Marcelina Zawadzka w kolejnej odsłonie swojego cyklu "W Polskę jedziemy" trafiła na zwyczajne polskie ROD, jedne z tych, których wiele w całym kraju. Tym razem nie chodziło jednak ani o uprawianie truskawek, ani urządzanie grilla. "Jesteśmy na ogródkach działkowych w samym sercu Krakowa i za chwilę przeżyjemy muzyczną ucztę", mówiła na początku reportażu Darii Pacańskiej.
23 koncerty w 8 miastach. Polska wokalistka robi trasy koncertowe po ogródkach działkowych
Okazuje się bowiem, że na działce można nie tylko sadzić ogórki i popijać kawę na leżaku.
Ronja, czyli Weronika Boczek, wokalistka, songwriterka, autorka tekstów i etnomuzykolożka jako pierwsza artystka wpadła na to, aby grać koncerty na ogródkach ROD, razem z Błażejem Brzeźnym, gitarzystą. A Marcelina Zawadzka odwiedziła ich podczas przygotowań do występu na działce Karola Nycza w Krakowie.
"Teraz już podróżujemy samochodem, ale w zeszłym roku robiliśmy całą trasę pociągami. Byliśmy łącznie w 8 miastach i zagraliśmy 23 koncerty", opowiadała Ronja.
Działkowe koncerty gromadzą lokalną społeczność i niczego nie trzeba specjalnie ogłaszać. "Działa coś takiego jak poczta pantoflowa i marketing szeptany. Jedna osoba mówi drugiej, na początku dostajemy informację, że będzie 10, 15 osób. Potem jest 30. Chyba na jednym koncercie było ponad 40 osób, więc to bardzo zrzesza ludzi", mówiła wokalistka.

"Muzycy mają dużo wspólnego z ogrodnikami"
Ale skąd właściwie wziął się taki niecodzienny pomysł, aby ze swoją muzyką wejść do ogródków działkowych? "Pomysł wziął się z piosenki, napisałam piosenkę »Byle tonąć w kwiatach«. Wymyśliłam sobie właśnie taki koncept, że muzycy mają bardzo dużo wspólnego z ogrodnikami. Zwłaszcza muzycy klasyczny, tacy, którzy ćwiczą w małych salkach, wiele godzin spędzają grając na instrumencie. Tak samo jest z ogrodnikami. Oni uprawiają rośliny po to, żeby przez krótki czas później móc się nimi cieszyć, ale tego w codziennej pracy często nie widać", wyjaśniła Weronika.
Koncerty na działkach łączą ludzi. Nikt wcześniej nie wymyślił czegoś takiego
"Pochłaniające z każdej strony. To wszystko się dopełniało. Ta natura, te piosenki, ta muzyka, my razem wszyscy...", dzielił się wrażeniami z koncertu jeden ze słuchaczy przy okazji poruszając kwestię być może ważniejszą od samej muzyki. Działkowe występy Ronji niezwykle łączą ludzi.
"Ja zapamiętuje te twarze imiona i po prostu z nieznajomych stajemy się przyjaciółmi", przyznała Weronika, a podobne doświadczenia mają także jej słuchacze, którzy czasem przez lata prowadzą ogródki przez płot, a jednak są sobie obcy.
"Ludzie, którzy nawet się nie znają, mogą po prostu ze sobą posiedzieć, prawda? To jest piękne", mówiła Marcelina Zawadzka.







