Najczęstsze faux pas w restauracji
Stolik zarezerwowany, znajomi zaproszeni - zapowiada się przyjemny wieczór w restauracji. Cóż może pójść nie tak? No cóż, okazuje się, że wiele rzeczy. Bo restauracja to nie nasz pokój, w którym możemy robić podczas jedzenia, co nam się żywnie podoba, łącznie z "grzebaniem" w telefonie i oglądaniem serialu na rozłożonym na łóżku laptopie. Lokal ma swoje zasady, których warto przestrzegać - po pierwsze, by innym było miło, a po drugie, by nie wyjść na człowieka bez ogłady i obycia.
Telefon w akcji
Czy ktoś to lubi, czy nie, z telefonem śpimy, budzimy się, pracujemy, wypoczywamy i jemy. Telefon jest też często naszym towarzyszem w kawiarni czy restauracji. I o ile nikogo już nie dziwi picie kawy i scrollowanie telefonu, to bywają momenty, gdy urządzenie okazuje się totalnie nie na miejscu.
I tak rozmowy przez telefon, scrollowanie z dźwiękiem albo oglądanie rolek bez słuchawek to absolutny klasyk złych manier. Restauracja to przestrzeń wspólna, nie prywatny salon, nawet jeśli jesteśmy sami przy stoliku, obok są inni. Używanie telefonu w restauracji jest też sygnałem dla osób, z którymi siedzimy, że albo się nudzimy, albo nie do końca odpowiada nam ich towarzystwo lub temat rozmowy.
Popędzanie obsługi
Machanie ręką, pstrykanie palcami czy wołanie "halo!" czy "przepraszam!" przez salę to duży nietakt. W Polsce standardem jest spokojny kontakt wzrokowy lub dyskretne podejście do kelnera.
Zmienianie zamówienia w trakcie przygotowania
Kiedy po półgodzinnych debatach - czy to w głowie, czy z osobami, z którymi przyszliśmy do restauracji - w końcu zdecydujemy się na dania i napoje, nie zmieniajmy już zdania, gdy zamówiony posiłek pojawi się na stoliku.
Nawet jeśli wydawało się nam, że karczochy będą jednak wyglądać bardziej apetycznie albo że zupa będzie bez śmietanki, gdy dostaniemy zamówione danie i jest ono zgodne z tym, co zamawialiśmy, nie prośmy o zmianę. Nie mówmy, że "jednak wolimy bez sosu" itp.
W dobrym tonie jest decyzja przed złożeniem zamówienia. Późniejsze zmiany dezorganizują pracę kuchni, a my pokazujemy, że... chyba jednak nie wiemy, czego chcemy.
Nieodpowiedni strój
I nie chodzi tu wcale o sztywny dress code ani obowiązkowy garnitur - kluczem jest wyczucie miejsca i okazji. Restauracja ma swój klimat, a strój jest formą komunikatu. Pokazuje, czy traktujesz wyjście serio, czy "wpadasz z ulicy".
Wejście w dresie na uroczystą kolację, klapkach do fine diningu czy bardzo sportowym stroju do eleganckiego lokalu może być odebrane jako brak szacunku nie tylko wobec miejsca, ale też osób, z którymi jemy. Z drugiej strony, przesadne przebranie się w bardzo formalny outfit do luźnej knajpy też może wyglądać nienaturalnie.
Najbezpieczniej jest dopasować się do poziomu restauracji i pory dnia. W casualowym bistro sprawdzi się schludny, miejski luz, w eleganckiej restauracji coś bardziej dopracowanego - może to być koszula, marynarka, sukienka, zadbane buty.
Warto przy tym być odrobinę "za dobrze" ubranym niż wyglądać zbyt niedbale - to zawsze działa na naszą korzyść.
Najczęstsze błędy z torebką w restauracji
Niby drobiazg, a potrafi zepsuć całe pierwsze wrażenie. Oto najczęstsze wpadki z torebką tub torbą:
- Kładziemy torebkę na stole - nawet mała kopertówka tu nie pasuje
- Zajmujemy nią dodatkowe krzesło - szczególnie gdy lokal jest pełny
- Stawiamy torbę na środku przejścia - kelnerzy naprawdę tego nie znoszą
- Trzymamy plecak na plecach przy stole - łatwo nim zahaczyć innych
- "Rozpakowujemy się" przy stole - portfel, kosmetyki, telefon… to nie miejsce na reorganizację torby
- Co chwilę do niej sięgamy - szeleszczenie i "grzebanie" rozprasza wszystkich wokół
Zasada jest prosta: jeśli torba zaczyna "żyć własnym życiem" przy stole - to znak, że coś poszło nie tak.
Dzielenie rachunku w skomplikowany sposób
Kelnerzy to nie księgowi, a dzielenie rachunku co do złotówki przy dużej grupie bywa problematyczne. Niedobrze jest też kłócić się przy stole o to, kto ma zapłacić (albo nie zapłacić). Lepiej ustalić to wszystko wcześniej.

Brak napiwku w niektórych sytuacjach
W Polsce napiwek nie jest obowiązkowy, ale przy dobrej obsłudze jego brak bywa źle odbierany (standard to ok. 10%).
I na koniec kilka zachowań, które zdarzają się niejednemu klientowi:
- Głośne komentowanie jedzenie - nawet jeśli coś nie smakuje, lepiej powiedzieć to dyskretnie.
- Przesuwanie talerzy, sztućców, dekoracji.
- Zostawianie bałaganu, "bo ktoś to sprzątnie" - warto pamiętać, że kultura osobista nie kończy się na rachunku, nawet z napiwkiem.
Restauracja nie jest miejscem, w którym mamy zdawać egzamin z savoir-vivre'u, a przestrzenią, w której mamy się dobrze czuć. Nikt nie oczekuje perfekcji, ale kilka drobnych gestów potrafi zrobić ogromną różnicę. A jeśli zdarzy się nam jakieś małe faux pas, nie ma co robić dramatu. Ważne, żeby następnym razem zamiast, na przykład, wołać na kelnera, po prostu się uśmiechnąć.










