Agata Buzek i jej czworonożni przyjaciele. Historia adopcji i zaufania
Dziś w "halo tu polsat" wyemitowano rozmowę naszej reporterki Kamili Ryciak z Agatą Buzek. Aktorka opowiedziała o miłości do zwierząt, adopcji swoich psów, trudnych początkach wspólnej drogi oraz o tym, dlaczego zaufanie jest dla zwierząt kluczowe.

Agata Buzek o miłości do zwierząt i budowaniu zaufania
"Bardzo się cieszę, że przyszłaś ze swoimi zwierzakami, bo to są chyba najcudowniejsi, najfantastyczniejsi towarzysze życia, co?" - zapytała Kamila Ryciak.
Agata potwierdziła i przyznała, że choć nie wychowywała się w domu pełnym zwierząt, kontakt z nimi od zawsze był obecny:
"Ja wcale nie urodziłam się w domu, gdzie było dużo zwierząt od razu, ale to chyba było po prostu nastawienie moich rodziców. I też częste przebywanie w naturze. To był wtedy czas, kiedy oni ze znajomymi mieli konie. No i jakoś zwierzęta od zawsze były ważne, nawet jeśli nie mogłam jeszcze tego nazwać, to po prostu czułam ich bezbronność. I tak już zostało".
W dalszej części rozmowy aktorka opowiedziała o swoich czworonożnych przyjaciołach. Najstarszy z psiaków - Zdzisław - miał trudny start w życiu.
"Dwa pierwsze lata jego życia były ciężkie, bo był bezdomny, żył na wsi. Wszyscy go tam znali, ale nikt go nie wziął do domu, nikt mu nie pomógł", wspominała aktorka.
Doświadczenia Zdzisława sprawiły, że potrzebował czasu, by poczuć się bezpiecznie przy człowieku: "On jest jeszcze w fazie uczenia się, że można człowiekowi zaufać. Także nad tym pracujemy" - wyjaśniła Agata.
Aktorka podkreśliła, że proces wychodzenia ze złych doświadczeń jest długotrwały. "Niektóre psiaki można >>odczarować<<, niektórych nie da się od razu. To wymaga czasu - potrzeba dwa lata, żeby naprawdę mogły poczuć, że to, jak są traktowane, jest trwałe i bezpieczne".
Czworonożni przyjaciele, którzy zmieniają codzienność
Dla aktorki posiadanie psów to codzienna radość, ale też ogromna odpowiedzialność. Kamila Ryciak zapytała Agatę, czy wyobraża sobie życie bez swoich czworonożnych przyjaciół. Odpowiedź była jednoznaczna:
"Nie".
Artystka dodała: "Kto by mnie budził rano? Chyba bym w ogóle nie wstawała. Budzą mnie totalnie na miło, ale intensywnie. To znaczy w pewnym momencie wchodzą do łóżka i zaczynają się po tym łóżku tarzać, przewalać po mnie, wokoło", opowiadała aktorka.
Agata Buzek wyjaśniła, że jej druga suczka - Helena - trafiła do niej dzięki pracy przy kalendarzu "Wielcy Małym" oraz współpracy z Fundacją Ostatnia Szansa.
"Ja robiłam zdjęcia do kalendarza i właśnie ze schroniska Ostatnia Szansa przyjechała Helena. To jest takie miejsce, które potrzebowało i bardzo potrzebuje pomocy, bo to jest małe schronisko na wsi pod Rawą Mazowiecką. I stamtąd właśnie była Helena. I tak się zakochałyśmy w sobie", mówiła aktorka.
Na koniec artystka podkreśliła, jak ważne dla zwierząt jest poczucie bezpieczeństwa oraz dobre doświadczenia:
"Musi się zebrać więcej cudownych doświadczeń niż tych złych. Zdzisław ma teraz około dwóch lat i większość tego czasu spędził na poniewierce. Więc myślę, że za kolejne dwa lata będziemy mogli porozmawiać, czy udało mi się przeważyć te doświadczenia dobre. I że on jest już pełny zaufania.
Zobacz też:






