Wakacje to czas luzu, ale przepisy za granicą potrafią być zaskakująco surowe. To, co w Polsce uchodzi za drobiazg, gdzie indziej może skończyć się wysokim mandatem albo nieprzyjemną rozmową z policją. Podczas rozmowy w "halo tu polsat" Iga Parada przypomniała, że przed wyjazdem warto sprawdzić lokalne zasady - zwłaszcza w popularnych turystycznie miejscach, gdzie władze szczególnie dbają o porządek i bezpieczeństwo.

We Włoszech nie siadaj na schodach
Wybierając się do Włoch, szczególnie do miejsc bardzo chętnie odwiedzanych przez turystów, warto zapoznać się z obowiązującymi tam przepisami. Może się bowiem okazać, że niewinnie wyglądające zachowanie będziemy musieli okupić wysokim mandatem.
I tak na przykład w Wenecji można dostać mandat za karmienie gołębi na Placu Świętego Marka. Dla osób łamiących to prawo grzywny sięgają 500 euro, czyli ok. 2000 zł.
Nie warto też próbować chłodzić się wodą z fontanny. W stolicy Włoch zakazana jest kąpiel, czy moczenie nóg w zabytkowych fontannach, zwłaszcza w słynnej fontannie di Trevi. Takie "kąpiele" mogą nas kosztować nawet od 250 do 500 euro (1000 - 2000 zł).
Ale to nie koniec obostrzeń - jeśli chodzi o Rzym, w mieście tym obowiązują jasne i dość restrykcyjne zasady dotyczące korzystania z przestrzeni zabytkowej. Siadanie na historycznych schodach - w tym na słynnych Schodach Hiszpańskich (Scalinata di Trinità dei Monti) - jest surowo zabronione i może skończyć się mandatem w wysokości od 150 do nawet 400 euro. Zakaz nie dotyczy wyłącznie tego miejsca: obejmuje także inne zabytkowe stopnie, okolice kościołów oraz przestrzenie przy fontannach, takich jak Fontanna di Trevi, gdzie nie wolno siadać, jeść ani "biwakować".
Zakazy te nie są przypadkowe - to element szerszej polityki dbania o tzw. decorum, czyli estetykę i godny charakter miasta. Turyści mogą natomiast bez problemu odpocząć na ławkach, w parkach, kawiarniach czy przy nowoczesnych budynkach - wszędzie tam, gdzie nie narusza się zabytkowej tkanki miasta ani nie blokuje przejścia.
W Chorwacji nie zajmuj miejsca parawanem
Polscy turyści często jeżdżą na wakacje do Chorwacji. Tam również trzeba uważać na przepisy - planując wypoczynek w nadmorskich miejscowościach warto pamiętać, że "rezerwowanie" miejsca na plaży za pomocą ręczników, parawanów czy innych przedmiotów osobistych coraz częściej jest zakazane. Takie przepisy wprowadzają m.in. Pirovac oraz Baška, gdzie lokalne władze walczą z zajmowaniem przestrzeni publicznej na wiele godzin bez obecności właścicieli. Złamanie tych zasad może słono kosztować - mandaty sięgają nawet 300-1000 zł. W praktyce oznacza to jedno: jeśli chcesz mieć dobre miejsce, lepiej po prostu przyjść wcześniej, zamiast "oznaczać teren" i liczyć, że nikt go nie ruszy.
Niemiecki porządek
Za naszą zachodnią granicą warto się pilnować szczególnie podczas jazdy po autostradzie.
"Pamiętajmy, że obowiązuje tam bezwzględny zakaz zatrzymywania się. Można się zatrzymać tylko w sytuacji, kiedy mamy awarię samochodu i, co oczywiste, w przypadku wypadku" - przypominała Iga Parada. "Mandaty za to zatrzymywanie wynoszą do 70 euro, ale jak porównamy to 70 euro z mandatami na przykład za rozmawianie przez telefon w samochodzie, bez skorzystania z zestawu głośnomówiącego, to za to grozi ponad 100 euro i jeden punkt karny, więc mimo wszystko za to zatrzymanie, aż ta kara nie jest tak wysoka jak za inne wykroczenia - zauważyła ekspertka.
Na Cyprze nie podjadaj podczas jazdy samochodem
Z kolei na Cyprze obowiązują przepisy, które mogą zaskoczyć kierowców. Spożywanie przekąsek czy picie napojów podczas prowadzenia samochodu może skutkować mandatem w wysokości 85 euro (ok. 360 zł). Aby uniknąć kary - i przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo - warto zaplanować krótki postój na posiłek i nawodnienie. Jeszcze surowiej traktowane jest korzystanie z telefonu komórkowego w trakcie jazdy - w tym przypadku grozi grzywna 150 euro (ok. 600 zł) oraz 2 punkty karne.
Tajlandia
Spore ograniczenia obowiązują również w Tajlandii. Tam lepiej uważać z papierosami - i to nie tylko tymi tradycyjnymi. E-papierosy są tam całkowicie zakazane, więc nawet samo posiadanie takiego sprzętu w walizce może skończyć się konfiskatą i mandatem. Warto też pamiętać, że palenie w miejscach publicznych nie jest mile widziane - w niektórych sytuacjach grozi za to grzywna nawet do 25 000 bahtów (ok. 2,5 tys. zł), a w skrajnych przypadkach także inne konsekwencje.
Nawet zwykły papieros zapalony w niedozwolonym miejscu może kosztować do 5 000 bahtów (ok. 500 zł). Najprostsza zasada? Pal tylko tam, gdzie jest to wyraźnie dozwolone - i miej spokojną głowę na wakacjach.
Singapur
Singapur słynie z wyjątkowo rygorystycznych zasad dotyczących porządku w przestrzeni publicznej - a jednym z najbardziej zaskakujących przykładów jest… guma do żucia. Jej sprzedaż i używanie zostały mocno ograniczone już w 1992 roku, aby utrzymać miasto w idealnej czystości.
W praktyce oznacza to, że za złamanie przepisów można słono zapłacić - mandaty sięgają nawet 1000 dolarów singapurskich (ok. 2800 zł). Lepiej więc zostawić gumę w domu i uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek podczas zwiedzania.
Dubaj i kraje muzułmańskie
W Dubaju oraz innych krajach muzułmańskich warto szczególnie uważać na zasady obowiązujące w czasie Ramadanu. Od świtu do zachodu słońca w miejscach publicznych nie wolno jeść, pić, palić ani nawet żuć gumy - i dotyczy to wszystkich, także turystów. Złamanie tych reguł może skończyć się mandatem, a w bardziej rygorystycznych krajach nawet poważniejszymi konsekwencjami.
Na szczęście podróżowanie w tym czasie jest możliwe - wiele hoteli i restauracji działa normalnie, serwując posiłki w wydzielonych, zasłoniętych przestrzeniach. Podobne strefy można znaleźć także w centrach handlowych, gdzie da się zjeść dyskretnie i zgodnie z lokalnymi zwyczajami. Po zachodzie słońca atmosfera zupełnie się zmienia - miasta ożywają, a życie towarzyskie przenosi się na ulice i do restauracji.
Warto też pamiętać, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie jest mile widziane publiczne okazywanie uczuć. Nadmierna czułość w miejscach publicznych może spotkać się z reakcją służb, dlatego najlepiej zachować umiar i dostosować się do lokalnych norm.
Filipiny
Dość nietypowe ograniczenia obowiązują w Manilii, stolicy Filipin. Tam kierowcy - także turyści wynajmujący auta - powinni zwrócić uwagę na tzw. system "number coding", który ma ograniczać korki i smog.
Oznacza to, że w wybrane dni tygodnia na drogi nie mogą wyjeżdżać samochody z określonymi końcówkami numerów rejestracyjnych - przykładowo auta z cyframi 1 i 2 mają zakaz jazdy w poniedziałki. Złamanie przepisów może skończyć się mandatem w wysokości 500 filipińskich peso (ok. 30 zł). Kwota nie jest wysoka, ale sam przepis potrafi skutecznie pokrzyżować plany zwiedzania, dlatego lepiej sprawdzić go wcześniej, zwłaszcza przy wynajmie auta.
Na koniec wizyty nasza ekspertka zachęciła, by przed każdym zagranicznym wyjazdem dla spokoju i bezpieczeństwa zajrzeć na stronę MSZ, która publikuje informacje dotyczące przepisów obowiązujących w różnych krajach.
Wniosek jest prosty - zanim ruszymy drogę, warto poświęcić chwilę na sprawdzenie lokalnych przepisów. Dzięki temu unikniemy niepotrzebnych kosztów i w pełni skupimy się na tym, co najważniejsze - spokojnym, bezstresowym wypoczynku.










