Koreańczyk próbuje polskich potraw i podbija internet
Mikey Kim, czyli "Kim jestem", Koreańczyk, który mieszka w Polsce, robi furorę w internecie filmikami, na których próbuje polskich potraw. Na TikToku ma 234 tysiące obserwujących i zebrał już ponad 2,7 miliona polubień, a na Instagramie śledzi go 137 tysięcy osób, prowadzi też bloga.
Przyjechał do Lublina w 1997 roku, gdy jego ojciec zaczął pracę w fabryce Daewoo. Mieli być tu chwilę, zostali na stałe, a dzisiaj Mikey ma żonę Polkę, troje dzieci i jest prezesem zarządu firmy handlowej dystrybuującej produkty koreańskie.
Polską kuchnię zaczął odkrywać niedawno, ale od razu ją pokochał. Uwielbia schabowego i pierogi, sam jednak gotuje głównie koreańskie dania, a w swoich viralowych filmikach potrafi łączyć specjały obydwu tych zupełnie różnych kuchni - okazuje się, że lubelski cebularz smakuje świetnie z koreańskim kimchi... W naszym studiu Mikey gościł razem z żoną Agatą, synem Tomaszem i córkami Lidią i Moniką.

Jak to jest być żoną Koreańczyka? Agata widzi same zalety
Mikey Kim przyznał, że początki życia w Polsce były dla niego trudne. "Nie znałem ani angielskiego, ani polskiego, znałem tylko język koreański", wspominał i dodał, że z czasem poradził sobie z barierą językową, a teraz jest bardzo szczęśliwy.
Jego relacja z Agatą zaczęła się bardzo zwyczajnie. "Poznaliśmy się na imprezie, przez znajomego", wspominała Agata Kim, a Mikey dodał, że po kilku spotkaniach Polska skradła jego serce.

Ewa Wachowicz i Krzysztof Ibisz byli ciekawi, jak Agata Kim postrzega Koreańczyków. Co takiego zauważyła w swoim przyszłym mężu, co sprawiło, że właśnie z nim postanowiła związać swoją przyszłośc? "Dla mnie są przede wszystkim przystojni", odpowiedziała z uśmiechem, po czym dodała: "Kulturalni, dobrze wychowani, ułożeni... Mają to coś w sobie, co akurat do mnie dociera".
Dzieciom przekazują tradycje z obydwu kultur. Koreę i Polskę łączą także w kuchni
Mikey i Agata wychowują córki i syna na styku dwóch kultur - obchodzą nawet dwa Dni Dziecka w roku, jeden 1 czerwca, drugi 5 maja tak, jak w Korei.
Polska i koreańska kultura w domu Kimów łączy się przede wszystkim na stole, na którym tradycyjne pierogi pojawiają się równie często co uwielbiane przez całą rodzinę kimchi, czyli koreańska potrawa z kiszonych warzyw, głównie z kapusty pekińskiej z dodatkiem ostrych przypraw. Maluchy mówią po polsku, ale starają się też uczyć języka koreańskiego. Całą rodziną odwiedzają też Koreę przynajmniej raz każdego roku.
A Mikey zasłynął w internecie specyficznym slangiem, którego używa podczas degustacji. Jak mówił, wychowywał się na blokowisku i takim językiem posługiwali się jego koledzy. Jego "o ty człeniu", "sztos", "wariacie" czy "nie ma bata" wywołuje zawsze wielki entuzjazm internautów.
Zobacz też: Nawet 500 euro kary. Warto znać przepisy przed wyjazdem za granicę
"Mega, sztos!". Koreańczyk zachwycony polską kuchnią
Te słynne słówka załapał, gdy po kilku latach pobytu w Polsce otworzył się na ludzi i zaczął nawiązywać znajomości. Jeszcze więcej czasu potrzebował, aby przekonać się do polskiej kuchni. "Jestem pewien, że polska kuchnia jest bardzo dobra, mega, sztos! Ale chodzi o to, że ja też stałem się bardziej otwarty, bardziej do mnie dociera ten smak", tłumaczył. Dzisiaj do jego ulubionych polskich potraw należy m.in. schabowy i wszystkie rodzaje pierogów.
Mikey Kim zauważył, że obcokrajowcy mogą postrzegać Koreańczyków jako naród zamknięty i powściągliwy, ale jest nieco inaczej. Tam mocno zakorzenione jest zachowanie w sposób, który ma nie przeszkadzać innym, stąd to wrażenie.
Nasz gość przyznał, że pokochał Polskę, także dlatego, że jej historia ma wiele wspólnego z tym, co działo się kiedyś w Korei. "Polacy cenią swoją kulturę i wartość tak, jak Koreańczycy. Myślę, że to jest największy atut", mówił i dodał, że docenia też naszą serdeczność i lojalność dla przyjaciół.
Zobacz też: Córka Conrado Yaneza wzruszyła w "Must Be The Music". "Muzyka jest dla mnie terapią"







