Smartfon w plecaku - tak. Smartfon w dłoni podczas lekcji czy przerwy - już niekoniecznie. Od 1 września 2026 roku w przedszkolach i szkołach podstawowych w całej Polsce zaczną obowiązywać nowe zasady dotyczące korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń, którymi można nagrywać obraz lub dźwięk.
Zakaz telefonów w szkołach od 1 września. Co dokładnie się zmieni?
Zakaz ma obowiązywać nie tylko podczas lekcji, ale również na przerwach, zajęciach opiekuńczych czy podczas wyjść na szkolne boisko. Nie oznacza to jednak, że telefon z dnia na dzień całkowicie zniknie ze szkolnego życia. Będą wyjątki - uczeń skorzysta z urządzenia za zgodą nauczyciela, jeśli będzie ono potrzebne podczas zajęć, a także ze względów zdrowotnych czy w nagłej sytuacji, kiedy konieczny będzie pilny kontakt z rodzicem.
Nowe przepisy dotyczą przedszkoli i szkół podstawowych. W liceach i technikach zasady nadal będą ustalane przez same placówki i zapisywane w ich statutach. Szkoły podstawowe będą natomiast musiały znaleźć sposób na to, jak zakaz wprowadzić w życie. Jednym z pomysłów są specjalne szafki lub przegródki, w których uczniowie będą zostawiać telefony na czas zajęć. Za nieprzestrzeganie zasad mogą grozić konsekwencje określone w statucie szkoły.

Czy szkoła bez smartfonów naprawdę zadziała?
Czy dzieci rzeczywiście poradzą sobie przez kilka godzin bez zaglądania do ekranu? Czy nauczycielom będzie łatwiej prowadzić lekcje, a uczniom skupić się na nauce i na sobie nawzajem? I wreszcie - jak taki zakaz wygląda w praktyce, a nie tylko na papierze? O tym w "halo tu polsat" rozmawiamy z Danutą Kozakiewicz, dyrektorką szkoły w Warszawie, Małgorzatą Siergiej, dyrektorką szkoły w Olsztynie, oraz psycholożką Justyną Żukowską-Gołębiewską.
Szkoły już wcześniej ograniczały smartfony. Dyrektorki wybrały dwa różne rozwiązania
Nowe przepisy dotyczące telefonów w szkołach wchodzą w życie 1 września, ale wiele placówek nie czekało na ustawowe regulacje i już wcześniej próbowało poradzić sobie z problemem smartfonów. W "halo tu polsat" opowiedziały o tym dwie dyrektorki szkół - Danuta Kozakiewicz z Warszawy i Małgorzata Siergiej z Olsztyna. Jak się okazało, ich szkoły wybrały nieco inne drogi.
Danuta Kozakiewicz przyznała, że jej placówka zaczęła działać po powrocie uczniów do szkół po ich zamknięciu w 2021 roku. To wtedy szczególnie mocno było widać, jak smartfony zmieniły szkolne przerwy.
"Dzieci wychodziły na przerwę, siadały pod ścianami, nos w smartfona, żadnych interakcji, żadnych kontaktów, żadnych relacji" - wspominała dyrektorka.
Szkoła nie czekała na ogólnopolskie przepisy. Wspólnie z przedstawicielami rodziców, uczniów i rady pedagogicznej opracowano własny regulamin. Jak przyznała Kozakiewicz, uczniowie oczywiście próbowali sprawdzać granice nowych zasad, ale z czasem rozwiązanie zaczęło funkcjonować.
Małgorzata Siergiej wybrała nieco inną drogę. W jej szkole obowiązywała do tej pory jedna "przerwa telefoniczna" w ciągu dnia. Obserwacja uczniów przyniosła jednak zaskakujące wnioski.
"Zauważyliśmy, że ta następna lekcja po tej przerwie jest jedną z najgorszych lekcji w szkole. Chodzi o rozproszenie, o brak skupienia" - mówiła dyrektorka.
Jak tłumaczyła, uczniowie nie wykorzystywali tego czasu przede wszystkim na kontakt z rodzicami. "One po prostu grały" - zauważyła. Dlatego szkoła zamierza zrezygnować z telefonicznej przerwy, ale chce zrobić to wspólnie z uczniami i wytłumaczyć im, skąd bierze się taka decyzja.
Zakaz telefonów w szkole to nie wszystko. Psycholożka: ważne jest, po co dziecko sięga po ekran
Justyna Żukowska-Gołębiewska zwróciła uwagę, że sam telefon nie jest problemem - znaczenie ma przede wszystkim sposób, w jaki dzieci z niego korzystają. Smartfon coraz częściej nie służy wyłącznie komunikacji, lecz staje się sposobem na szybkie rozładowanie napięcia, stresu czy nudy.
"Telefon przestał pełnić funkcję faktycznie kontaktu z rodzicami czy też nawet z rówieśnikami. A pełni funkcję regulacyjną najczęściej, czyli regulacyjno-emocjonalną" - wyjaśniała psycholożka.
Jej zdaniem samo odłożenie telefonu na kilka godzin nie rozwiąże problemu, jeśli po powrocie do domu dziecko natychmiast nadrobi cały czas spędzony bez ekranu. Dlatego potrzebna jest współpraca szkoły z rodzicami i rozmowa nie tylko o tym, jak telefonów zakazywać, ale przede wszystkim jak korzystać z nich rozsądnie.
Co robić na przerwie bez telefonu? Tak szkoła może zorganizować czas uczniom
Jeśli smartfon znika z ręki ucznia, pojawia się naturalne pytanie: co ma znaleźć się w jego miejscu? Danuta Kozakiewicz opowiedziała o rozwiązaniach, które jej szkoła wprowadzała przez kilka ostatnich lat.
Są tam między innymi "pozytywne przerwy". Uczniowie mogą korzystać z otwartej sali gimnastycznej, grać w siatkówkę i koszykówkę, tańczyć, sięgać po planszówki albo książki. Powstały także specjalne miejsca przeznaczone po prostu do rozmowy oraz pokoje wyciszeń.
"Trzeba zorganizować tak te przerwy i tak ten czas, żeby uczeń również spędzał go w sposób atrakcyjny i wartościowy" - podkreśliła dyrektorka.
Psycholożka zaznaczyła przy tym, że szczególnie ważna może być aktywność fizyczna, która pomaga rozładować napięcie. Szkoła nie powinna więc jedynie odebrać uczniom dotychczasowego sposobu spędzania przerwy, ale stworzyć przestrzeń do innych aktywności.
Dziecko nie musi mieć zajęcia przez każdą minutę. "Pozwólmy im też się ponudzić"
Na koniec rozmowy Justyna Żukowska-Gołębiewska zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt. Szkoła może proponować uczniom sport, gry czy miejsca spotkań, ale nie każdą minutę bez telefonu trzeba natychmiast czymś wypełniać.
"Pozwólmy tym dzieciom też się ponudzić. I pozwólmy doświadczyć trochę tego dyskomfortu początkowo właśnie w wyniku tego, że nic nie robimy" - mówiła psycholożka.
Jak wyjaśniła, taki chwilowy dyskomfort może mieć również znaczenie rozwojowe. Nuda zmusza bowiem dziecko do samodzielnego poszukania zajęcia, rozmowy z innymi czy znalezienia własnego sposobu na spędzenie czasu.
"To, że dziecko doświadczy początkowo dyskomfortu związanego z brakiem tej aktywności i z nudą, jest bardzo rozwojowe" - podsumowała ekspertka.
I być może właśnie tu znajduje się jedna z najciekawszych odpowiedzi na pytanie, co szkoła może dać uczniom zamiast smartfona. Nie zawsze musi to być kolejna zorganizowana atrakcja. Czasem wystarczy przestrzeń, w której dziecko samo zdecyduje, co zrobić z kilkoma wolnymi minutami.







