Gdy mama jest ważniejsza od żony. O relacjach z maminsynkami w "halo tu polsat" opowiedziała m.in. Małgorzata Kosik
"Wtedy tak tego nie odbierałam. Po prostu uważałam, że on ma dobre relacje z mamą” - wspomina Małgorzata Kosik. Aktorka dopiero po latach dowiedziała się, co naprawdę stało za tą więzią i szybko zrozumiała, dlaczego tamten związek potoczył się w określony sposób. Jej historia jest jedną z wielu, bo relacje z maminsynkami potrafią dostarczać ogromnych emocji - niekoniecznie dobrych, o czym w "halo tu polsat" opowiedzieli zaproszeni goście.

Na początku może wydawać się partnerem idealnym. Jest miły, troskliwy, rodzinny, blisko związany z mamą. Z czasem jednak okazuje się, że ta więź jest silniejsza niż cokolwiek innego, a mama staje się trzecim ogniwem w związku, w którym przecież miejsce jest tylko dla dwóch osób. Maminsynkowie zdarzają się częściej, niż nam się wydaje, a problemy i relacje, które się z nimi wiążą, bywają bardziej destrukcyjne, niż ktokolwiek przypuszcza. Właśnie o tym w "halo tu polsat" Kasia Cichopek i Maciej Kurzajewski rozmawiali z aktorką i tancerką Małgorzatą Kosik, twórczynią internetową Zuzanną Sokołowską, znaną jako Suzie BMW, oraz psychologiem Piotrem Mosakiem.
Małgorzata Kosik wspomina dawny związek. "Trochę byłam od niego starsza"
Jak zauważyli prowadzący, wciąż można usłyszeć popularną "złotą radę", że jeśli mężczyzna jest dobry dla swojej mamy, to taki sam będzie wobec partnerki czy żony. Jest jednak i druga strona medalu, którą na początku związku trudno dostrzec. Granica między zdrową a nieprawidłową relacją matka-syn bywa bardzo cienka, o czym przekonała się Małgorzata Kosik.
"On miał 20 lat, ja 25, trochę byłam od niego starsza. On przyjechał do dużego miasta i wszystko konsultował z mamusią" - wspominała aktorka.
"Wtedy nie postrzegałam tego w kategoriach maminsynka. Uważałam, że chłopak przyjechał z małej miejscowości, jest w dużym mieście, dopiero zaczyna karierę, więc naturalne, że konsultuje różne rzeczy z mamą" - przyznała. Z czasem jednak zauważyła, że tych "konsultacji" jest zdecydowanie za dużo, bo "codziennie dzwonił do mamy".
Zobacz też: "Wiecznie uciekająca panna młoda". Małgorzata Kosik szczerze o związkach. Dlaczego nigdy nie wyszła za mąż?
Aktorka dopiero po latach zrozumiała, z kim miała do czynienia. "Dowiedziałam się z internetu"
Małgorzata Kosik podkreśliła, że problem nie pojawia się wtedy, gdy mężczyzna szanuje zdanie matki, lecz wtedy, gdy jej opinia staje się ważniejsza od zdania partnerki.
"Jej zdanie liczy się czasami chyba bardziej niż żony czy partnerki. Dla mnie maminsynek to facet, który wszystko robi tak, jak mamusia mu każe. To ona wybiera mu narzeczone czy żony" - mówiła.
W tamtym czasie aktorka nie była jednak w stanie dostrzec skali problemu we własnej relacji. "Wtedy tego tak nie odbierałam. Po prostu uważałam, że on ma dobrą relację z mamą. Ponieważ nie było w domu ojca, uznałam, że to jego najbliższa osoba" - tłumaczyła.
"Dopiero po latach dowiedziałam się z internetu, że on był maminsynkiem" - podsumowała.
Dziś, mając za sobą doświadczenie tamtego związku, Małgorzata Kosik z dużym dystansem podchodzi do relacji partnerów z ich matkami. "Mam dużą tolerancję do relacji syn - mama. Szczerze mówiąc, nie walczę z mamusiami, raczej się z nimi zaprzyjaźniam. Mam też to szczęście, że nigdy nie mieszkały blisko. Zawsze były w innym mieście, więc nie było aż takiej ingerencji" - zdradziła.
Zobacz też: Czy Viki Gabor naprawdę wzięła ślub? Dziadek pana młodego wyjaśnia, na czym polega romska tradycja
Maminsynków jest więcej, niż nam się wydaje. Zuzanna Sokołowska słyszy setki historii
Historia Małgorzaty Kosik mogłaby wydawać się dość typowa. Porządny facet, potencjalnie dobry partner, ale w tle pojawia się niepokój związany z jego zbyt silną więzią z matką. Tymczasem druga z gościń, Zuzanna Sokołowska, znana w sieci jako Zuzia BMW, zetknęła się z dużo bardziej skrajnymi przypadkami. Zuzanna zajmuje się w internecie storytellingiem - opowiada historie innych ludzi, w tym kobiet, które w swoich relacjach spotkały maminsynków.

Jedna z najmocniejszych opowieści dotyczyła 26-letniego mężczyzny, któremu mama... obcinała paznokcie u stóp. "Dla mnie to jest abstrakcja" - przyznała twórczyni, a pozostali goście i prowadzący podzielili jej zdanie.
Choć w wielu historiach, które słyszy Zuzanna, powtarza się schemat wychowywania przez samotną matkę, psycholog Piotr Mosak podkreśla, że nie jest to czynnik decydujący.
Jak rozpoznać maminsynka? Psycholog wymienia konkretne cechy
"Maminsynek to nie jest ten, który daje sobie obcinać paznokcie u nóg. To często kwestia wygody i lenistwa. Mamusia obsługuje synka, więc dlaczego miałby jej przeszkadzać?" - wyjaśniał Piotr Mosak.
"Maminsynek jest wtedy, gdy mama znajduje się na szczycie hierarchii wartości. Kiedy mężczyzna się jej podporządkowuje" - dodał.
Psycholog wymieniał sytuacje typowe dla takiej relacji: matka decyduje, z kim syn może się spotykać, gdzie pracować, a czasem "załatwia" mu stanowisko po znajomości. Gdy syn jest już w poważnym związku, matka może ingerować w datę ślubu, miejsce wesela, a nawet wybór sukni panny młodej. Najtrudniej mają żony takich mężczyzn - matki potrafią sugerować, jak powinny się ubierać, czesać czy zachowywać.
"To mężczyzna, który nie ma własnego zdania. Jest uzależniony od opinii matki i od funkcjonowania w jej świecie" - podsumował Piotr Mosak.

Czy maminsynka można zmienić? Psycholog nie ma wątpliwości
Piotr Mosak przyznał, że w swojej praktyce spotyka także maminsynków - zwykle dopiero wtedy, gdy zaczynają uświadamiać sobie, że relacja z matką nie jest zdrowa, a najczęściej dzieje się to bardzo późno.
"Ci mężczyźni tego nie widzą, nie czują. Ich życie od lat wygląda tak samo. Jest im wygodnie, a matka jest dla nich autorytetem i kimś idealnym" - tłumaczył.
Przełom następuje zazwyczaj wtedy, gdy dochodzi do konfliktu między partnerką a matką. "Kiedy matka przesadzi, stawia syna pod ścianą i każe mu wybierać: ona albo ja. Znam historie, w których matki robią prawdziwy cyrk" - mówił psycholog, wspominając o publicznych kłótniach, graniu na emocjach, a nawet udawaniu złego samopoczucia, aby wpłynąć na zachowanie syna.
"Ci mężczyźni są wtedy kompletnie rozbici. Trzeba ich zbierać z ziemi, bo nie potrafią zrozumieć, jak ich cudowna matka mogła zrobić coś takiego" - dodał.
Z rozmowy płynie więc jeden, jasny i niekoniecznie optymistyczny wniosek, że partnerce bardzo trudno zmienić maminsynka, jeśli nie wydarzy się coś, co naprawdę "otworzy mu oczy" na nieprawidłową relację.






