Wielki powrót Ricky'ego Martina. Zachwycił występem na Super Bowl - trudno uwierzyć, ile ma dzisiaj lat
Wystarczyło kilkanaście sekund na jednej z największych scen, żeby świat znów oszalał na jego punkcie. Ricky Martin pojawił się podczas Super Bowl Half Time Show i przypomniał wszystkim, dlaczego na początku lat 2000. tak bardzo go pokochaliśmy. Dzisiaj wokalista ma 54 lata i wygląda nawet lepiej niż ćwierć wieku temu, gdy cała Polska tańczyła do "Livin’ la Vida Loca".

Super Bowl Half Time Show, czyli muzyczna przerwa podczas finału Super Bowl - największego meczu futbolu amerykańskiego w USA - od lat jest osobnym kulturowym wydarzeniem, podczas którego największe gwiazdy serwują widzom show, które przechodzą do historii. Nie inaczej było i w tym roku, gdy sceną zawładnął Bad Bunny - o jego koncercie rozpisywały się wczoraj chyba wszystkie możliwe media. Jednak Benito Antonio Martínez Ocasio, bo tak naprawdę nazywa się portorykański gwiazdor, nie był na Super Bowl sam. Na scenie towarzyszyło mu kilkoro artystów, a temu jednemu wystarczyło dosłownie kilkanaście sekund, żeby rozgrzać publiczność do czerwoności.
Kilka sekund na scenie i efekt "wow". Ricky Martin wraca w wielkim stylu
Ricky Martin zachwycił popisem wokalnym w przerwie Super Bowl, śpiewając utwór "LO QUE LE PASÓ A HAWAii" Bad Bunny’ego. Ogromne wrażenie zrobił też swoim wyglądem - cały w kremowej bieli, w świetnej formie, która kompletnie nie zdradza jego 54 lat, wydawał się przystojniejszy niż kiedykolwiek.

Oszaleliśmy na punkcie jego muzyki na przełomie lat 90. i 2000, a hit "Livin’ la Vida Loca" jeszcze dziś potrafi rozkręcić nawet najbardziej smętną imprezę. Pokochaliśmy go też za niesamowitą urodę, świetną sylwetkę i taneczne ruchy oraz urok "niegrzecznego chłopca". Po ponad 25 latach z chłopca niewiele zostało, ale urok, chociaż wydawało się to niemożliwe, jest jeszcze większy. Ricky Martin wrócił w świetnym stylu - ewidentnie zasada bycia "jak wino" jego również dotyczy.

Zobacz też: "Chcę być kompozytorem" - Sławek Uniatowski i jego miłość do muzyki, która zaczęła się od... filmów
Do jego hitów tańczyła cała Polska. Jak zaczynał Ricky Martin?
Gdy po raz pierwszy usłyszeliśmy Ricky’ego Martina w Polsce, piosenkarz miał już na swoim koncie pięć albumów studyjnych, ale dopiero ten piąty, nagrany głównie w języku angielskim - "Ricky Martin" z 1999 roku - otworzył mu drogę do światowej sławy.
Urodził się w Portoryko w 1971 roku jako Enrique José Martín Morales, syn psychologa i księgowej. Pierwsze kroki stawiał w aktorstwie, nie w muzyce, ale już w 1984 roku dołączył do boysbandu Menudo. Studiował w Nowym Jorku, a w Meksyku występował w dwóch telenowelach. Potem znów przeniósł się do USA, w 1991 roku wypuścił pierwszą płytę, ale zagrał jeszcze kilka ról telewizyjnych. A po 1999 roku, po wspomnianej anglojęzycznej płycie, jego kariera muzyczna nabrała szalonego tempa. Ricky Martin odbył wielką trasę koncertową po Azji, Europie, Stanach Zjednoczonych i Ameryce Łacińskiej, a jego płyta aż siedem razy pokrywała się platyną.
Zobacz też: Przed laty Kora skierowała do niej w "Must Be The Music" ważne słowa. Anna Karwan: "To dało mi skrzydła"
Przez lata było o nim cicho. Co słychać u wielkiej gwiazdy muzyki latino?
Z czasem jego popularność w Polsce zaczęła spadać, chociaż największy sukces muzyczny, jak do tej pory, odniósł w 2015 roku, gdy za album "A quien quiera escuchar" dostał nagrodę Grammy w kategorii najlepszego albumu muzyki latino. Pięć lat wcześniej Ricky Martin publicznie opowiedział o swoim życiu prywatnym, co w tamtym czasie wzbudziło ogromne zainteresowanie mediów i na chwilę przesunęło uwagę z jego kariery muzycznej. W 2010 roku przyznał, że żyje z mężczyzną, a fakt był dość zaskakujący, bo wcześniej artysta spotykał się m.in. z tenisistką Gabrielą Sabatini i modelką Rebeccą de Albą.
Ale to, że polscy fani po latach nie śledzili już z takim zapałem jego kariery muzycznej, wcale nie znaczy, że ona stanęła w miejscu. Słowa o "wielkim powrocie" Ricky’ego Martina są prawdziwe, ale głównie w sensie symbolicznym. Tak naprawdę nie mógł wrócić, bo nie miał skąd - nigdzie się bowiem nie wybierał. Od pierwszej płyty cały czas śpiewa, a to, że po tylu latach jego talent nie blednie, udowodnił właśnie na występie na Super Bowl.
Prawdą jednak jest, że ostatni swój album wydał w 2015 roku, trasę koncertową zakończył w 2016, a później nieco zwolnił tempa, oddając się bardziej życiu rodzinnemu. Nieco wcześniej związał się z Jwanem Yosefem, artystą, w 2018 roku wzięli ślub i chwilę później zostali rodzicami córki Lucii. W lipcu 2023 roku Ricky Martin poinformował, że bierze rozwód.

Ricky Martin zachwycił występem na Super Bowl. Trudno uwierzyć, że ma 54 lata
Ricky Martin krótkim występem z Bad Bunnym zachwycił - może nawet bardziej niż 25 lat temu. Jest w świetnej formie, śpiewa bezbłędnie i ma w sobie spokój, którego kiedyś próżno było u niego szukać. O "wielkim powrocie" mówi się głównie dlatego, że przez chwilę było o nim ciszej - ale on nigdy nie zniknął i nigdy nie zawiesił kariery. Być może właśnie teraz, bez presji hitów i oczekiwań, zaczyna się jego najciekawszy etap? Łatwo sobie wyobrazić, że renesans Ricky'ego Martina w momencie, gdy z muzyką latino "romansują" największe światowe gwiazdy różnych nurtów, byłby czymś spektakularnym.






