Skąd się wzięły świeczki na torcie? Zwyczaj jest starszy, niż nam się wydaje
To prawdopodobnie najpopularniejsza tradycja urodzinowa, kultywowana właściwie na całym świecie, chociaż wywodzi się z Europy. Jej początki sięgają starożytnej Grecji, a rozpowszechniła się dzięki niemieckim zwyczajom stawiania na torcie tylu świeczek, ile lat kończy solenizant
Dawniej świeczki nie były tylko dekoracją, przypisywano im funkcję ochronną, ponieważ był związane z ogniem, który tę symbolikę nosił właściwie od zarania dziejów. Chociaż te urodzinowe przywędrowały do nas od sąsiadów, świetnie się komponowały z tym, w co wierzyli nasi przodkowie.
W dawnych słowiańskich wierzeniach pojawia się motyw urodzin jako momentu, w którym człowiek jest najbardziej narażony na różne wpływy. Wierzono, że ten dzień jest jak "otwarta brama" zarówno dla dobrych, jak i złych energii. Świeczka pasowała więc jako element ochronny - symbolizowała "światło życia", ale też odpędzała to, czego nasi przodkowie najbardziej się obawiali. Dawne przesądy Polaków naprawdę zaskakują.

Dlaczego nie wolno wypowiadać urodzinowego życzenia? Tradycja ma długie korzenie
Skoro świeczki miały ważne znaczenie, równie istotne było ich zdmuchiwanie. Kiedyś był to moment refleksji nad życiem i formułowania osobistej intencji, która, według ówczesnych przekonań, miała unosić się razem z dymem - dlatego ważne było, aby zdmuchnąć wszystkie świeczki za jednym razem.
Życzenia urodzinowe były szczególne dla naszych przodków. Te, które sami sobie składaliśmy, musiały pozostać tajemnicą. Wierzono, że nie wolno wypowiedzieć go na głos, bo mogło "uciec", albo zostać "złapane" przez element natury niekoniecznie nam przyjazny. Warto pamiętać, że dawniej przywiązywano ogromne znaczenie do wypowiadanych słów - każde z nich według wierzeń mogło mieć moc.
Świeczki i życzenia zostały nam do dzisiaj, chociaż nie podchodzimy już do nich tak bardzo serio. Istniało jednak dużo więcej przesądów, o których jeszcze niektórzy pamiętają, a które dla naszych przodków w dniu urodzin były bardzo istotne.
Babcia nigdy nie przyjmowała życzeń przed urodzinami. Stare przesądy zaskakują
Być może dzisiaj nie wszyscy o tym wiedzą, ale jeszcze niedawno był to jeden z najsilniejszych przesądów urodzinowych. Nasze babcie wierzyły, że nie wolno świętować urodzin przed czasem - mogło to, w ich mniemaniu, przynieść naprawdę opłakany skutek.
Wieki temu dzień urodzin traktowano jak moment przejścia między latami życia - musiał wydarzyć się dokładnie we właściwym czasie. Wierzono więc, że nie wolno wyprzedzać dnia urodzin, żeby nie "kusić losu" - nasi przodkowie obawiali się, że jeżeli zaświętują dzień czy kilka dni przed dokładną datą, ściągną na siebie pecha, a w najgorszym wypadku... nie dożyją do właściwego dnia. Dawny przesąd brzmi bardzo poważnie, trudno się więc dziwić, że tak długo funkcjonował w naszej kulturze.
Z tego samego powodu nie wolno było więc składać, ani przyjmować życzeń przed właściwą datą. Nie tylko w słowiańskiej kulturze uważano, że taki zabieg może "odebrać szczęście" na cały nadchodzący rok.
Jakie urodziny, taki cały rok. Dawne wierzenia mówią jasno, czego unikać
Już wiemy, że dla naszych przodków dzień urodzin był dużo bardziej szczególny, niż dla nas dzisiaj. Z tego samego powodu przywiązywano wagę do tego co i jak solenizant robi oraz jak się czuje.
"Jakie urodziny, taki cały rok" to popularne powiedzenie, które ilustruje dawny przesąd mówiący o tym, że emocje z dnia urodzin determinują cały kolejny rok życia. Właśnie dlatego nie wolni się kłócić, złościć i najlepiej nie mieć złego nastroju - w końcu kto by chciał w tak negatywnych stanach spędzić całe kolejne 12 miesięcy...
Zdecydowanie najgorszy był płacz - nie tylko dlatego, że miał zwiastować łzy przez cały rok. Stare wierzenia mówiły, że łzy w dniu urodzin osłabiają, albo nawet odbierają ochronę. Kiedyś w Polsce panowało przekonanie, że płacz solenizanta otwiera do niego drogę nieprzyjaznej energii.
Zobacz też: 7 staropolskich przesądów, które przetrwały do dziś. Znasz je wszystkie?
Tort musi się udać, a "stawia" solenizant, czyli dawne urodzinowe przesądy
Wszystkie potrawy przygotowywane w ważne święta były w naszej (i nie tylko naszej) kulturze szczególnie traktowane. Ich jakość miała niebagatelne znaczenie, a sytuacja stawała się jeszcze poważniejsza, gdy chodziło o urodziny.
Dawniej wierzono, że niezwykle ważne jest, aby urodzinowy tort (czy też inny wypiek) wyszedł, jak trzeba. Nieudane ciasto, zakalec, czy inne problemy, według ówczesnych przekonań, miały zwiastować trudny rok dla solenizanta. Dzisiaj nikt w to raczej nie wierzy, ale do jakości i dekoracji urodzinowych tortów przywiązujemy tak wielką wagę, że aż chciałoby się w tym zobaczyć odległe echo starych przesądów...
Ostatni przesąd w Polsce wiąże się może nieco bardziej z imieninami, niż urodzinami, ale jest bardzo ciekawy. O tym, że "solenizant stawia" słyszał każdy z nas. Mało kto wie, że zwyczaj ma korzenie w ludowych wierzeniach.
Nasi przodkowie byli przekonani, że to właśnie solenizant powinien poczęstować swoich gości jedzeniem, a nie odwrotnie, bo własnoręczne zastawienie stołu, według dawnych przekonań, miało zapewnić mu obfitość w całym kolejnym roku. Brak tego poczęstunku, niestety, zwiastował pech.







