Albert Kosiński o nowych wyzwaniach i pierwszych dniach w roli taty. "To ogromne szczęście"
W "halo tu polsat" gościł dziś świeżo upieczony tata Albert Kosiński. Znany z "Tańca z Gwiazdami" tancerz opowiedział o pierwszych dniach ojcostwa, emocjach po narodzinach syna oraz o tym, jak łączy nową rolę z intensywnymi treningami do programu.

Dla Alberta Kosińskiego ostatnie dni były pełne skrajnych emocji. Narodziny syna Jasia całkowicie zmieniły jego codzienność, a jednocześnie zbiegły się z intensywnymi przygotowaniami do nowej edycji "Tańca z Gwiazdami". W rozmowie w studiu tancerz nie ukrywał wzruszenia, opowiadając zarówno o porodzie, jak i o wsparciu, jakie daje mu jego narzeczona, Olga Frycz.
Pierwsze chwile ojcostwa. "Nie da się tego opisać"
Albert Kosiński towarzyszył narzeczonej przy porodzie. Jak przyznał, choć lekarze wykonywali swoją pracę rutynowo, dla niego i Olgi był to czas pełnego skupienia i ogromnych emocji.
"Byliśmy przez cały czas razem. Bardzo się cieszę, że mogłem w ogóle uczestniczyć w tym i wspierać Olgę. No nie da się tego opisać. (...) Chwila, moment, krzyk maleństwa, podniosłem głowę. Pierwszy zobaczyłem Jasia. Wow, to już. Jest. I tyle. Ogromne szczęście. Bardzo dużo wzruszeń".
Tancerz nie ukrywał, że pierwsze dni po narodzinach syna były dla niego niezwykle poruszające.
"Te pierwsze dwa, trzy dni, to cały czas płakałem, gdy tylko go widziałem", wyznał Kosiński.
"Ona jest hero". Kosiński o Oldze Frycz po porodzie
W rozmowie nie zabrakło też słów pełnych podziwu dla Olgi Frycz. Albert podkreślił jej siłę, spokój i determinację, z jaką wraca do formy po cesarskim cięciu.
"Ona dochodzi do siebie. Aczkolwiek nie ukrywam - sześć godzin po cesarce to już sobie tam rozkładała rzeczy w pokoju, bo musi mieć porządeczek, wszystko poukładane. Więc jest w superformie. Jest moją superhero".
Według Alberta, to właśnie dzięki narzeczonej łatwiej mu się odnaleźć w roli ojca:
"Olga wprowadza we mnie taki spokój. Nie wiedziałem jak to będzie po narodzinach czy, ten spokój będzie. Oczywiście jestem bardzo ostrożny, ale instynkt jest. Jakoś tak instynktownie człowiek się zabiera do tego wszystkiego.

Dwa wielkie wyzwania Alberta Kosińskiego - ojcostwo i "Taniec z Gwiazdami"
Narodziny syna zbiegły się z wyjątkowo intensywnym okresem zawodowym. Albert Kosiński nie ukrywa, że pogodzenie ojcostwa z treningami do "Tańca z Gwiazdami" to spore wyzwanie, ale też naturalna kolej rzeczy.
"Jest to bardzo intensywny czas, nie ukrywam, ale kiedy jak nie teraz? Jak to się mówi - na dziecko nigdy nie ma dobrego czasu. Po prostu to się dzieje. Życie się toczy. Trzeba pracować".
Docenił też wsparcie swojej partnerki tanecznej, Izy Miko. Aktorka podarowała mu bluzę z nadrukowanym serem i imionami Jaś i Albert.
"Dostałem piękny prezent od mojej wspaniałej partnerki w >>Tańcu z Gwiazdami<<, od Izy. (...) Też to jest taka dziewczyna z jajem. Co mi się podoba. Mamy dobry flow, dużo żartujemy, będziemy nagrywać dużo śmiesznych rolek", zdradził.
To jednak nie koniec niespodzianek, bo podczas dzisiejszej wizyty w studiu Albert otrzymał również prezent dla synka od ekipy "halo tu polsat". Były to śpioszki z logo programu.

Pasja do tańca już od kołyski?
Choć Jasiek jest jeszcze malutki, Albert zauważa, że ruch i delikatne taneczne kołysanie działają na niego kojąco. Jak tłumaczy, to naturalne nawiązanie do tego, co dziecko zna jeszcze z życia prenatalnego.
"Takie ruchy taneczne imitują ruch dziecka w łonie matki. (...) Uspokaja się zdecydowanie. Lubi być na rękach, lubi jak się coś dzieje, jak chodzimy"
Zapytany o przyszłość syna, Kosiński podkreślił, że najważniejsze jest dla niego zdrowie i szczęście malucha, a nie konkretna ścieżka. Równocześnie podkreślił, że chciałby zaszczepić w nim pasję do sportu.
"Dla mnie najważniejsze, żeby on był zdrowy i szczęśliwy. Co będzie chciał robić, my jesteśmy tylko za. (...) Jakakolwiek pasja jest kluczowa w rozwoju dziecka".
Zobacz też:






