Wyjechał na Islandię tylko na chwilę. Został tam na dłużej
Karol Włoch pochodzi z Gdańska. Studiował pedagogikę, a później ukończył Akademię Sztuk Teatralnych we Wrocławiu. Po przeprowadzce do Warszawy próbował rozwijać swoją karierę aktorską, pojawiając się w serialach, filmach i reklamach. Widzowie mogli kojarzyć go m.in. z epizodów w serialu "Pierwsza miłość".
Jak przyznał, intensywne życie i ciągłe castingi sprawiły jednak, że zaczął potrzebować odpoczynku i zmiany otoczenia. Początkowo plan był prosty - kilka miesięcy pracy, zwiedzanie i powrót do Polski. Islandia szybko jednak okazała się miejscem, z którego nie chciał wyjeżdżać.
"Planowałem przyjechać na 2-3 miesiące, żeby sobie pozwiedzać. Wiedziałem, że Islandia jest droga, więc fajnie tutaj sobie popracować, a w wolnym czasie po prostu wziąć ekipę i jeździć po wyspie. I taki był mój plan. Ale jak zacząłem zwiedzać, to się okazało, że tych miejsc jest na tyle dużo, że nie starczy mi tych trzech miesięcy, więc póki co tutaj jestem" - opowiadał.

Polski aktor pracuje na Islandii i rozwija karierę
Wcześniej Karol Włoch pracował m.in. na lotnisku, dziś jest kelnerem w restauracji, ale podkreśla, że nie porzucił całkowicie swojej zawodowej pasji. Na Islandii nadal szuka możliwości związanych z aktorstwem i, jak zdradził, ma już za sobą pierwsze doświadczenia przed tamtejszą kamerą.
"Oczywiście, że tęsknię za teatrem, za aktorstwem, dlatego też tutaj starałem się nie próżnować. Udało mi się zagrać w islandzkiej telewizji. Niestety jest tutaj barierą język", powiedział.
W dalszej części rozmowy Karol podkreślił również, jak liczną grupę na Islandii stanowią Polacy.
"Na Islandii my, Polacy, jesteśmy największą mniejszością. I rzeczywiście, pracując wcześniej na lotnisku, myślałem, że doszkolę się z angielskiego i będę rozmawiał z ludźmi z różnych zakątków świata. Okazało się, że pracowałem z Polakami i rzeczywiście na Islandii jest dużo naszych rodaków" - opowiadał.
O życiu Polaków na Islandii opowiedziały także jego przyjaciółki. Aleksandra Karwowska zwróciła uwagę na to, że emigracja na wyspie mocno się zmieniła na przestrzeni lat.
"Tutaj na Islandii mówią, że to się dzieli na różne emigracje. Taką dawną emigrację i ludzi, którzy przyjeżdżają teraz. Znam kilka osób, które wyjechały tutaj 15-20 lat temu, ale szczerze, taki wspólny język bardziej mam z tymi osobami, które przyjechały tutaj niedawno", wyjaśniła.
Z kolei Kinga Jakubowska podkreśliła, że Islandczycy są bardzo otwarci wobec osób z Polski.
"Jesteśmy trochę intruzami, bo jesteśmy w innym kraju, ale tak naprawdę bardzo przychylnie do nas podchodzą i zawsze jakieś fajne rozmowy wytwarzają się między nami a Islandczykami" - dodała.
"Tutaj nikt nie pędzi". Tak wygląda życie na Islandii
W materiale wyemitowanym w "halo tu polsat" Karol Włoch opowiedział też o codziennym życiu na Islandii i tym, czym różni się ono od życia w Polsce.
"Tutaj podejście do pracy jest inne. Nie ma tego pędu, że coś cię pośpiesza, że za czymś gonisz", mówił.
Jak wyjaśnił, Islandczycy kierują się zasadą spokoju i dystansu do problemów.
"Mają takie powiedzenie: >>Þetta reddast<<, czyli >co będzie, to będzie<<. Albo ich ulubionym powiedzeniem jest >>ekki stres<<, czyli >>no stress<<".
Karol przyznał, że Islandia nauczyła go większego spokoju i pokory wobec natury.
"Z pogodą to jest różnie, teraz jest pięknie, za 15 minut może padać śnieg, za 20 minut może znowu świecić słońce, a potem jeszcze spadnie deszcz i zacznie wiać. Islandia uczy tego, że natura pokazuje, że to ona tutaj rządzi, nie my", podsumował.
Zobacz też:
Robisz to zaraz po przebudzeniu? Ten nawyk może pogarszać samopoczucie







