Czy druga połówka powinna mieć dostęp do twojego telefonu? Granice prywatności w związku
Zaufanie, bliskość i poczucie bezpieczeństwa to fundamenty każdego związku. Gdy jednak granice zaczynają się zacierać, a troska przechodzi w stałe sprawdzanie i kontrolę, relacja może przestać dawać poczucie spokoju. W "halo tu polsat" poruszono temat, o którym wiele osób wciąż boi się mówić głośno - prawa do prywatności nawet w wieloletnim małżeństwie.

W relacji często chcemy dzielić się wszystkim i nie mieć przed sobą tajemnic. Z czasem jednak pojawiają się pytania: czy partner powinien znać hasła do telefonu, laptopa i mediów społecznościowych? Gdzie kończy się zaufanie, a zaczyna kontrola? I czy odmowa dostępu do prywatnych danych naprawdę oznacza coś złego?
Gdzie kończy się troska, a zaczyna kontrola? Ekspertka ostrzega
Ponad 20 lat małżeństwa, zaufanie i poczucie bezpieczeństwa - tak zaczyna się historia pani Kasi, która zdecydowała się opowiedzieć ją anonimowo w "halo tu polsat". Z czasem to, co początkowo wydawało się troską partnera, zaczęło budzić u niej coraz większy niepokój.
Pierwszym sygnałem było sprawdzanie lokalizacji w telefonie. Jak przyznała bohaterka programu, długo traktowała to jako wyraz zainteresowania i dbałości o bezpieczeństwo. Dopiero później pojawiło się poczucie naruszenia prywatności i utraty kontroli nad własnym życiem.
"Miałam taką sytuację kilka lat temu, kiedy zorientowałam się, że mąż sprawdza jakby moją lokalizację, gdzie ja jestem. I tak wręcz zażartował, że robi to, bo chce wiedzieć, gdzie ja jestem. (...) Mi się wydawało cały czas, że to jest kwestia takiej troski. Natomiast już później w kryzysie to się bardzo zmieniło i już nie miałam poczucia bezpieczeństwa, tylko zagrożenia, że jest to takie naruszenie wielkie mojej prywatności".
Z czasem problem zaczął narastać. Pani Kasia musiała zmagać się z coraz większą ingerencją w to co robi, gdzie i z kim rozmawia:
""Była też kwestia przyglądania telefonu, z kim ja rozmawiam. Wchodzenie później na moje media społecznościowe, sprawdzanie Messengera".

Małżeństwo to nie rezygnacja z prywatności
Do rozmowy dołączyła prawniczka Karolina Praszek-Gołębiewska, która jasno podkreśliła, że nawet w małżeństwie obowiązują granice.
"Małżeństwo nie oznacza wspólnoty pod kątem prywatności. Telefon, laptop czy konto w mediach społecznościowych pozostają własnością konkretnej osoby" - wyjaśniła mecenas.
Ekspertka zaznaczyła, że dostęp do urządzeń elektronicznych drugiej osoby powinien zawsze opierać się na zgodzie, a jej cofnięcie jest prawem każdego dorosłego człowieka.
Prawniczka zwróciła również uwagę, że wiele osób gubi granice, bo w relacji partnerskiej naturalne jest dzielenie się hasłami czy danymi. Problem pojawia się wtedy, gdy takie zachowania przestają dawać poczucie bezpieczeństwa.
"Prawo jasno wskazuje: to jest moja prywatność. Druga osoba nie może z niej korzystać bez zgody", podkreśliła.
Dlaczego warto reagować wcześniej
Bohaterka programu przyznała, że stopniowa utrata poczucia prywatności prowadziła do narastającego napięcia i życia w ciągłej czujności. Choć początkowo tłumaczyła wiele zachowań troską i chęcią zapewnienia bezpieczeństwa, z czasem zaczęła odczuwać dyskomfort i brak swobody.
Z perspektywy czasu, jak podkreśliła, kluczowe okazało się zrozumienie, że nawet w wieloletniej relacji każda osoba ma prawo do własnej przestrzeni, niezależności i decydowania o swoich granicach. To właśnie ich brak sprawił, że codzienne funkcjonowanie stało się coraz trudniejsze.
Wspomniana wyżej rozmowa z naszymi gośćmi, była nie tylko osobistym świadectwem, ale również ważnym przypomnieniem, że zaufanie w związku nie oznacza rezygnacji z prywatności. Jak wybrzmiało w studiu, prawdziwa troska nie powinna odbierać poczucia wolności, a reagowanie na pierwsze sygnały dyskomfortu może zapobiec poważniejszym konsekwencjom w przyszłości.
Zobacz też:






