Wszyscy znają go jako "Pianistę", ale Adrien Brody to wiecej niż aktor. Karierę robi równocześnie w zupełnie innej dziedzinie
Adrien Brody jest jednym z tych aktorów, których nazwisko natychmiast przywołuje jedną, ikoniczną rolę. "Pianista" sprawił, że gwiazdor zapisał się w historii kina i w pamięci widzów na zawsze, ale za tą rolą, za poważnym spojrzeniem i aurą hollywoodzkiej gwiazdy, kryje się historia dużo bogatsza i zupełnie nieoczywista. A właściwie nie jedna, a trzy - a każda kolejna jeszcze bardziej zaskakująca i jeszcze mniej znana.

Nie tylko oscarowy aktor. Mało kto zna te intrygujące fakty z życia Adriena Brody'ego
Dwa lata temu dostał drugiego Oscara, ale w świadomości większości z nas, nieważne ile wspaniałych ról by zagrał, zawsze będzie się kojarzył z tą, za którą dostał pierwszą statuetkę - jako najmłodszy aktor w historii, bo rekordu nadal nikt nie pobił. Adrien Brody za fenomenalną kreację Władysława Szpilmana w "Pianiście" najważniejszą nagrodę filmową dostał w 2003 roku. W tym samym czasie w Polsce i innych krajach, dla których temat obrazu jest wyjątkowo ważny, 29-letni artysta zyskał nie tyle sympatię, co podziw, który wyniósł go wyżej niż sięga status hollywoodzkiej gwiazdy. Później zadziwił nas raz jeszcze, gdy dowiadywaliśmy się, jak mocno zaangażował się w przygotowania do roli i jak bardzo wątek filmu był bliski jego rodzinie - ze względu na przodków, którzy dramatu tamtych czasów doświadczyli osobiście i to na terenie Polski.
Adrien Brody to dla nas aktor więcej niż kultowy i jedna z tych postaci świata filmu, wokół których nawet ponad 20 lat od tej jednej roli, unosi się rodzaj specjalnej aury. Jednak 52-letni dziś laureat dwóch Oscarów, Césara - czyli jego francuskiego odpowiednika - nagrody BAFTA, Złotego Globu i jeszcze kilku innych statuetek, to dużo więcej niż ten słynny "Pianista". I nie w sensie ról, których mnogości i rozmaitości nie da się zaprzeczyć, ale z powodu jego historii, o której mało kto w ogóle słyszał, a która stawia go w zupełnie innym świetle... a właściwie w trzech zupełnie innych światłach.

Zanim został aktorem, marzył o scenie, ale nie teatralnej. Adrien Brody chciał być... iluzjonistą
W 2014 roku Adrien Brody zagrał Houdiniego w głośnym miniserialu opowiadającym historię jego drogi - od trudnych początków do wielkiej sławy. Produkcja cieszyła się ogromną popularnością na świecie - została nagrodzona nagrodą Emmy, Złotą Szpulą i zgarnęła 12 nominacji do innych statuetek, a dla samego aktora możliwość wcielenia się w najsłynniejszego iluzjonistę w historii była jak spełnienie marzeń, i to dosłownie.
Amazing Adrien, czyli "Niesamowity Adrien" - taki właśnie przydomek nosił w młodych latach, gdy iluzja była jego największą pasją i to właśnie ona jako pierwsza zaprowadziła go na scenę. W młodości aktor był wręcz zafascynowany sztuką iluzji i w niej widział swoją przyszłość, a postać Houdiniego była dla niego czymś więcej niż inspiracją i idolem w jednej osobie - opracował nawet swój własny show, z którym występował.
"Czytałem bardzo dużo książek o magii i iluzji. W Nowym Jorku, gdzie się wychowywałem, miałem kilka ulubionych sklepów z akcesoriami dla magików i chodziłem tam bardzo często po szkole, by się dokształcać. Byłem w tym na tyle dobry, że zacząłem występować na urodzinach jako iluzjonista. Za 50 dolarów można było mnie wynająć i, o dziwo, znajdowali się chętni. Miałem nawet pseudonim »Niesamowity Adrien«", opowiadał w wywiadzie opublikowanym w magazynie "Twój Styl".
Dlaczego w pewnym momencie Adrien Brody porzucił magię? A może nigdy tego nie zrobił?
"Świat magii został wyparty przez typowe problemy nastolatków. Zmieniły się moje zainteresowania. Jednak jeśli się nad tym lepiej zastanowić, to znalazłem po prostu substytut dla magii w postaci aktorstwa. Bo przecież to też jest sztuka iluzji. Muszę przekonać widzów, że to, co widzą w teatrze czy na dużym ekranie, jest prawdziwe. Wzbudzić w nich emocje. Tak samo jak wtedy, gdy stałem przed tłumem i robiłem różne sztuczki. Zatem w pewnym sensie nigdy nie przestałem być magikiem", wyjaśnił we wspomnianej rozmowie.
"Pianista", który kocha hip-hop. Ta pasja Adriena Brody’ego zaskakuje najbardziej
W 2014 roku Adrien Brody gościł w jednym z najważniejszych w tamtym momencie programów poświęconych kulturze hip-hop, czyli "Sway in the Morning", prowadzonym przez legendarnego dziennikarza muzycznego i osobowość radiową, Swaya Callowaya. I można by się zastanowić, czy pojawił się tam, bo pomylił studia? W końcu zawsze elegancki, eteryczny i tajemniczy Brody nijak nie pasuje do towarzystwa raperów. A jednak.
Iluzja była tylko młodzieńczą "zajawką" Adriena, ale hip-hop? To coś więcej niż sympatia, a nawet więcej niż pasja - to niemal jego równoległa droga artystyczna, o czym większość ludzi nie ma zielonego pojęcia.
W wywiadzie Brody zdradził, że hip-hop interesował go od zawsze, ale w pewnym momencie, kręcąc film w Oakland, poznał rapera i producenta muzycznego i nagle odkrył, że ma talent do tej muzyki. Wziął wtedy nawet udział w konkursie beatboxu - chociaż nie zdradził, z jakim skutkiem.
"Dorastałem jako prawdziwy fan hip-hopu. To ciekawe, jak wielu ludzi jest zaskoczonych", mówił Brody i dodał, że właściwie nikt nie miał szansy poznać go jako członka kultury hip-hopowej, bo świat odkrył go od razu jako tego wielkiego aktora z "Pianisty". "Wszedł »Pianista«. Wiesz, sukces tego filmu... To bardzo poważna sprawa i musiałem reprezentować to wszystko", dodał, a prowadzący program potwierdził, że nawet jego słuchacze byli zdziwieni faktem, że Adrien Brody - ten Adrien Brody - nie tylko uwielbia rap, ale także sam rapuje i sam komponuje "bity", czyli hip-hopową muzykę.
W programie gwiazdor udowodnił wszystkim, co potrafi, puszczając własną muzykę, ale chociaż kiedyś mówił o tym, że chciałby nagrać własny album, do tej pory do tego nie doszło. Nadal jednak komponuje hip-hopową muzykę, w przeszłości współpracował przy produkcji utworów znanych raperów i brał udział w kilku projektach muzycznych, chociaż nie wszystkie były ściśle związany z muzyką hip-hopową.
Nie tylko aktor. Dzieło Adriena Brody'ego sprzedano za ponad 400 tysięcy dolarów
Iluzjonista, hip-hopowiec - co jeszcze? Okazuje się, że w biografii Brody’ego im dalej, tym ciekawiej, bo aktor ma kilka pasji, które realizuje równolegle z budowaniem kariery aktorskiej. Jedną z nich, trudno powiedzieć czy bliższą sercu, ale na pewno głośniejszą i bardziej intratną od hip-hopu, jest malarstwo, które uprawia - znów - właściwie od zawsze. Złożył nawet podanie do szkoły artystycznej, ale został odrzucony - i dopiero wtedy zdecydował się kształcić w aktorstwie teatralnym. "Gdybym się dostał, prawdopodobnie byłbym teraz głodującym artystą", mówił w rozmowie z Annie Armstrong, opublikowanej w magazynie "Artnet".
Patrzymy na niego, na tę tajemniczą twarz i wiecznie smutne oczy, na jego karierę, te wszystkie mocne role, i możemy próbować wyobrazić sobie, jakie obrazy wychodzą spod jego pędzla - uduchowione, może mroczne, może melancholijne... I znowu niespodzianka - wpadlibyśmy w pułapkę, podobną do tej, gdyby ktoś zapytał nas o ulubioną muzykę Brody’ego.
"Kiedy byłem mały, rysowałem na zdjęciach, mimo że nigdy w życiu nie widziałem Warhola", mówił w tym samym wywiadzie. Adrien Brody w swojej sztuce balansuje na granicy kilku technik, ale faktem jest, że mocno wyczuwa się u niego inspiracje Warholem. Używa farb olejnych, sprayu, komponuje kolaże - często z trójwymiarowych obiektów. Na początku spotykał się głównie z krytyką, ale po serii wystaw zyskał szacunek w środowisku artystycznym, chociaż nadal niektórzy niepochlebnie oceniają jego ekspresyjne prace, w których często pojawia się jego własny wizerunek.
W 2025 roku na gali amfAR w Cannes obraz Adriena Brody’ego, przedstawiający wizerunek Marilyn Monroe na kolażowym tle, został sprzedany za - bagatela - 425 tysięcy dolarów. A podczas przemówienia w trakcie odsłaniania dzieła, cytując za "Artnet", mówił wprost: "Dla mnie malarstwo poprzedza aktorstwo".
Czy można powiedzieć, że malarstwo to jego drugi zawód? A może pierwszy, skoro "poprzedza aktorstwo"? Trudno orzec, ale jeżeli jedno dzieło potrafi mu przynieść prawie pół miliona dolarów na jednej aukcji, to zdecydowanie sztuka, jeśli nie jest jego zawodem, to jest konkretnym źródłem dochodów.
Jego twarz znają wszyscy. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak zaskakujące pasje ma Adrien Brody
Jeden z najbardziej charakterystycznych aktorów i najmłodszy laureat Oscara w historii - Adrien Brody jest wielką i podziwianą gwiazdą, a kreacja Władysława Szpilmana na zawsze pozostanie, zwłaszcza dla Polaków, jego najważniejszym dziełem. Jednak chociaż jego twarz rozpoznają właściwie wszyscy, to nadal mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że wielki Brody to nie tylko aktor.
Kiedyś był początkującym iluzjonistą, ciągle jest niszowym muzykiem hip-hopowym, a w świecie sztuki wizualnej zyskuje coraz większe uznanie, sprzedając swoje prace za kwoty bliskie połowie miliona dolarów. Adrien Brody to zdecydowanie fascynująca postać, łącząca w sobie sfery, które wydają się kompletnym przeciwieństwem. Może właśnie dlatego tak bardzo fascynuje? I może własnie w tym tkwi sekret tych wszystkich udanych ról?






