Ponad 150 tysięcy w niecałe trzy miesiące. Alan Garbarczyk wykonuje mało znany zawód
Alan Garbarczyk mówi, że w 10-12 tygodni zarabia tyle, że może spokojnie żyć kolejne 24 miesiące na całkiem dobrym poziomie. Ale nie pozwala sobie na takim komfort, bo już od pięciu lat regularnie wyjeżdża, aby pracować w jednym z najniebezpieczniejszych zawodów świata.
"Kasa jest fajna. Dostajemy procent z przychodu, tak stanowi prawo norweskie", zdradził w naszym studiu, do którego przyjechał niedawno po powrocie ze swojego piątego sezonu na Morzu Barentsa w pobliżu Norwegii.
"Potrafią te kwoty być naprawdę wysokie. Śmiało powyżej 150 tys. za te trzy miesiące, ale zdarza się, że sezon jest gorszy", tłumaczył nasz gość wskazując na imponujące zarobki w niecodziennej pracy, którą wykonuje już od pięciu lat.

Zobacz też: Bilet w jedną stronę. Historia Władimira Siemirunnija, który wybrał Polskę i wygrał
Tak wygląda praca poławiacza krabów. Mało kto wie, jak trudne są warunki
Alan Garbarczyk pracuje jako poławiacz krabów, a swoją przygodę z niezwykle dobrze płatnym, ale jednocześnie bardzo niebezpiecznym zawodem, zaczął, jak mówi, zupełnie przypadkowo.
"Całkowity przypadek. Pracowałem w hotelu i zatrudnił się u nas taki chłopak, który miał ojca w Norwegii. Opowiedział mi o tej pracy, bo pracował tam sezonowo. Zaintrygowało mnie to", opowiadał.
Gdy okazało się, że firma, dla której ów kolega pracował zakupiła drugi statek i zatrudnia bez doświadczenia, nie czekał ani chwili: "Zrobiłem kursy i poleciałem, po prostu. I tak już piąty rok".
A właściwie piąty sezon, bo intratny zawód pozwala pracować niewielką część roku, a potem cieszyć się wolnym czasem. Alan Garbarczyk tłumaczył jak dokładnie wygląda praca poławiacza krabów - sezon trwa od dwóch i pół do trzech miesięcy, które dzielą sie na 2,5-tygodniowe rejsy.
"Wypływamy około 500 km w morze, łowimy na głębokości około 300-350 metrów. Jesteśmy też pływającą fabryką", opowiadał nasz gość i wyjaśnił, że jednostka, na której pracuje jest przystosowana do przetwórstwa krabów i robi to jeszcze na morzu, a pomieścić może niewyobrażalną wagę 65 ton.
"Jest nas 24 osoby i zajmuje nam tak około 2,5 tygodnia, żeby te 65 ton zapełnić. I to samych nóg krabowych. [...] A jak się już wszystko uda szczęśliwie, to dopływamy do portu i rozładowujemy się".
Zobacz też: "Pan Plecionka" z Nowego Tomyśla. Z wikliny tworzy kosze, biżuterię i sztukę z duszą
Ogromne fale, nieznośny mróz i noc polarna. Polak pracuje jako poławiacz krabów
"Szczęśliwie" to w tym przypadku słowo klucz, bo praca poławiacza krabów jest niezwykle ciężka, trudna i ryzykowna. Sezon rozpoczyna się w trakcie nocy polarnej - jest więc zupełnie ciemno. Odczuwalne temperatury sięgają minus 20 stopni, dochodzi do tego bardzo silny wiatr i ogromne fale - kilkumetrowe to codzienność, ale Alanowi zdarzyło się być na morzu, gdy sięgały nawet od 16 do 24 metrów.
Odległość od lądu i warunki pogodowe sprawiają, że nawet gdy ktoś zachoruje, statek nie może od razu wrócić. "Wszyscy jesteśmy przeszkoleni z pierwszej pomocy", mówił Alan Garbarczyk i dodał, że na pokładzie znajdują się wszelkie potrzebne medykamenty, a w najcięższych sytuacjach po poszkodowanego przylatuje helikopter.
Drobne urazy są na porządku dziennym - w końcu to ciężka, fizyczna praca. Ale nasz gość był świadkiem kilku dużo poważniejszych sytuacji, które w tym zawodzie również się zdarzają. Sam doświadczył wypadku, który mógł skończyć się bardzo źle, a zdarzyło się to jeszcze przed pierwszym dniem na morzu.
W trzy miesiące zarabia na 2 lata życia. Tak wygląda praca poławiacza krabów
Zasady poławiania krabów są ściśle określone, a załoga statku robi wszystko, aby pracować jak najbezpieczniej oraz z poszanowaniem dobra morskich zwierząt. Trudne warunki pogodowe i wysokie fale oraz ciężka fizyczna praca, są jeszcze bardziej wymagające ze względu na system, w jakim pracownicy funkcjonują.
"6 godzin pracy i 6 godzin odpoczynku. Tak przez te 2,5 tygodnia, non stop. Śpimy dwa razy dziennie po jakieś 3 godziny, 3 i pół", mówił Alan Garbarczyk.
Mimo to, wynagrodzenie rzędu nawet 150 tys. zł oraz perspektywa 9 miesięcznego urlopu w roku, wydają się kuszące. Nasz gość podkreślił jednak, że praca poławiacza krabów nie jest dla wszystkich. Chociaż nie ma w tej kwestii żadnych ograniczeń, na jednostkach pracują głównie mężczyźni, bo zwykle jest sporo dźwigania. Zawód wymaga też sporej odporności - zarówno fizycznej, jak i psychicznej.







