Supermarket zamiast muzeum?
Wyobraź sobie, że planujesz wakacje albo krótki city break. Zamiast sprawdzać, które zabytki warto zobaczyć i gdzie dobrze zjeść, najpierw szukasz... najbliższego supermarketu. Brzmi dziwnie? A jednak właśnie tak podróżuje dziś coraz więcej osób.
Turyści nie jadą do sklepów po wodę ani przekąski. Spacerują między półkami, oglądają lokalne produkty, porównują ceny i szukają słodyczy, kosmetyków czy produktów, których nie kupią w Polsce - czym "dziwniejsze" tym lepiej. Dla wielu to jeden z najciekawszych punktów całego wyjazdu.
Choć jeszcze kilka lat temu takie zachowanie mogło wydawać się dość nietypowe, dziś stało się prawdziwym trendem. W mediach społecznościowych nie brakuje filmów, na których turyści pokazują, co znaleźli w supermarketach we Włoszech, Hiszpanii, Japonii czy Korei Południowej. Niektóre z nich mają nawet miliony wyświetleń.
Zobacz też: Hawaje Europy. We wrześniu ten kierunek zachwyca bardziej niż latem
Trend, który ma już własną nazwę
Choć może wydawać się zaskakujący, ten sposób podróżowania doczekał się już nawet własnej nazwy - grocery tourism. Coraz częściej opisują go zagraniczne media i twórcy internetowi, a liczba osób, które celowo odwiedzają lokalne sklepy podczas wyjazdów, stale rośnie.
Nie chodzi jednak o zwykłe zakupy. To raczej polowanie na produkty, których nie ma w Polsce. Nietypowe chipsy, lody, lokalne słodycze, limitowane smaki napojów czy kosmetyki szybko stają się bohaterami filmików publikowanych w mediach społecznościowych. Niektóre z nich osiągają miliony wyświetleń i sprawiają, że kolejni turyści również wpisują supermarket na listę miejsc, które warto odwiedzić.
Zobacz też: Bilety za mniej niż 200 zł. Te kierunki warto wybrać na jesienny city break
Nie tylko Japonia. Ten trend widać niemal wszędzie
Choć media społecznościowe często pokazują sklepy w Japonii czy Korei Południowej, podobne zjawisko widać również w Europie.
Choć w mediach społecznościowych najczęściej pojawiają się filmiki z Japonii czy Korei Południowej, podobny trend widać również w Europie. Turyści chętnie zaglądają do hiszpańskiej Mercadony, portugalskiego Continente czy włoskiego Coopa. Nie dlatego, że są to wyjątkowe sklepy, ale dlatego, że pozwalają zobaczyć, co na co dzień kupują mieszkańcy i jakie produkty są popularne w danym kraju.

Nowy sposób podróżowania
Świat się zmienia, a wraz z nim zmienia się również sposób podróżowania. Coraz więcej osób chce nie tylko zobaczyć najważniejsze zabytki, ale także poczuć, jak wygląda codzienne życie mieszkańców. Właśnie dlatego lokalny supermarket dla wielu stał się równie ciekawym miejscem jak popularna atrakcja turystyczna.
Coraz częściej jeszcze przed wyjazdem internauci zapisują w telefonie listę produktów, których chcą spróbować. Wszystko dlatego, że wcześniej zobaczyli je na TikToku lub Instagramie. I wszystko wskazuje na to, że moda na grocery tourism dopiero się rozkręca.
Zobacz też:
Nie trzeba iść do muzeum. W tym metrze znajduje się "najdłuższa galeria sztuki na świecie"
To tam Polacy polecą na wakacje we wrześniu. Tureckie "Santorini" zachwyca






