Sól, drewno i kilka kropli olejku. Poranny dyfuzor w najprostszej wersji
Emilia Kostrzewska tłumaczyła, że olejki eteryczne są silnie skoncentrowane, dlatego do uwolnienia aromatu wystarcza niewielka ilość; zamiast rozprowadzać go po całym mieszkaniu za pomocą klasycznego urządzenia, można wykorzystać tak zwany dyfuzor pasywny, czyli materiał stopniowo oddający zapach do otoczenia.
Najprostszy wariant powstaje ze zwykłej soli wsypanej do niewielkiego naczynia. Kilka kropli wybranego olejku sprawia, że aromat stopniowo się ulatnia, dlatego taki domowy dyfuzor można ustawić w miejscu, w którym spędza się pierwsze chwile dnia - choćby w kuchni podczas przygotowywania śniadania. Kostrzewska proponowała na poranek między innymi dziką pomarańczę, podobnie jak inne cytrusowe aromaty kojarzoną ze świeżością, energią i ożywieniem.
Drugim z porannych wyborów może być rozmaryn, który aromaterapeutka łączyła przede wszystkim z pamięcią i koncentracją - szczególnie istotnymi wraz z powrotem do szkoły czy pracy. Zapach nie musi przy tym pozostać wyłącznie w domu. W studiu pojawiła się drewniana szczotka do włosów, która po naniesieniu niewielkiej ilości olejku może pełnić funkcję kolejnego pasywnego nośnika; podczas czesania aromat uwalnia się z drewna, a później może utrzymywać się również na włosach.
Podobna zasada dotyczy zresztą wszystkich domowych zamienników dyfuzora - najlepiej sprawdzają się materiały naturalne i chłonne, zdolne zatrzymać aromat, a później stopniowo uwalniać go do otoczenia.
Mięta, cytryna i... spinacz do bielizny. Sposoby na spadek energii
Innego rodzaju zapach przydaje się w chwili, gdy poranna energia zaczyna słabnąć, a dzień wciąż daleki jest od końca. Kostrzewska wskazywała w tym przypadku przede wszystkim miętę pieprzową oraz aromaty cytrusowe - świeże, wyraziste i dobrze wpisujące się w moment, w którym potrzeba przede wszystkim zmiany bodźca oraz poczucia odświeżenia.
Równie proste pozostają sposoby ich rozprowadzania. Rolę dyfuzora mogą przejąć szyszki czy kawałki kory zebrane podczas spaceru. Ich porowata powierzchnia zatrzymuje olejek i stopniowo oddaje jego zapach, dzięki czemu niewielka kompozycja może stać się zarówno naturalnym elementem dekoracyjnym, jak i nośnikiem aromatu.
Jeszcze bardziej niepozornym rozwiązaniem jest zwykły drewniany spinacz do bielizny. Po naniesieniu olejku można zostawić go w miejscu pracy, umieścić w szafce czy wykorzystać w samochodzie, przypinając do kratki wentylacyjnej. Powstaje w ten sposób najprostsza wersja samochodowego dyfuzora, niewymagająca ani dodatkowego urządzenia, ani zasilania. Podobnie jak w przypadku soli czy szyszek zapach nie pozostaje oczywiście niezmienny bez końca - jego trwałość zależy między innymi od ilości użytego olejku, a Kostrzewska wskazywała, że podobny nośnik może być wyczuwalny mniej więcej przez dzień.
Gościni zwracała zarazem uwagę, że olejki eteryczne są substancjami silnie skoncentrowanymi, dlatego znaczenie ma zarówno ich pochodzenie i jakość, jak i sposób użycia. Sam napis na etykiecie nie powinien być jedynym kryterium wyboru; warto sprawdzać producenta, skład oraz dostępne informacje dotyczące produktu.
Wieczorem czas na lawendę. Jak zapachem zbudować rytuał wyciszenia?
Gdy pora pobudzenia ustępuje miejsca potrzebie odpoczynku, zmienia się również zestaw proponowanych aromatów. Wieczorem Kostrzewska sięga przede wszystkim po lawendę oraz drzewo cedrowe - zapachy, które mogą stać się elementem spokojnego, powtarzanego każdego dnia rytuału.
Znaczenie ma tutaj nie tylko sam aromat, lecz cała otaczająca go rutyna. Przygaszone światło, odłożony telefon, spokojniejsza muzyka i ten sam zapach pojawiający się o podobnej porze mogą z czasem stworzyć zestaw sygnałów kojarzonych z końcem aktywnej części dnia. Lawenda dobrze wpisuje się w podobny schemat przede wszystkim ze względu na swój charakterystyczny, łagodny aromat, wykorzystywany tradycyjnie w rytuałach związanych z relaksem i odpoczynkiem.
Także tutaj nie potrzeba klasycznego dyfuzora. Kilka kropli można nanieść na filcową podkładkę umieszczoną w pobliżu łóżka - na przykład dyskretnie pod szafką nocną - albo przygotować niewielki lniany woreczek wypełniony gruboziarnistą solą czy drewnianymi koralikami. "Taki nośnik może pozostać niemal niewidoczny, podczas gdy zapach stopniowo rozchodzi się w najbliższym otoczeniu."
Kostrzewska wspominała również o wykorzystaniu olejków podczas kąpieli, zaznaczając jednak istotną zasadę: skoncentrowanego olejku nie należy po prostu wlewać bezpośrednio do wody, lecz zastosować go w odpowiednim rozcieńczeniu. Ta sama ostrożność dotyczy całej aromaterapii - naturalne pochodzenie nie oznacza automatycznie, że każdy produkt, każda ilość i każdy sposób użycia będą odpowiednie dla wszystkich. Ostatecznie nie chodzi więc o wypełnienie całego dnia intensywnym aromatem, lecz o dopasowanie różnych zapachów do kolejnych jego etapów.







