Tańczą razem od blisko 20 lat. Pasja do parkietu połączyła dojrzałych tancerzy
Wszystko zaczęło się od "normalnych" lekcji w szkole tańca. Grupa miłośników przeszła wszystkie poziomy zaawansowania i wcale nie chciała kończyć przygody z parkietem. W ten sposób powstała sekcja prawdziwych zapaleńców, którzy związali się z tańcem na lata. Nie są zawodowcami, ale miłość do parkietu i entuzjazm są u nich ogromne. Jak mówią, taniec dał im wiele - przyjaźnie, emocje i zdrowie.

Ireneusz Sulewski, trener tańca towarzyskiego, który w Warszawie prowadzi szkołę tańca, zauważył, że grupa, która skupia dziś dojrzałych tancerzy, zrodziła się sama, z potrzeby chwili: "To powstało naturalnie. Przyszli, żeby się nauczyć tańczyć, po kolei przeszli wszystkie stopnie zaawansowania. W tym samym czasie w naszej szkole działa sekcja tańca turniejowego, zawodowego, gdzie był już bardzo wysoki poziom. I ta grupa napatrzyła się, spodobało się im, chcieli jeszcze więcej. I nagle pojawił się pomysł - to zróbmy taką sekcję dla ludzi, którzy już umieją tańczyć, nazwijmy ją sekcją miłośników tańca" - wspominał Sulewski początki formacji.
"Wyszłam za mąż za męża, bo dobrze się z nim tańczyło"
Grupa miłośników tańczy już od prawie 20 lat. Taniec zawsze miał ważne miejsce w ich życiu - jak zdradziła Hania, swego męża wiele lat temu poznała właśnie na parkiecie: "Wyszłam za mąż za męża, bo dobrze się z nim tańczyło. Między innymi" - żartowała. Po ślubie to ona namawiała go na kolejne zajęcia: wspominała kurs lambady i krótki kurs tańca w stylu "Dirty Dancing". Z czasem w jej życiu pojawiły się nowe obowiązki, więc kursów nie było wiele. Hania mówi, że szukała w różnych szkołach sekcji tańca dla dorosłych, ale, jak twierdzi, "szkoły przepędzały dorosłych". Dopiero w szkole Irka znalazła miejsce, gdzie dorośli i seniorzy mogli tańczyć w stałej grupie.
Taniec jako ucieczka od stresu i terapia
Beata z kolei podkreślała, że taniec w jej życiu pełnił szczególną rolę. Na początku był "ucieczką od stresu", a potem "ogromnym wsparciem" w trudnych momentach zdrowotnych. Ważny był dla niej partner taneczny Tomek, którego nie było w studiu, oraz cała grupa przyjaciół z zajęć. Beata mówi, że naprawdę mogą nazywać się przyjaciółmi, bo razem jeździli na obozy i wiele czasu spędzali także poza salą. "Ruch i taniec były dla mnie wsparciem i motywacją do walki z chorobą" - podsumowała, co Ola Filipek skwitowała uwagą, że w sumie lekarze mogliby przepisywać taniec na receptę.
Jak zacząć tańczyć?
Beata wspominała też, że do sekcji "miłośników tańca" trafiła po turnieju w 2006 roku, gdy dostała bilety do loży VIP na Mistrzostwa Polski w tańcach latynoamerykańskich. W przerwie wystąpiła grupa miłośników, a ona, jeszcze jako widzka, pomyślała: "ja też tak umiem". Od razu zaczęła szukać partnera i tak została w grupie.
Skoro taniec daje tyle radości, jak zacząć tańczyć? Ireneusz zaznaczył, że do jego szkoły można przyjść samemu, bez partnera, dodał też, że na kursach dla początkujących bywa dziś więcej mężczyzn niż kobiet, przez co "brakuje pań do tańca": "Często przychodzę na zajęcia, a stoi czterech, pięciu panów i nie ma z kim tańczyć" - mówił.
Jako radę dla widzów, którzy chcieliby tańczyć, ale wstydzą się lub nie umieją, tancerze podali proste rowiązanie: "po prostu przyjść" i spróbować kilka razy. Bo choć wiele osób próbuje uczyć się z filmów w internecie, taniec jest jedną z tych dziedzin, których z filmików nauczyć się nie da. Ludzie przychodzą więc do szkoły po to, żeby zacząć od zera, niezależnie od tego, czy mają 40, czy 50 lat, a często zostają dłużej, tak jak pary ślubne, które pierwotnie zgłaszają się tylko na pierwszy taniec.
Zobacz też:






