Mniej miejsca, mniej rzeczy. Kamper szybko zmienił jego codzienność
Pomysł nie pojawił się z dnia na dzień. Bartosik jeszcze przed 2020 rokiem zaczął sprawdzać, jak wygląda podróżowanie kamperem, a później ruszał w coraz dłuższe trasy - między innymi po Bałkanach. Z czasem przekonał się, że taki sposób życia odpowiada mu na tyle, by zrezygnować ze stałego mieszkania. Tak narodziła się "Przemiana w kamperze", a pojazd przestał być wyłącznie środkiem transportu - stał się pełnoprawnym domem.
Zmiana metrażu szybko wymusiła również zmianę podejścia do własnego dobytku. W niewielkim wnętrzu, gdzie każda szafka ma konkretne przeznaczenie, trudno gromadzić przedmioty "na wszelki wypadek". Bartosik żartował, że jeśli dziś coś kupuje, musi albo pozbyć się czegoś innego, albo pogodzić się z tym, że zabraknie mu miejsca. W efekcie z czasem jego dobytek staje się coraz mniejszy, a każdy kolejny zakup poprzedza znacznie dłuższy namysł.
Kilka metrów kwadratowych wpływa jednak nie tylko na liczbę posiadanych rzeczy. Zdaniem Bartosika wspólne mieszkanie w tak niewielkiej przestrzeni błyskawicznie pokazuje również prawdę o relacjach. Nie ma wielu pomieszczeń, do których można się wycofać, ani możliwości udawania, że trudniejsze emocje nie istnieją. Jak mówił, mała powierzchnia szybko wydobywa to, co w człowieku najbardziej wymagające.
Wolność ma swoją cenę. Życie w kamperze to nie tylko piękne widoki
Kamper daje możliwość niemal natychmiastowej zmiany otoczenia, ale podobne życie nie jest - jak zaznaczał sam Bartosik - niekończącymi się wakacjami. Najbardziej brakuje mu nie większej przestrzeni czy konkretnego budynku, lecz ludzi. Rozmowa przez telefon nie zastępuje bowiem spotkania z bliskimi, zwłaszcza gdy dzielą ich tysiące kilometrów.
Bardzo praktyczny problem pojawia się także wtedy, gdy zawodzi sam pojazd. W przypadku Bartosika awaria oznacza jednocześnie utratę samochodu i domu. Przekonał się o tym szczególnie dotkliwie, gdy kamper przez dziesięć tygodni pozostawał w naprawie. W tym czasie kilkakrotnie przenosił cały swój dobytek między pojazdami zastępczymi. Przy okazji kolejny raz odkrył, że nawet na niewielkiej powierzchni zdołał zgromadzić rzeczy, bez których bez trudu można się obejść.
Życie w drodze pozwoliło mu już zobaczyć sporą część Europy. Spośród odwiedzonych miejsc szczególnie dobrze wspomina Rumunię - zarówno ze względu na krajobrazy, jak i spotykanych tam ludzi. Podróżowanie kamperem oznacza też możliwość reagowania na pogodę czy otoczenie właściwie z dnia na dzień. Jeśli miejsce przestaje odpowiadać, wystarczy ruszyć dalej.
Pozostaje jeszcze kwestia kosztów. Bartosik przyznał, że przy obecnych cenach paliwa najbardziej opłaca się... stać. Zwrócił jednak uwagę, że choć tankowanie potrafi mocno obciążyć budżet, odpadają jednocześnie część wydatków związanych ze stacjonarnym mieszkaniem. Nie oznacza to życia bez kosztów - są one po prostu rozłożone inaczej.
Po dwóch latach kamper pozostaje więc dla niego jednocześnie domem, środkiem transportu i sposobem na codzienność. Swoboda przemieszczania się idzie tu w parze z ograniczoną przestrzenią, ryzykiem awarii i tęsknotą za bliskimi. Bartosik nie przedstawia jednak podobnego życia jako bezproblemowej idylli. To raczej świadomie wybrana zamiana jednego zestawu wygód i ograniczeń na zupełnie inny.







