Wakacje się kończą, kwiaty niekoniecznie. O roślinach, które nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa
Pierwszą zasadą, od której Karczewska rozpoczęła rozmowę, było rozdzielenie dwóch dat niepotrzebnie traktowanych jak jedna - koniec wakacji nie oznacza wszak końca lata, podobnie jak przełom sierpnia i września nie musi oznaczać końca balkonowego sezonu. Wiele roślin właśnie o tej porze prezentuje się najefektowniej, a część dopiero rozpoczyna okres intensywnego kwitnienia.
Do grupy tej ogrodniczka zaliczyła między innymi hortensje, jeżówki oraz hibiskusy. Te ostatnie pod koniec lata rozwijają najwięcej kwiatów; w studiu pojawiły się zarówno hibiskus błotny, jak i hibiskus chiński. Kolorystyczne akcenty można uzupełnić trawami ozdobnymi, które wnoszą na balkon przede wszystkim strukturę i lekkość, a także lawendą - pod koniec sierpnia wciąż zdolną zachować charakterystyczny aromat.
Nie ma przy tym sensu usuwać letniej roślinności tylko dlatego, że kalendarz wskazuje ostatnie dni wakacji. Tym bardziej że - jak wskazywała Karczewska - przy sprzyjającej aurze kwiaty mogą towarzyszyć balkonowi jeszcze przez wiele tygodni. Sama wspominała o hibiskusie, którym w jednym z sezonów cieszyła się nawet w październiku. Konkretnego terminu nie sposób oczywiście zagwarantować, bo długość kwitnienia zależy przede wszystkim od temperatury i przebiegu pogody, lecz pierwsze dni września zdecydowanie nie stanowią automatycznej granicy.
Mniej słońca, więcej deszczu. Jak pielęgnować balkon pod koniec lata?
Zmieniająca się pogoda wymaga korekty dotychczasowych przyzwyczajeń. Gdy dni stają się chłodniejsze, a deszcz pojawia się częściej, szczególnego znaczenia nabiera kontrolowanie wilgotności podłoża. Gościni "halo tu polsat" przestrzegała przed automatycznym podlewaniem według letniego schematu - jeżeli część pracy wykonują opady, dodatkowa porcja wody może prowadzić do przelania roślin.
Nie wszystkie gatunki reagują przy tym identycznie. Hibiskusy i trawy dobrze znoszą większą wilgotność, jednak również w ich przypadku warto sprawdzać stan ziemi, zamiast podlewać wyłącznie z przyzwyczajenia. Na tym etapie sezonu nie ma natomiast potrzeby specjalnego osłaniania roślin przed pierwszymi chłodniejszymi nocami czy jesiennym wiatrem - przygotowania wymagane przed właściwą zimą są już odrębną kwestią.
Podobnie wygląda nawożenie. Niektóre rośliny pozostające w intensywnej fazie kwitnienia można jeszcze zasilić, wraz ze schyłkiem sezonu należy jednak stopniowo z podobnych zabiegów rezygnować. Jeżówki dodatkowego nawożenia nie potrzebują - mogą jeszcze długo zachować kwiaty, później zaś pozostawione kwiatostany zyskują zupełnie inną funkcję, stając się jesienią źródłem pokarmu dla ptaków.
Ogrodniczka radziła więc, by końcówki sezonu nie traktować jako momentu gwałtownych porządków. Części roślin nie trzeba ani natychmiast przycinać, ani usuwać tylko dlatego, że lato zmierza ku końcowi. W przypadku bylin nadziemne części i tak z czasem naturalnie zamierają, podczas gdy sama roślina może przetrwać zimę i powrócić w kolejnym roku.
Wyrzucić, przesadzić czy przezimować? Co zrobić z roślinami przed zimą?
To, co wydarzy się z balkonem później, zależy w dużej mierze od sposobu jego użytkowania. Część osób traktuje rośliny sezonowo i każdej wiosny tworzy aranżację od początku; inni wolą zachowywać możliwie wiele okazów na kolejne lata. W tym drugim przypadku już pod koniec lata warto wiedzieć, które rośliny mogą pozostać na zewnątrz, a które przed zimą będą wymagały przeniesienia.
Karczewska wskazywała, że część hibiskusów przeznaczonych do zimowania trzeba przed nadejściem zimy umieścić w osłoniętym wnętrzu. Przycinanie nie zawsze jest konieczne, ponieważ nadziemna część rośliny może w okresie spoczynku częściowo zamierać; odpowiednie warunki pozwalają jednak zachować okaz do następnego sezonu.
Inaczej przedstawia się sytuacja hortensji, która może pozostać na balkonie, o ile zapewni się jej odpowiednie warunki. Kluczowa staje się przede wszystkim donica - powinna być dostatecznie duża oraz odporna na mróz. Dekoracyjna osłonka, w której roślina spędziła lato, niekoniecznie nada się tym samym do zimowania, nawet jeżeli sama hortensja dobrze znosi niskie temperatury. Jeżeli świeżo kupiony okaz przez cały sezon pozostawał w niewielkim pojemniku, jesień może być właściwym momentem na przesadzenie go do większej, solidniejszej donicy.
Młodsze rośliny można dodatkowo zabezpieczyć białą agrowłókniną, która ogranicza działanie zimnego wiatru i tworzy dodatkową warstwę izolacyjną. Nie można przy tym zapominać o wilgotności podłoża również zimą - pozostawione na balkonie rośliny nie powinny całkowicie wyschnąć.
Nie każda z nich wymaga też przed zimą cięcia. Gościni zwracała uwagę między innymi na hortensje, których przekwitające kwiatostany mogą pozostać na roślinie przez kolejne miesiące i zachować walor dekoracyjny również zimą. Podobnie warto postąpić z jeżówkami - są bylinami, toteż w odpowiedniej, mrozoodpornej donicy mogą przetrwać chłodne miesiące i odrosnąć w kolejnym roku, pozostawione kwiatostany zaś mogą służyć ptakom jako źródło pożywienia.
Przełom sierpnia i września okazuje się więc na balkonie okresem znacznie mniej schyłkowym, niż mogłoby się wydawać. Zamiast usuwać wszystko, co przez ostatnie miesiące kojarzyło się z latem, lepiej sprawdzić, które rośliny właśnie teraz wchodzą w najefektowniejszą fazę, ograniczyć pielęgnację zgodnie z pogodą i zawczasu zdecydować, które okazy mają pozostać na kolejny rok. Wakacje rzeczywiście dobiegają końca - lato na balkonie nie musi jednak robić tego wraz z nimi.







