Sztokholm ma wszystko, czego można oczekiwać od skandynawskiego city breaku - malowniczą starówkę Gamla Stan, pałace, muzea, wyspy i charakterystyczną zabudowę położoną nad wodą. Jest jednak atrakcja, której nie widać z ulicy. Znajduje się kilka metrów pod ziemią.
To najpiękniejsze metro w Europie
Metro nie jest atrakcją, o której myślimy w pierwszej kolejności, planując wyjazd do Sztokholmu. Tym bardziej że dla wielu Polaków nie jest ono codziennością - w Polsce działa tylko jedna sieć metra, w Warszawie. Podczas zagranicznych wyjazdów podziemna kolej często służy więc po prostu do szybkiego przemieszczania się po mieście. W Sztokholmie warto jednak zrobić wyjątek.
Wyobraź sobie, że schodzisz do metra, spodziewając się zwykłego betonowego peronu. Zamiast tego nad głową masz czerwone sklepienie przypominające wnętrze jaskini. Wysiadasz kilka stacji dalej i nagle otaczają cię niebieskie malowidła. Jeszcze jeden przystanek i zamiast kolejnego peronu trafiasz do podziemnego świata przypominającego archeologiczne wykopaliska.

Brzmi jak trasa po kilku muzeach? To wciąż ta sama sieć metra w Sztokholmie.
Pomysł, który dziś przyciąga turystów, narodził się w latach 50. XX wieku. Władze miasta stanęły wówczas przed nietypowym pytaniem - czy metro musi być wyłącznie miejscem, przez które ludzie przechodzą w drodze do pracy? Postanowiły sprawdzić, co się stanie, jeśli zamiast szarych ścian oddadzą przestrzeń artystom.

Tak rozpoczął się jeden z najbardziej niezwykłych projektów artystycznych w Europie. I nie był to plan jednego twórcy. Przez kolejne dekady do metra zapraszano następnych artystów. Dziś nad wyglądem stacji pracowało już ponad 150 twórców, dzięki czemu każda z nich ma własny charakter, historię i zupełnie inny klimat.
Nie ma tu dwóch takich samych stacji
I właśnie w tym tkwi największy fenomen sztokholmskiego metra. Nie powstała jedna wielka galeria z identycznymi dekoracjami. Każdy artysta dostał przestrzeń, którą mógł opowiedzieć po swojemu.
Raz otacza cię surowa skała i intensywne kolory. Chwilę później pojawiają się delikatne roślinne wzory. Na kolejnej stacji możesz natknąć się na rzeźby i elementy przypominające pozostałości dawnego miasta.

W wielu miejscach wykorzystano naturalną skałę, pozostawiając jej nierówną strukturę i tworząc z niej część całej kompozycji. Dzięki temu niektóre perony wyglądają bardziej jak wnętrze ogromnej jaskini niż fragment miejskiej komunikacji.
Czerwone sklepienie robi wrażenie
Jedną z najbardziej charakterystycznych stacji jest Solna centrum. Nad peronami rozciąga się czerwone sklepienie, a na ścianach pojawiają się zielone drzewa i motywy szwedzkiego krajobrazu.

Za tym wyglądem kryje się jednak coś więcej niż pomysł na efektowną stację. Artyści Anders Åberg i Karl-Olov Björk chcieli zwrócić uwagę na problemy szwedzkiej prowincji, między innymi wyludnianie się małych miejscowości i kwestie związane z ochroną środowiska.

T-Centralen wygląda jak galeria sztuki
Zupełnie inny klimat czeka na T-Centralen, głównym węźle komunikacyjnym Sztokholmu. Tutaj zamiast czerwieni i surowych, skalnych ścian pojawiają się białe powierzchnie pokryte charakterystycznymi niebieskimi motywami roślinnymi.

Spokojne kolory i delikatne wzory tworzą niemal hipnotyzującą przestrzeń. Trudno uwierzyć, że to nie sala galerii sztuki, lecz stacja, przez którą każdego dnia przewijają się tysiące pasażerów.

Ta stacja nawiązuje do historii Sztokholmu
Kungsträdgården wygląda zupełnie inaczej. Wystrój stacji nawiązuje do historii znajdującego się nad nią parku i dawnej zabudowy tej części miasta.
Pojawiają się tu między innymi elementy inspirowane pałacem Makalös, a także rzeźby i kolorowe detale. Zachowana naturalna skała dodatkowo podkreśla charakter tego miejsca.

Warto zajrzeć także na Stadion. Nad peronami znajduje się charakterystyczna tęczowa kompozycja. Jej kolory mocno wyróżniają się na tle surowej skały i sprawiają, że tę stację trudno pomylić z inną.

Nie potrzebujesz dodatkowego biletu
To jedna z największych zalet tej atrakcji. Nie trzeba rezerwować wycieczki ani kupować osobnej wejściówki. Wystarczy zwykły bilet na metro.
Na około 90 ze 100 stacji znajdują się dzieła sztuki, instalacje lub inne artystyczne realizacje. Można po prostu wysiąść na kilku wybranych stacjach i zobaczyć, jak bardzo różnią się od siebie.

Dlaczego warto pojechać do Sztokholmu we wrześniu?
Jeśli od dawna chodzi ci po głowie jesienny city break, wrzesień to dobry moment, by wybrać się do Sztokholmu.
Wakacyjny szczyt sezonu powoli się kończy, największe atrakcje nie są już tak zatłoczone, a temperatury nadal pozwalają komfortowo spacerować po mieście. To również dobry moment, by polować na tańsze bilety lotnicze niż w środku wakacji.
A Sztokholm ma czym przyciągać. Można spacerować po klimatycznej Gamla Stan, zobaczyć słynny okręt Vasa, zajrzeć do królewskich wnętrz i popłynąć między wyspami archipelagu.
Zobacz też:
Poczta pod wodą? To nie żart. Na Vanuatu działa niezwykła placówka
To tam Polacy polecą na wakacje we wrześniu. Tureckie "Santorini" zachwyca







