"Kolej towarzyszyła mi od dzieciństwa. Wychowywałem się na dworcu kolejowym u mojej babci na stacji Łąg. To jest dzisiaj powiat chojnicki" - wspomina Tomasz Węsierski.
Miłość do kolei od najmłodszych lat
Jego babcia pracowała jako kasjer biletowy i dróżnik przejazdowy, a dziadek związany był z infrastrukturą kolejową.
"Miałem okazję widzieć te pociągi co dnia. To pierwsze spotkanie z koleją, które pamiętam, wywarło na mnie ogromne wrażenie" - wspomina bohater reportażu Karoliny Ciesielskiej.
To właśnie wtedy narodziła się pasja, która z czasem przerodziła się w sposób na życie.
"To spowodowało, że na przykład zacząłem się bawić kolejkami, zacząłem zbierać bilety kolejowe i stąd mi się wydaje, że ta miłość do kolei została zaszczepiona" - mówi Węsierski i dodaje, że człowiek po prostu "dąży do przeżywania tych rzeczy, które sprawiają mu dużą przyjemność".
Kochał pociągi, więc... kupił stary dworzec
Dziś Tomasz Węsierski nie tylko kolekcjonuje pamiątki po dawnej kolei, ale także ratuje jej historię przed zapomnieniem. W 2015 roku kupił stary dworzec kolejowy w Nojewie. Szukał miejsca wyjątkowego.
"Szukałem dworca, który będzie posiadał odpowiedni potencjał turystyczny z jednej strony, a z drugiej strony będzie posiadał w miarę kompletną architekturę" - wspomina.
Jak podkreśla, ogromne znaczenie miało dla niego to, że zachowały się najważniejsze elementy dawnej infrastruktury: "Mamy wieżę ciśnień, mamy dwa z trzech zachowanych torów, kompletny budynek z magazynem towarowym".
Stan budynku był jednak bardzo zły. "Stan dworca nie był niestety najlepszy, dlatego że była sporej wielkości dziura w dachu, całkowicie zniszczona stolarka okienna".
Wiele elementów wyposażenia trzeba było zdobywać latami "Mnóstwo rzeczy udało się zakupić. Mnóstwo rzeczy udało się znaleźć" - opowiada nasz bohater.
Dziś miejsce żyje historią i przyciąga odwiedzających. Na dworcu w Nojewie można zobaczyć dawne urządzenia kolejowe, wagon socjalny wyposażony w przedmioty typowe dla tamtej epoki, a nawet czasopisma z lat 70. i 80.
"Od samego początku to miało być muzeum. Założenie było takie, żeby propagować tą historię kolei" - tłumaczy właściciel.
Kasa i bilety z tekturki
Jednym z najbardziej poruszających fragmentów tej historii są wspomnienia związane z kasą biletową i kartonikowymi biletami. Dla wielu osób to obrazek z dzieciństwa - małe okienko, metalowy datownik i charakterystyczny stuk stempla. Dla Tomasza Węsierskiego to część rodzinnej historii.
"Tutaj mamy taką kasę biletową, którą bardzo dobrze pamiętam z dzieciństwa. Taką właśnie obsługiwała moja babcia" - mówi pan Tomasz i dodaje coś, co brzmi niemal jak scena z filmu o dawnych czasach: "Również ja takie bilety wydawałem razem z babcią, będąc małym chłopcem. Wyciągaliśmy sobie bilet kartonikowy, wkładaliśmy go do kompostera, który wyciskał datę. Następnie braliśmy datownik, jeżeli odległość była powyżej 100 kilometrów. Podawaliśmy bilet dla podróżnego" - opowiada, demonstrując przy tym kolejne kroki.
Choć zawodowo związany jest z Akademią Pożarniczą w Warszawie, gdzie pracuje jako wykładowca i pracownik Państwowej Straży Pożarnej, kolej pozostaje wielką życiową pasją pana Tomasza.
"Z zawodu to jestem doktorem chemii" - mówi. "Pracuję w Akademii Pożarniczej w Warszawie. Jestem funkcjonariuszem Państwa i Straży Pożarnej, ale jestem wykładowcą akademickim".
Podróż w czasie
Największą radość sprawiają mu jednak odwiedzający, którzy w jego muzeum mogą wejść do całkiem innego, zapomnianego już trochę świata.
"Bardzo mnie cieszy, jeżeli widzę, że ludzie przychodzą tutaj i są zadowoleni, że dostali to, czego oczekują, że się czegoś dowiedzieli". Szczególną frajdę mają tu dzieci, które mogą dotknąć historii i zobaczyć, jak na przykład działała zwrotnica.
Tomasz Węsierski wierzy też, że dawna linia kolejowa jeszcze ożyje. "W tej chwili ta trasa ma w najbliższym czasie podlec rewitalizacji. No więc wierzę, że prędzej czy później zawita tutaj pociąg z parowozem". A wtedy - jak mówi - będzie można naprawdę wrócić do dawnych lat.
"Na pewno będzie to jakiś powrót do przeszłości. Nie zapominajmy o tym, że jednak te wrażenia, które mamy z dzieciństwa, te emocje, one jednak tkwią w nas najsilniej" - mówi nasz bohater.







