Arystokratyczna przeszłość i brytyjskie plany
Początki tego miejsca - wzniesionego w Sarnach, przysiółku wsi Ścinawka Górna, na skalnym występie w rozwidleniu rzek Ścinawki i Włodzicy - sięgają 1590 roku, kiedy to tutejsze ziemie znajdowały się w granicach Królestwa Czech, pozostającego pod panowaniem Habsburgów. Przez ponad dwa stulecia obiekt stanowił główną siedzibę rodziny von Götzenów; oni właśnie nadali posiadłości jej bogaty charakter, co widać choćby w zdobieniach, które stanowiły bezpośrednią manifestację zamożności i potęgi dawnych właścicieli (od XVII wieku posługujących się tytułem hrabiowskim). To za ich czasów wokół dworu powstał również park krajobrazowy, zaprojektowany przez Eduarda Petzolda.
Kres spokojnego funkcjonowania dworu nadszedł w 1945 roku, kiedy nowe władze zlokalizowały w zabudowaniach folwarcznych Państwowe Gospodarstwo Rolne. Od tamtego czasu mury pozostawały praktycznie opuszczone, a brak właściwej opieki doprowadził do ich stopniowej degradacji. Losem niszczejącego kompleksu w 2010 roku poważnie zainteresował się ówczesny książę Walii, a obecny król brytyjski, Karol III; związana z nim fundacja rozważała objęcie pieczy nad zabytkiem, jednak ten trafił ostatecznie w polskie ręce (jak wspominali bohaterowie reportażu, strona brytyjska miała im za złe, że "sprzątnęli ruiny sprzed nosa"). W 2013 roku Martin Sobczyk, pracujący wówczas jako korespondent amerykańskiego "The Wall Street Journal", zgłębiał temat sprzedaży starych posiadłości w Polsce; praca nad artykułem przerodziła się w ogromną pasję, która po zaledwie miesiącu analiz zaowocowała zakupem pałacu. Nowi właściciele, po skrupulatnych kalkulacjach rozpisanych na zwykłej kartce papieru, uznali, że ewentualne niepowodzenie takiego projektu nie powinno skończyć się ich całkowitym bankructwem.
Trudne początki i nowe życie
Początkowy stan posiadłości potrafił zniechęcić nawet najbardziej optymistycznie nastawione osoby. Główne budynki pozbawione były podłóg oraz stropów, a lokalna społeczność nierzadko zaczepiała nowych nabywców, pytając z wyraźnym niedowierzaniem o sens lokowania kapitału w sypiące się mury. Prace remontowe przyniosły jednak zaskakujące znaleziska, które nadały całej inwestycji zupełnie inny, niezwykle głęboki wymiar. W 2016 roku, podczas renowacji pałacowej wieży, z kuli ukrytej tuż pod wiatrowskazem wydobyto historyczną kapsułę czasu; wewnątrz znajdował się list z 1921 roku, pozostawiony najprawdopodobniej przez ojca ostatniej dziedziczki (a więc Eleonory "Lilly" Rößler-Poppler) jako bezpośrednia wiadomość dla przyszłych pokoleń.
Obecnie proces rewitalizacji obejmuje czternaście odrębnych budynków, a gospodarze bardzo precyzyjnie definiują charakter odradzającego się miejsca. Kategorycznie odrzucają koncepcję przekształcenia pałacu w ośrodek imprezowy; ich nadrzędnym celem jest stworzenie eleganckiej przestrzeni dedykowanej enoturystyce. Strategia ta zaowocowała już otwarciem popularnej kawiarni, nastrojowej restauracji oraz bazy noclegowej, w której najbardziej reprezentacyjne pokoje przygotowano w murach odnowionego Domu Dziedzica. Główny gmach posiada już odtworzone stropy oraz ponad osiemdziesiąt nowych okien, zapewniających wreszcie pełną szczelność. Fenomenem całego majątku pozostaje też barokowa kaplica świętego Jana Nepomucena wybudowana w 1738 roku - to jeden z nielicznych tego typu prywatnych kościołów w kraju, zachwycający iluzjonistycznymi freskami, za które odpowiadał Johann Franz Hoffmann. Szanując życzenie fundatora, utrwalone w zabytkowym dokumencie, każdego szesnastego dnia maja w murach świątyni odprawiana jest tradycyjna msza śpiewana. Choć inwestorzy początkowo zakładali, że ocalenie kompleksu zajmie im około dwudziestu lat, dzisiaj otwarcie deklarują, że codzienna opieka nad posiadłością w Sarnach to pasjonujące wyzwanie zaplanowane na resztę ich życia.








