"Wesele to nie inwestycja" czy jednak sposób na dobry start?
Dzisiejsza rozmowa z cyklu "Kij w mrowisko" dotyczyła finansowej opłacalności wesel. W trakcie dyskusji pojawiły się dwa zupełnie różne spojrzenia na tę kwestię. DJ Paweł Śledziona przyznał, że jego własne wesele kosztowało około 120 tysięcy złotych i finansowo się nie zwróciło. Podkreślał jednak, że nie żałuje wydanych pieniędzy, bo dla niego najważniejsze były emocje, wspomnienia i możliwość świętowania z bliskimi.
Eliza Gwiazda o prezentach weselnych: "Chodzi o to, by mieć coś na start"
Z kolei Eliza Gwiazda przyznała, że do organizacji swojego wesela podeszła bardzo racjonalnie. Nie ukrywała, że przygotowała listę prezentów i zależało jej na tym, by zyskać coś na start wspólnego życia. Jak podkreślała, nie chodziło o pokazanie się czy organizowanie wystawnej imprezy, ale o rozsądne planowanie wydatków.
"Finansowo u mnie wszystko poszło dobrze. Ja to zaplanowałam chytrze - zrobiłam listę prezentów. Też nie chciałam, żeby ktoś przyniósł mi coś, czego ja nie potrzebuję. I żeby sam był niezadowolony z prezentów. Ale ja też jestem racjonalna. Po co kupić coś, co mi się nie przyda?" - pytała retorycznie Eliza.
"Więc były koperty, były pieniądze. I przyznam szczerze, że u mnie było naprawdę dużo na plus. Do dzisiaj jeszcze z tego garnuszka coś wyjmuję" - wyznała gościni.
Bryłki złota jako prezent - "w każdej chwili można z tego skorzystać"
Eliza wspominała, że, jeśli chodzi o prezenty, jej wesele przypominało trochę amerykańskie imprezy:
"Tak, zrobiłam listę. Trochę amerykańsko to wyglądało. Była lista na prezenty. Ale też zaprosiłam gości, którzy po prostu... Może te portfele były szerzej otwarte?" - zastanawiała się.
"Było trochę prezentów. Było trochę takich rzeczy, które zostały mi na przyszłość. Na przykład bryłki złota. Ja polecam ogólnie jako prezent, bo też można w każdej chwili, jak będzie jakieś zapotrzebowanie finansowe, skorzystać z tego" - mówiła.
"Ale powiem szczerze, że naprawdę my też nie wariowaliśmy. U nas nie było tych koni, tych rumaków. Tego wszystkiego, co nie jest istotne. To było przyjęcie dla nas. My naprawdę byliśmy bardzo młodzi. Wszyscy chcieli nam pomóc, żeby ten start był fajny. I można do tego racjonalnie podejść. Ja w ogóle nie rozumiem tego wydawania bezsensownie. I nie mówię, że to jest inwestycja. Ale można racjonalnie do tego podejść. Bo chodzi o to, żeby coś z tego dalej mieć na start" - podsumowała.
W trakcie rozmowy wielokrotnie podkreślano również, jak bardzo wzrosły dziś koszty organizacji wesel. Nawet skromniejsze przyjęcia potrafią pochłonąć ogromne kwoty.
Ekspertka zwróciła uwagę na zmieniające się zwyczaje
Do dyskusji włączyła się także ekspertka od savoir-vivre'u Aleksandra Pakuła. Jej zdaniem traktowanie wesela jak finansowej transakcji stoi w sprzeczności z polską tradycją gościnności.
Ekspertka podkreślała, że wesele powinno być przede wszystkim okazją do wspólnego świętowania i budowania rodzinnych relacji, a nie rozliczania gości z wartości prezentów czy zawartości kopert. Zwróciła też uwagę, że coraz częściej oczekiwania finansowe związane z weselami prowadzą do napięć rodzinnych.
Według niej dawniej rodziny częściej pomagały sobie w inny sposób - organizacyjnie lub praktycznie - a dziś wiele osób rezygnuje z udziału w uroczystościach z powodów finansowych.
Ile wypada włożyć do koperty?
Jednym z najgorętszych tematów okazała się kwestia prezentów i kopert. Ekspertka zaznaczyła, że nie istnieje jedna "właściwa" kwota, którą należy wręczyć młodej parze. Jej zdaniem najważniejsze jest, by prezent był dostosowany do możliwości danej osoby.
W rozmowie pojawił się także temat list prezentów oraz coraz popularniejszego sugerowania przez pary młode, że preferują pieniądze zamiast tradycyjnych upominków. Nie wszyscy jednak uznają takie rozwiązania za zgodne z dobrym stylem.
Mimo różnych opinii uczestnicy dyskusji zgodzili się co do jednego - wesele powinno być przede wszystkim świętem miłości i spotkaniem z najbliższymi. Jak podsumowano na koniec rozmowy, największą wartością nie są pieniądze, ale relacje i wspomnienia, które zostają na lata.








