Trudne doświadczenia i próba zrozumienia
Dzisiejsza rozmowa w studiu dotyczyła jednego z najtrudniejszych tematów - relacji rodzinnych, które nie zawsze są proste. Zarówno goście jak i prowadzący program podkreślali, że każda historia jest inna i nie ma jednego uniwersalnego rozwiązania.
Michał Wiśniewski wrócił wspomnieniami do czasów wczesnej młodości i relacji z rodzicami. Jak przyznał, przez długi czas właściwie nie było przestrzeni na budowanie więzi.
"No nie było relacji. Dlatego, że nie było rodziców", mówił Michał Wiśniewski nawiązując do swojej historii, gdy w bardzo wczesnym wieku został zabrany z domu rodzinnego do placówki wychowawczej.
Artysta podkreślił jednak, że z perspektywy czasu stara się patrzeć na tę historię szerzej i z większym zrozumieniem dla drugiej strony.
"Chciałbym od razu powiedzieć, że od 30 lat jeżdżąc na akcje (...) i rozmawiając z maluchami, powtarzam, że rodziców ma się tylko jednych. I rodzice to są też czyjeś dzieci. Więc nie, że tłumaczę tego, co robią w danym momencie, ale oni mają absolutnie prawo sobie nie radzić z życiem. Jak każdy z nas. Popełniają po prostu błędy, tak jak my dzisiaj popełniamy błędy", podkreślał Michał.
Relacja, którą udało się odbudować
Choć początek tej historii był trudny, z czasem pojawiła się przestrzeń na zmianę. Michał Wiśniewski przyznał, że relację z mamą udało się odbudować, choć wymagało to czasu i gotowości z obu stron.
"Dzisiaj, mimo tego wszystkiego złego, co się wydarzyło, moja mama - mam nadzieję, że nie obrażę swoich przyjaciół, bo choć jest ich niewielu, bardzo ich cenię - jest moim największym przyjacielem. Relacje można odbudować. Trzeba tylko trochę chcieć", powiedział w studiu.
Dziś jego kontakt z mamą wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś. Artysta podkreślił, że obecność rodzicielki jest dla niego ważna, a ich relacja opiera się na wzajemnym wsparciu:
"Ona się czuje potrzebna. Jest dla mnie wielkim wsparciem".
Jednocześnie zaznacza, że taka decyzja zawsze powinna być indywidualna i dostosowana do możliwości danej osoby.
"Jesteśmy też umówieni, że gdyby ona potrzebowała takiej opieki po prostu 24-godzinnej, no to ja nie jestem w stanie jej tego dać", wyznał Michał.
Dodał również, że nie wymaga tego od własnych pociech: "To jest coś, co oni wiedzą, że ja sobie nie życzę, żeby moje pociechy opiekowały się mną".
To nie zawsze jest prosta decyzja
W trakcie rozmowy wybrzmiało jasno, że podobne sytuacje nie mają jednego rozwiązania. Każda relacja jest inna, a decyzje podejmowane w dorosłym życiu często wiążą się z wieloma sprzecznymi emocjami.
Psycholożka Paulina Biernat zwróciła uwagę, że osoby z trudnymi doświadczeniami z młodości mogą mierzyć się z bardzo złożonymi uczuciami.
"To często trudny konflikt lojalności". Z jednej strony pojawia się poczucie obowiązku wobec rodziców, z drugiej wracają doświadczenia, które były źródłem bólu.
Ekspertka podkreśliła, że to napięcie emocjonalne może być bardzo obciążające i często nie jest widoczne na pierwszy rzut oka.
"Drugim takim kosztem ogromnym, cichym, o którym się nie mówi, jest ambiwalencja uczuć, czyli kocham i nienawidzę jednocześnie", powiedziała Biernat.
Relacje, które wymagają wyborów
W dalszej części rozmowy padło ważne podkreślenie, że nikt z zewnątrz nie powinien oceniać takich wyborów. To, czy i w jaki sposób ktoś decyduje się na relację z rodzicem, jest bardzo osobistą sprawą.
"Chciałabym powiedzieć, że to nigdy nie powinna być decyzja oceniana przez kogokolwiek innego. Dlatego, że ten problem jest złożony", podkreśliła psycholożka.
Jednocześnie zaznaczyła, że proces wybaczenia - jeśli się na niego decydujemy, może przynieść ulgę przede wszystkim nam samym:
"Jeżeli wybaczamy z punktu widzenia psychologicznego, to okazuje się, że to jest prezent, który dajemy nie tylko tej drugiej osobie, ale i samemu sobie".
"Ja nie muszę niczego wybaczać"
Michał Wiśniewski zwrócił jednak uwagę na jeszcze inną perspektywę. W jego przypadku ważniejsze od samego wybaczenia okazało się zrozumienie sytuacji, w jakiej znalazła się jego mama.
"Ja nie muszę jej niczego wybaczać, bo ona tak naprawdę sama przeszła przez piekło, więc ja muszę to po prostu zrozumieć", powiedział artysta.
Jak podkreślił, z czasem udało mu się spojrzeć na tę historię szerzej i dostrzec, że każdy człowiek działa w granicach swoich możliwości.
"Ona chciała zrobić mimo wszystko najlepiej jak potrafiła, ale nie potrafiła".
Zobacz też:
Radek Rutkowski z "Gliniarzy" szczerze o przeszłości: "Czułem wstyd"







