Mama czy pani? Ekspert radzi, jak najlepiej zwracać się do teściowej
To jeden z tych tematów, które wracają jak bumerang - zwłaszcza po ślubie. Dla jednych oczywiste jest, że skoro stajemy się rodziną, to teściowa automatycznie staje się "mamą". Inni mówią bez wahania: "mama jest tylko jedna" i żadna tradycja tego nie zmieni. Są też tacy, którzy latami trzymają się grzecznego "pani" albo… perfekcyjnie unikają bezpośrednich zwrotów. Jak więc znaleźć właściwą formę?

Dziś w naszym studiu pojawili się Zuzanna Borucka, Katarzyna Rygalska oraz psycholog Piotr Mosak. Nasi goście opowiedzieli, jak sami zwracają się do swoich teściów, a ekspert wyjaśnił, dlaczego w Polsce powszechnie przyjęte jest mówienie "mamo".
Mama jest jedna? Jak najlepiej zwracać się do teściowej
Wiele osób przyznaje, że zwrot "mamo" do teściowej nigdy nie będzie dla nich naturalny. Czasem wynika to z wieloletniej relacji - jeśli przez 10 czy 15 lat mówiło się "pani", to nagłe przejście na "mamo" mogłoby brzmieć nienaturalnie, wręcz sztucznie.
Bywa też, że powód jest czysto emocjonalny. Dla części osób słowo "mama" jest tak silnie związane z własną rodzicielką, że nie potrafią użyć go wobec kogokolwiek innego, nawet jeśli relacje z teściową są bardzo dobre. W praktyce kluczowe jest... wzajemne zrozumienie. Jeśli obie strony akceptują wybraną formę, bliskość relacji wcale nie musi zależeć od tego, jakiego tytułu używamy.
"Ja ze swoim mężem znam się 20 lat i w gruncie rzeczy od samego początku mówiłam per pani do jego mamy. Małżeństwem jesteśmy od dwóch lat i dla mnie to by było nienaturalne. Gdybym nagle z pani przeszła na mamo. W moim serduszku mama jest wyjątkowa, jest jedna jedyna w swoim rodzaju. I ja mam wspaniałe kontakty ze swoją teściową(...) Myślę, że teściowa szanuje moje zdanie, nie ciśnie mnie. To tak jakoś naturalnie nam wychodzi i mi się to podoba", powiedziała Katarzyna Rygalska.
Są też osoby, które uważają, że mówienie do teściowej "mamo" naturalnie ociepla relację i symbolicznie wprowadza w rodzinne grono. Często wynika to z rodzinnych tradycji - jeśli mama mówiła do swojej teściowej "mamo", dzieci powtarzają ten wzorzec, traktując go jako coś oczywistego. I faktycznie dla wielu to piękne przeżycie: poczucie akceptacji, bliskości, wejście w nową rodzinę "na pełnych prawach".
Nasza prowadząca, Agnieszka Hyży, przyznała w programie, że zarówno do byłych, jak i obecnych teściów zwraca się "mamo" i "tato". Podkreśliła, że jest to dla niej całkowicie naturalne:
"Nie jestem pewnie dobrym przykładem. Jestem w drugim małżeństwie. W jednym i drugim posługiwałam się nazwą - mamo, tato i jakby to jest dla mnie tak naturalne. Ale może miałam szczęście, bo spotykałam fantastycznych ludzi, którzy mnie zaakceptowali".
Na podobny krok zdecydowała się również influencerka Zuzanna Borucka, która od trzech miesięcy jest mężatką:
"Ja mówię mamo, a po ślubie jestem trzy miesiące. Myślę, że na jakichś rodzinnych imprezach już śmialiśmy się, że będzie ślub i od razu >>mamuś, tatuś<<. I tak było. W mojej rodzinie to jest takie naturalne. Moja mama mówiła na teściową mama. I tak jestem po prostu wychowana, ale też uważam, że to jest takie otwarcie do bliższej relacji. Wprowadzanie ciepła. Taki drobny gest językowy, który sprawia, że jest tak bliżej".
Zwracanie się po imieniu do teściowej?
Znacznie bardziej zachodnia, młodsza forma to zwracanie się po imieniu. To działa, jeśli obie strony mają podobne podejście do relacji. W niektórych rodzinach to naturalne, w innych byłoby odebrane jako brak szacunku. Tutaj kluczowe jest jedno: nic na siłę.
A co, jeśli pojawiają się dzieci? Często wtedy nawet gdy wcześniej obowiązywało "pani", po narodzinach wnuków wszystko się zmienia, bo pojawia się nowe słowo: "babcia". I wtedy partner, partnerka również zaczynają tak się zwracać do teściowej", choćby tylko "przez dzieci".
"U nas się pojawiła dwójka dzieci i teraz już nie jest, proszę pani, tylko babciu", zdradziła Katarzyna Rygalska.
Tu jednak pojawia się nowy problem: młode babcie w wieku 40-50 lat nie zawsze chcą, aby ktoś tak do nich mówił.
Ekspert radzi: najważniejszy jest szacunek, nie sama forma
Psycholog Piotr Mosak wyjaśnił, skąd w Polsce wzięło się zwracanie do teściów jak do własnych rodziców:
"Jest wiele aspektów, bo po pierwsze zależy to też od teściów. Przez setki lat w Polsce było tak, że teściowie w dniu ślubu mówili: >>Witam cię, mamy nową córkę, mamy nowego syna<<. I z tego wynikało to mówienie tato-mamo, bo stawaliśmy się rodziną. Później było bardzo różnie, pojawiały się różne mody, wchodził Zachód i tak dalej (...) Naturalnie mamy to w naszym kraju w tradycji, że mówimy to mamo. Ale myślę, że tu może wszystkich pogodzić to, że to >>mamo<< do własnej mamy jest inne. To jest mama, mamusia. Natomiast mama teściowa to jest tytuł, jak lekarz, jak prawnik, jak adwokat", wyjaśnił.
Ekspert podkreślił w programie, że to nie nazwa buduje relację, lecz sposób, w jaki się do siebie odnosimy. Jeśli nie ma konfliktu, odpowiednia forma zwykle pojawia się naturalnie. Ostatecznie nie chodzi o to, czy powiemy "mamo", "pani" czy po imieniu, lecz żeby mówić z szacunkiem i życzliwością.

Zobacz też:






