Jeszcze niedawno trudno byłoby sobie wyobrazić, że dorośli będą pakować plecak, jechać na "kolonie" i z własnej woli malować sobie twarze, biegać w podchodach czy taplać się w błocie. Dziś okazuje się, że właśnie tego wielu osobom brakuje. Kolonie dla dorosłych są odpowiedzią na zmęczenie codziennością i potrzebę zrobienia czegoś zupełnie niepoważnego. Bez dress code'u, bez służbowych maili i bez zastanawiania się, co wypada. W "halo tu polsat" pokazano, jak wyglądają takie nietypowe wyjazdy. I jedno jest pewne - nie ma tu miejsca na nudę.
Kolonie dla dorosłych. Podchody, farby i powrót do dzieciństwa
Uczestnicy takich wyjazdów nie dostają leżaka i planu zwiedzania. Zamiast tego czekają na nich zadania, które większość z nas pamięta jeszcze z dzieciństwa. Jednego dnia można trafić na podchody, podczas których trzeba pomalować twarz, wymyślić piosenkę i układ taneczny, a nawet stworzyć własną maskotkę z rzeczy znalezionych wokół.
Brzmi absurdalnie? Właśnie o to chodzi. Dzięki takiemu "wyluzowania" i beztroskiej zabawie pojawia się spontaniczność, śmiech i kreatywność, które w codziennej rutynie zwykle przegrywają z pracą, obowiązkami i codziennym pośpiechem.
"Możemy być kreatywni". Po to dorośli jadą na kolonie
Organizatorzy takich wyjazdów nie ukrywają, że ich pomysł opiera się na bardzo prostej potrzebie - chodzi o to, żeby choć na chwilę przestać być dorosłym.
Wyjazdy trwają cztery dni. To nieprzypadkowy wybór. Chodzi o to, aby uczestnicy nie musieli brać długiego urlopu i mogli wyrwać się z codzienności bez wielkiej organizacyjnej rewolucji.
"Naszym celem jest to, żeby wracać do czasów dzieciństwa, czyli odtwarzamy te wszystkie gry i proste zabawy (...)" - tłumaczyła organizatorka.
To właśnie wspólna zabawa ma być najważniejszym elementem całego wyjazdu. Uczestnicy przyjeżdżają często zupełnie sami i nikogo wcześniej nie znają. Jedna z osób przyznała, że przed wyjazdem towarzyszył jej stres, bo nie wiedziała, czego się spodziewać.
Szybko okazuje się jednak, że wszyscy przyjechali w dokładnie tym samym celu - poznać ludzi, odpuścić codzienność i dobrze się bawić.
Bitwa na farby i błoto. Dorośli pozwalają sobie na więcej
Jedną z największych atrakcji jest bitwa na farby. Kolory, śmiech i ubrania, których po wszystkim raczej nie szkoda wyrzucić. Są też aktywności, podczas których można bez większych oporów wytarzać się w błocie.
"Moim ulubionym wspomnieniem z takich kolonii dla dorosłych jest bitwa na farbę. Jest po prostu super. Masa kolorów, masa śmiechu" - wspominała uczestniczka.
Co ciekawe, dla wielu osób właśnie możliwość "pobrudzenia się" i robienia rzeczy, których normalnie nie wypada robić, jest jednym z największych atutów.
Na co dzień mamy przecież mnóstwo zasad. Trzeba wyglądać stosownie, zachowywać się odpowiednio, być produktywnym i odpowiedzialnym. Na koloniach te zasady na kilka dni przestają obowiązywać.
Największy hit? Można przyjechać samemu
Jest jeszcze jeden powód, dla którego pomysł może trafiać w potrzeby współczesnych dorosłych. Na taki wyjazd nie trzeba mieć grupy przyjaciół.
Właśnie wspólne zadania mają sprawić, że przełamanie pierwszych lodów przychodzi znacznie łatwiej. Zamiast niezręcznego "czym się zajmujesz?" uczestnicy od razu dostają wspólne wyzwanie.
"Możesz przyjechać i przez te kilka dni być z nieznajomymi, którzy mają dokładnie ten sam cel, czyli to, żeby poznać drugiego człowieka i żeby się z nim bawić. I żeby odpuścić to, co jest na co dzień" - usłyszeliśmy w materiale.
To trochę wakacyjny reset, a trochę powrót do czasów, kiedy nową znajomość można było zacząć od wspólnej zabawy, a nie od wymiany wizytówek czy obserwowania się w mediach społecznościowych.
Nigdy nie jest za późno. Wewnętrzne dziecko nie ma wieku
Najciekawsze w tym trendzie jest jednak to, że nie chodzi wyłącznie o zabawę. Organizatorzy podkreślają, że uczestnicy często przyjeżdżają z przekonaniem, że są już "za starzy" na takie rzeczy.
Okazuje się, że bardzo szybko o tym zapominają.
"Nigdy nie jest za późno. To są takie aktywności, taka zabawa i taka otwartość, która nie ma wieku i nie ma tego ograniczenia" - przekonywała organizatorka.
I być może właśnie dlatego kolonie dla dorosłych trafiają dziś w coś, czego wielu osobom naprawdę brakuje - możliwość wyłączenia dorosłego trybu choćby na cztery dni. Bez obowiązku bycia poważnym. Bez planowania wszystkiego z wyprzedzeniem. Po prostu z grupą ludzi, którzy tak samo jak my chcą się pobawić.
Bo czasem najlepszym sposobem na odpoczynek nie jest kolejny weekend w luksusowym hotelu. Czasem wystarczy znowu pobiegać w podchodach, pomalować twarz i przez chwilę poczuć się jak dziecko.
Zobacz też:
Hawaje Europy. We wrześniu ten kierunek zachwyca bardziej niż latem
Nie trzeba iść do muzeum. W tym metrze znajduje się "najdłuższa galeria sztuki na świecie"







