165 dni pieszo w intencji dziadka. Historia Dominiki wzrusza do łez
Gdy jej dziadek zachorował, podjęła postanowienie, na które niewielu nawet najbardziej kochających wnuczków byłoby w stanie się zdecydować. Wybrała się na pieszą pielgrzymkę ze swojego domu w Jabłonnie do słynnego Santiago de Compostela w Hiszpanii. Trasa wyniosła 4600 km i zajęła jej 165 dni, (dokładnie 174 bo postanowiła dojść jeszcze dalej, nad Ocean Atlantycki, do słynnego Finisterre).
Camino to najsłynniejszy szlak pielgrzymi na świecie. Prowadzi do grobu św. Jakuba i przyciąga ludzi z całego świata. Każdy kto go przeszedł mówi to samo - nie chodzi tylko o cel, najważniejsza jest droga, nawet jeśli intencja, z którą idą nie zostaje wypełniona dokładnie tak, jak sobie to wyobrażali.
Dominika Kiprowska w połowie swojej pielgrzymki dostała smutną wiadomość - jej dziadek zmarł. Pojechała na pogrzeb, pożegnała się, ale potem wróciła na szlak i kontynuowała drogę - nadal dla dziadka, ale teraz już w intencji jego duszy. Podróżniczka znana na Instagramie jako kiproo w "halo tu polsat" opowiedziała o swojej niezwykłej drodze.

"Czułam jego obecność". Dominika Kiprowska odbyła pielgrzymkę do Santiago de Compostela
"Wędrowałam dla dziadka. Wyruszyłam z modlitwą za niego, bo gorzej się czuł. Niestety w czasie drogi dowiedziałam się, że zmarł, więc wróciłam na pogrzeb. Na drogę wróciłam po tygodniu. I kontynuowałam tę drogę już z modlitwą za jego duszę", opowiadała w naszym studiu Dominika Kiprowska.
Dziadek wiedział, że wnuczka podjęła takie postanowienie w jego intencji. "Życzył mi powodzenia, cieszył się, ale na pewno się martwił. Mimo wszystko kibicował", mówiła i dodała, że gdy wróciła na trasę po jego pogrzebie, czuła, że dziadek się o nią troszczy z góry.
"Nic złego mi się nie przydarzyło", mówiła i dodała: "Czułam jego obecność".
Zobacz też: Pół roku samotnie na rowerze po Ameryce Północnej. Tomasz Krzeszowiec o wyprawie życia
"Nie ma rzeczy niemożliwych". Podróżniczka opowiada o półrocznej pieszej pielgrzymce
Nasi prowadzący dopytywali, czy trudno jest zdecydować się na taką podróż. Czy w tym przypadku działa zasada "najtrudniejszy pierwszy krok"?
"Bardzo! Ja go odkładałam chyba dwa dni. Najgorzej było zdecydować o wyjściu z domu", potwierdziła Dominika Kiprowska, a w studiu mogliśmy zobaczyć fragmenty relacji z jej pielgrzymki, które publikowała na Instagramie. Zachwycające krajobrazy, piękne i trudne emocje, ludzie - albo ich brak. Jak mówił Olek Sikora, tak długa, samotna wyprawa może być czasem refleksji nad samym sobą. A nasza gościni przyznała, że nauczyła się o sobie czegoś niesłychanie istotnego:
"Że chyba nie ma rzeczy nie możliwych. Że jestem w stanie znieść dużo dyskomfortu, więcej niż podejrzewałam".
Polka wędrowała pieszo przez Europę. Wyznała, jak zachowywali się rodacy
Dyskomfortu, o którym wspomniała, nie brakowało podczas półrocznej wędrówki. Brak dachu nad głową, czy brak prysznica - dla wielu z nas byłyby nie do zniesienia. Także dlatego niezwykle cenni okazywali się ludzie, których, jak mówiła Ola Filipek, Dominika spotykała w odpowiednich momentach.
"Wszystkie chyba narodowości spotkałam, ale miałam tak, że Polacy pomogli mi ogromnie w czasie tej drogi. Przygarniali mnie do siebie, dawali mi nocleg, dawali mi jedzenie, załatwiali mi kolejne noclegi", opowiadała nasza gościni i dodała z przekonaniem:
"Nieprzypadkowo te osoby się tam pojawiły, bo każda z nich wniosła jakąś kolejną historię".
Oprócz Polaków na trasie pomagali jej też lokalni mieszkańcy i zarówno im, jak i naszym rodakom, za tę pomoc była bardzo wdzięczna.
Zobacz też: Michał Wiśniewski o trudnych relacjach z rodzicami: "Popełniają błędy, tak jak my"
Ile kosztuje pielgrzymka do Santiago de Compostela z Polski?
Do studia "halo tu polsat" Dominika Kiprowska przyniosła ważne w czasie pielgrzymki przedmioty. Muszlę przegrzebka, słynny symbol Camino, który kiedyś służył za dowód przebytej drogi oraz kredencjał, który dzisiaj pełni podobną rolę - to swoisty "paszport pielgrzyma", do którego kolekcjonuje się na trasie pieczątki i który uprawnia do korzystania ze specjalnych noclegów i różnego rodzaju pomocy.
Podróżniczka podkreśliła, że podczas półrocznej trasy nie miała kryzysów, bo gdy czuła przemęczenie, pozwalała sobie na odpoczynek, jednocześnie nie odbiegając zbytnio od założonego planu - a taki musiał powstać, aby mogła oszacować koszty całej podróży.
"Wydałam około 12 tysięcy złotych na pół roku, co wydaje mi się bardzo fajnym budżetem", zdradziła Dominika i dodała, że udało jej się zamknąć w takiej kwocie dzięki pomocy Polaków i lokalnych mieszkańców oraz częstym noclegom w namiocie.
Zobacz też: Sekret młodości według Ewy Woydyłło. Wcale nie chodzi o wiek
"Odnajduje szczęście w drodze". Polska podróżniczka przeszła najsłynniejszym pielgrzymim szlakiem na świecie
Na koniec rozmowy Dominika Kiprowska przyznała, że najtrudniejszym momentem były ostatnie metry podróży.
"Ale to była taka mieszanka uczuć. To nie była tylko radość, to też był strach, że to już koniec", mówiła i dodała:
"Bałam się wejść pod katedrę. Nie chciałam uznać tego za zakończone. Najfajniejszy zawsze jest ten przedostatni dzień, bo już się wie, że to się kończy, ale jeszcze jesteś w drodze. A ten ostatni to już taka świadomość, że to już koniec".
W tym momencie nasi prowadzący nie potrafili już ukrywać wzruszenia, które towarzyszyło wszystkim w studiu w czasie tej wyjątkowej rozmowy.
"Cieszę się, że tam byłam. [...] Odnajduję szczęście w drodze", podsumowała nasza gościni.







