W cieniu męskich ambicji. Jak narodził się pierwszy automobil?
W drugiej połowie XIX stulecia próby zmotoryzowania transportu sprowadzały się zazwyczaj do mechanicznej adaptacji konwencjonalnych powozów ‒ "uzupełniano" je tym samym o wczesne silniki spalinowe bądź ociężałe kotły parowe, tworząc prowizoryczne hybrydy. Carl Benz - inżynier z badeńskiego Karlsruhe - obrał jednak inną drogę. Uznał bowiem, że konstrukcja nośna pojazdu, układ przeniesienia napędu oraz sama jednostka napędowa muszą stanowić organiczną całość. Trójkołowiec, zaprojektowany przezeń w 1885 roku i ochrzczony nazwą Benz Patent-Motorwagen ‒ wyposażony w lekką, stalową ramę, mechanizm różnicowy osi oraz chłodzony wyparnie silnik ‒ uchodzi tym samym współcześnie za pierwszy pełnoprawny samochód w dziejach.
Idei Benza zagrażały jednak trudności natury finansowej (do których w dużej mierze przyczyniła się współpraca z Augustem Ritterem) - znamienna okazała się wówczas narzeczeńska pomoc Berthy Ringer, która doprowadziła do wcześniejszej wypłaty swego posagu, a uzyskane środki zainwestowała w borykającą się z problemami firmę, zabezpieczając tym samym przyszłość i rozwój przedsiębiorstwa. Po zawarciu małżeństwa - w 1872 roku - Frau Benz towarzyszyła zaś mężowi w dalszych pracach, służąc zarówno wsparciem organizacyjnym, jak i technicznym.
Mimo technologicznego sukcesu (nowy pojazd dowiódł wszak swej inżynieryjnej sprawności), opatentowany w 1886 roku automobil napotkał społeczny opór. Mieszkańcy i mieszkanki Mannheim (dokąd Carl Benz przeniósł swoją działalność) podchodzili do "ryczącej maszyny" z ogromną nieufnością - upatrując w niej "tajemniczych sił" - lokalne władze nałożyły zaś na twórcę tejże liczne ograniczenia. W obliczu narastających wątpliwości ten ograniczał się więc do krótkich przejazdów testowych. Bertha pojęła jednak wówczas, że nowatorski mechanizm wymaga empirycznej weryfikacji w naturalnych warunkach, co miało wkrótce doprowadzić do pierwszej podróży samochodem na dystansie dłuższym niż kilka kilometrów.
Sto kilometrów próby. Bertha Benz za kierownicą historii
Wczesnym rankiem 5 sierpnia 1888 roku Bertha Benz obudziła dwóch najstarszych synów, po czym wraz z nimi wyprowadziła ważący ponad trzysta kilogramów Patent-Motorwagen Modell III z warsztatu. Po bezszelestnym przepchnięciu pojazdu przez ulice Mannheim (co miało zapobiec przebudzeniu Carla), wprawiono w ruch koło zamachowe, a cała trójka wyruszyła w liczącą przeszło sto kilometrów trasę, kierując się w stronę Pforzheim.
Ówczesna "infrastruktura drogowa" w najmniejszym stopniu nie odpowiadała jednak potrzebom tak delikatnej mechaniki. Drogi dostosowane były wyłącznie do wymogów wozów konnych, a głębokie koleiny sprawiały, że wąskie, pojedyncze koło maszyny Benza podskakiwało na kamienistym paśmie pośrodku traktu, przenosząc na ramę potężne wibracje. Nader poważnym problemem okazał się również niewielki zasięg pojazdu. Gaźnik powierzchniowy mieścił zaledwie cztery i pół litra ligroiny ‒ lekkiej frakcji ropy naftowej, pełniącej wówczas funkcję aptecznego środka czyszczącego. Gdy zapas zaczął się wyczerpywać, Frau Benz zatrzymała się w Wiesloch, by odwiedzić lokalną aptekę, która w ten pragmatyczny sposób odegrała rolę pierwszej w historii "stacji benzynowej".
Podróż wymagała przy tym permanentnej uwagi i bieżącego reagowania na awarie. Układ chłodzenia opierał się na ciągłym odparowywaniu wody, co przełożyło się na konieczność czerpania tejże z napotkanych strumieni. Kiedy cienka rurka doprowadzająca paliwo uległa zapchaniu, Bertha udrożniła ją za pomocą długiej szpili od kapelusza. Gdy zaś izolacja przewodu wysokiego napięcia przetarła się na skutek drgań, powodując zwarcie, prowizorycznie ‒ ale z pełnym sukcesem ‒ owinęła kabel własną podwiązką. Innowacja układu jezdnego narodziła się z kolei na stromych zjazdach z przedgórza Schwarzwaldu. Drewniane klocki hamulcowe ulegały błyskawicznemu ścieraniu, dlatego też pierwsza kierowczyni w dziejach zleciła miejscowemu szewcowi nabicie na nie grubych, skórzanych pasów, tworząc tym samym wczesną wersję okładzin ciernych.
Historyczny wyjazd okazał się przełomowym testem drogowym. Weryfikując konstrukcję w praktyce, Bertha Benz udowodniła wszak, że pojazd silnikowy potrafi pełnić funkcję niezależnego środka komunikacji na długich dystansach. Przede wszystkim jednak ekspedycja ta dowiodła konieczności przeprowadzania rzetelnych jazd próbnych.
Raport, jaki przekazała mężowi po powrocie, zainicjował zresztą konkretne zmiany w samym projekcie. Wskazawszy, że dwubiegowa przekładnia nie pozwala na pokonywanie wzniesień o własnych siłach (co zmuszało podróżujących do pchania maszyny pod górę), zwróciła uwagę na konieczność doposażenia automobilu w dodatkowe przełożenie górskie. W kolejnych modelach wdrożono również ustandaryzowane skórzane okładziny hamulcowe. Sukces podróży przyniósł jeszcze jeden wymierny, natychmiastowy skutek ‒ odbudował w Carlu Benzu utraconą pewność siebie, przywracając mu wiarę w sens całego przedsięwzięcia.
W kolejnych latach udoskonalane pojazdy zaprezentowano szerokiej publiczności, a zakłady z Mannheim stały się z czasem wiodącym przedsiębiorstwem w raczkującej branży. Po latach Bertha Benz doczekała się natomiast akademickiego uznania swoich zasług - w dniu dziewięćdziesiątych piątych urodzin Uniwersytet Techniczny w Karlsruhe nadał jej zaszczytny tytuł honorowej członkini senatu uczelni. Zmarła zaledwie dwa dni później, w maju 1944 roku, pozostając postacią o bezspornym znaczeniu dla losów wczesnej motoryzacji.








