gwiazdami" (gdzie wraz z Izą Miko zajął siódme miejsce) pozwoliło Albertowi Kosińskiemu na pełne zaangażowanie w domową codzienność. Tancerz, jak sam przyznaje, odnalazł w tym czasie upragniony spokój, spędzając czas z nowo narodzonym synem oraz starszymi córkami partnerki, traktując to jako głęboki reset po medialnym zgiełku. Olga Frycz stanowczo podkreśla, że jej narzeczony nie ogranicza się wyłącznie do epizodycznego wsparcia.
"Albert jest ojcem totalnie obecnym. U nas nie ma tak, że: »o, zmienił pampersa, brawa«. To jest u niego całkowicie naturalne", zaznaczała.
Jej partner potrafił z kolei docenić fakt, że w czasie trwania wyczerpujących, tanecznych treningów, mógł liczyć na bezwarunkową wyrozumiałość.
"Nie wyobrażam sobie niczego innego. Podczas programu także miałem wielkie wsparcie. Olga tak naprawdę wzięła na siebie dziewięćdziesiąt pięć procent obowiązków", przyznał Kosiński.
Schowane ego i brak dramatów. O budowaniu więzi i planach na ślub
Zbudowanie sprawnie funkcjonującej rodziny, w której obecni są także ojcowie starszych pociech, wymaga bezsprzecznej dojrzałości emocjonalnej. Tancerz płynnie i bez najmniejszych obaw wszedł w rolę "narzeczonego mamy" (para zaręczyła się ponad rok temu), zyskując bezwarunkową sympatię dziewczynek. Kluczem do sukcesu - jak zauważała aktorka - jest umiejętność odrzucenia własnych ambicjonalnych zapędów.
"Trzeba schować dumę i ego do kieszeni. Machnąć na pewne rzeczy ręką, policzyć do dziesięciu i zwyczajnie się dogadać", tłumaczyła Frycz.
Dzięki takiemu podejściu, w ich codzienności nie ma miejsca na publiczne nieporozumienia czy wymienianie się oświadczeniami; dominuje za to szacunek, a logistyka opieki przebiega w spokojnej, poukładanej atmosferze. Owocuje to głęboką więzią, którą Olga podsumowała krótko, choć dobitnie.
"Dziewczynki uwielbiają Alberta, a Albert kocha je. Tworzymy super rodzinę. Jesteśmy szczęśliwi", zaznaczyła.
Co ciekawe, para nie unika również tematu sformalizowania swojej relacji. Ślub pojawia się w ich planach, jednak oboje traktują ten krok wysoce pragmatycznie - "czysto formalnie" (jak ujęli to sami zainteresowani), jako sposób ułatwienia sobie różnych aspektów wspólnego życia.
Zanim jednak zapadnie klamka w tej sprawie, artystka skupia się na spokojnym powrocie do pełni sił po ciąży, otwarcie i z ogromnym dystansem pokazując w przestrzeni publicznej rzeczywiste uroki macierzyństwa. Zawsze może przy tym liczyć na najstarszą córkę Helenę, która - jak z dumą podkreślała Olga - doskonale odnajduje się w niezwykle odpowiedzialnej roli starszej siostry dla małego Jana.







