Krzysztof ważył 144 kg, nosił koszule 3XL. W "halo tu polsat" opowiedział, jak schudł 54 kg bez farmakologii
Krzysztof Cacko ma 26 lat i schudł 54 kilogramy, zmieniając styl życia, codzienne nawyki i podejście do ruchu. W "halo tu polsat" opowiedział, jak przeszedł drogę od 144 do 90 kg, bez farmakologii i restrykcyjnych diet. Na naszej kanapie usiadła też dietetyczka kliniczna, Monika Stromkie-Złomaniec. Ekspertka wyjaśniła w prosty i bardzo przystępny sposób, jak komponować codzienny talerz, by zachować szczupłą sylwetkę i zdrowie.

Nosił koszule 3XL, garnitury kupował w specjalnych sklepach. "Czułem się naprawdę źle"
Zanim rozmowa w studiu rozkręciła się na dobre, Tomek Wolny podkreślił, że jest pod wrażeniem metamorfozy naszego gościa, którego trudno dziś poznać, gdy spojrzymy na stare zdjęcia. Krzysztof, który mierzy 181 cm, w pewnym momencie osiągnął wagę 144 kg. Kupował wtedy koszule w rozmiarze 3XL, a garniturów szukał w sklepach dla osób puszystych. Jak mówił, otyłości dorobił się w ciągu kilku lat, a złożyło się na nią kilka czynników. Najważniejszy był styl życia - mało ruchu i praca przy biurku.
"Najwięcej ważyłem 144 kilo, to wtedy był taki krytyczny moment" - wspominał nasz gość. - "Dodam, że miałem wtedy 23 lata, więc to była dość duża waga... To szło tak stopniowo, pierwszym takim momentem było, kiedy uszkodziłem sobie nogę i byłem wyłączony w ruchu z siłowni, z ćwiczeń. Wtedy przytyłem jakieś pierwsze 20 kilo, no i później nie wróciłem już na tą siłownię. Potem zacząłem pracę w biurze, gdzie zmieniłem swój tryb życia i to sobie tak rosło. W międzyczasie próbowałem, podejmowałem jakieś próby, żeby schudnąć, z tym, że to były takie jakby ze skrajności w skrajność - dwa tygodnie wstawałem o 5 rano, żeby chodzić na siłownię, nie widziałem efektów i się frustrowałem. I później, koniec końców, wracało dużo więcej, jeszcze tyłem, jeszcze więcej. Tak naprawdę doszło do tego 144 kilo, kiedy już czułem się naprawdę źle" - mówił Krzysztof.
Aby pokazać, jak wyglądał w tamtym czasie, Krzysztof założył na siebie koszulę. A ta wyglądała trochę jak szlafrok, o wiele za duża i za szeroka. "A ona była opinająca" - podkreślił. Również stare spodnie, które pokazał w studio, oddawały skalę przemiany.
Jak Krzysztofowi udało się zrzucić ponad 50 kilogramów? "Pokochałem spacer"
Najskuteczniejsza okazała się zmiana stylu życia i codziennych nawyków. Nasz gość nie wspierał się farmakologią. Zaczął więcej chodzić i zdrowiej się odżywiać.
"Zadbałem o to, żeby wdrożyć ruch, który jestem w stanie robić codziennie" - mówił. - "Bo ja zawsze sobie wymyślałem aktywności, może zbyt trudne, żeby je realizować przy moim trybie życia. Pokochałem spacer. To jest najprostsza czynność. Zakładam buty, wychodzę. Pada deszcz, kupiłem sobie kurtkę przeciwdeszczową i można chodzić. Także ten spacer był moim game changerem, w sumie najprostszym, a mam wrażenie, że bardzo mało docenianym" - podsumował Krzysztof.
Nasz gość zmienił też sposób odżywiania. Jak mówił, zaczął zwracać uwagę na indeks glikemiczny produktów, które lądowały na jego talerzu, takie bowiem zalecenie dostał od swego lekarza. I tu do rozmowy włączyła się ekspertka, dietetyczka kliniczna Monika Stromkie-Złomaniec, która wyjaśniła, że aby zdrowo się odżywiać, nie trzeba koniecznie bardzo mocno pilnować indeksu produktów, trzeba za to zwrócić uwagę na to, jak komponujemy posiłki.

Talerz zdrowia, czyli połowa warzyw, 1/4 białka i 1/4 węglowodanów
Dietetyczka przyniosła ze sobą do studia symboliczny talerz i przykłady produktów, za pomocą których bardzo prosto pokazała, jak powinny wyglądać nasze codzienne posiłki, dzięki którym utrzymamy dobrą wagę ciała.
"To wcale nie jest takie trudne, bo indeks glikemiczny to jedno, ale tak naprawdę komponowanie naszego talerza to zupełnie druga strona medalu, bo przecież my ten talerz mamy codziennie w ręku, komponując sobie śniadanie, obiad czy kolację. I kluczowe w tym wszystkim, żeby zachować niski indeks glikemiczny, nie jest sięganie po tabelę i sprawdzanie, co się świeci na czerwono, a co jest na zielono, tylko zaczynanie posiłku od warzyw. Tu mam takie proste rekwizyty, czyli połowę naszego talerza powinny zajmować warzywa" - mówiła ekspertka, układając na stole zawartość talerza.
"Jeżeli jemy na przykład obiad, to zacznijmy jeść go od surówki, od sałatki, od ugotowanego brokuła czy marchewki z groszkiem. Mamy tu też pomidory, kapustę, sałatę, paprykę. Ale pamiętajmy, że teraz poza takim sezonem owocowo-warzywnym spokojnie mogą być też kiszonki" - mówiła dietetyczka, przechodząc do kolejnej porcji produktów, które mają zająć 1/4 talerza: "Następnie przechodzimy do produktów, które są źródłem białka, czyli to jest jajo, ryba, fasola, mięso. To są produkty, które będą spowalniały nam wchłanianie węglowodanów, które mogą być na naszym talerzu, ale będą jedzone na samym końcu. Czyli nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zjeść kaszę, żeby zjeść nawet makaron, czy ryż, które często są obwiniane o tycie, czy ziemniaka, tylko że jemy to na sam koniec".
Proporcje produktów na zdrowym talerzu
· ½ talerza powinna być zajęta przez kolorowe warzywa i owoce - najlepiej z przewagą warzyw.
· ¼ talerza powinny zajmować produkty zbożowe, przede wszystkim pełnoziarniste, jak grube kasze (np. pęczak), razowy chleb czy brązowy ryż.
· ¼ talerza powinny zajmować produkty białkowe - ryby, jaja, nasiona roślin strączkowych, nabiał oraz w mniejszych ilościach chude mięso, a także orzechy.

Takie dania szybciej sycą, zacznij od warzyw
Monika Stromkie-Złomaniec podkreśliła też, że taki talerz z czasem możemy sami zacząć komponować w głowie, już na etapie planowania posiłku: "Jedząc na przykład zupę krem z pomidorów, dodajemy tam mozzarellę, czyli mamy element białkowy, a te pomidory to są po prostu warzywa. Do tego bierzemy grzankę razowca i dalej mamy zachowany właśnie zdrowy talerz".
Ekspertka zwróciła też uwagę na ogromny walor talerza, na którym dominują warzywa: jedząc takie posiłki szybko czujemy się najedzeni, nie "napychamy" się więc węglowodanami, które zostawiamy na koniec posiłku.
"To powoduje, że jesteśmy syci, bo jeżeli zapełniamy połowę talerza warzywami, to one zapełniają nam żołądek. One w sumie dostarczają mało energii, mało kilokalorii, więc my tę sytość szybko czujemy. Nawet jak zjemy czasami steka, ale z dużą ilością warzyw, do tego 2-3 pieczone ziemniaki, to też będzie okej" - mówiła dietetyczka.
Ważna rada dietetyczki dla osób, które chciałby schudnąć, dotyczy też sprawdzenia stanu naszego zdrowia. Jeżeli chcemy zrzucić kilka kilogramów, powinniśmy przebadać się. Sprawdzić czy nie mamy insulinooporności, hashimoto czy problemów z tarczycą. Ekspertka podkreśliła, że każdą próbę redukcji masy ciała warto poprzedzić badaniami i skonsultować z lekarzem lub dietetykiem.
Zobacz też:






