Od petersburskiego dworu po asymetryczną secesję
O ile właściwa historia pomnika istotnie rozpoczyna się w roku 1901, wiążąc się z postaciami Mikołaja II oraz Adelajdy Bolskiej, o tyle koncepcja trwałego upamiętnienia jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów narodziła się ćwierć wieku wcześniej. Wtedy też środowiska skupione wokół Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego podjęły pierwsze kroki w tym kierunku - ówczesna rzeczywistość wykluczała jednak urzeczywistnianie podobnych koncepcji. Zmiana nadeszła wraz z nastaniem nowego stulecia, dzięki wspomnianej już Adelajdzie Dienheim-Szczawińskiej-Brochockiej (jak brzmiało jej prawdziwe nazwisko) - primadonnie petersburskiego Teatru Maryjskiego (później zaś również solistce cesarskiego dworu). Car, oczarowany sopranem Bolskiej, zapragnął nagrodzić ją za występy na rodzimych scenach - ta nieoczekiwanie poprosiła zaś o wydanie zgody na wzniesienie rzeczonego monumentu; monarcha, chcąc nie chcąc, udzielił ustnego zezwolenia - z początkiem kolejnego roku do życia powołano tym samym Komitet Budowy Pomnika Chopina w Warszawie.
Rozpisany kilka lat później konkurs, do którego przystąpić mogli jedynie artyści polscy, przyniósł ponad sześćdziesiąt wyjątkowo różnych propozycji. W maju 1909 roku jury - pośród członków którego znaleźli się między innymi Antoine Bourdelle, Hector Ferrari, Leopold Méyet czy Józef Pius Dziekoński - wyłoniło projekt zwycięski, stworzony przez Wacława Szymanowskiego (w zakresie samej rzeźby) oraz Franciszka Mączyńskiego (w ramach opracowania architektonicznego). Wizja ta, będąca wyrazem asymetrycznej secesji, ukazywała doskonale znaną dziś sylwetkę kompozytora pod potężną wierzbą, jednak całość nie odpowiadała charakterowi pierwotnej lokalizacji - początkowo przedsięwzięcie to miało zostać wszak wzniesione na Placu Wareckim (późniejszym Placu Napoleona, zwanym dziś Placem Powstańców Warszawy). Wątpliwości budziła także forma pomnika - w kwietniu 1910 roku została ona skrytykowana przez Cesarską Akademię Sztuk Pięknych w Petersburgu (projekt nazwano wówczas "skomponowanym niezadowalająco" i "wywołującym antyartystyczne wrażenie"), co z kolei doprowadziło do cofnięcia pozwolenia na budowę.
Po przearanżowaniu projektu otoczenia przez Oskara Sosnowskiego, a także poprawkach naniesionych ręką samego Szymanowskiego, zniecierpliwiony oczekiwaniem na rozwój wypadków rzeźbiarz udał się do Petersburga, gdzie został przyjęty przez wielką księżną Marię (bratową nieżyjącego już Aleksandra II, a tym samym ciotkę urzędującego cara). Jej Cesarska Wysokość obiecała wówczas poparcie projektu - co przełożyło się na wydanie zgody przez samego monarchę w roku 1912. Przedsięwzięcie mogło finalnie ruszyć, jednak tym razem na drodze stanęła mu wielka historia (w połączeniu z rodzimymi ograniczeniami technologicznymi).
Francuskie odlewnie, przyrodnicze protesty i ostateczne narodziny
Szymanowski ukończył prace nad modelem monumentu (w skali jeden do jednego) jeszcze w roku 1912, wyzwaniem okazało się jednak znalezienie odlewni, która poradzi sobie z tak monumentalną formą (postać Chopina mierzyła pięć metrów, towarzysząca jej rzeźba z kolei - siedem metrów). Jako że nad Wisłą nie funkcjonowała wówczas żadna pracownia, mogąca pochwalić się adekwatnym zapleczem, wykonanie pomnika powierzono ostatecznie francuskiemu przedsiębiorstwu Anciennes Fonderies Thiebaut Frères; kiedy u progu lata 1914 roku poszczególne elementy dotarły jednak do Paryża, zmiana światowego porządku uniemożliwiła sfinalizowanie projektu - jeden z rządowych dekretów zablokował wówczas cywilne zlecenia, a metale zyskały status surowca strategicznego, co z kolei przyczyniło się do bankructwa rzeczonej manufaktury.
Idea ukończenia pomnika powróciła niedługo po odzyskaniu przez Polskę państwowości - w roku 1923; odnalezione w podbaryjskich składach formy przekazano wówczas firmie Barbedienne, z którą to podpisano ostateczny kontrakt odlewniczy. Równolegle postanowiono o zmianie lokalizacji - secesyjna forma kompozycji kłóciła się wszak z charakterem zabudowy centrum (na co uwagę zwracano zresztą od chwili wyboru projektu). Kolejna propozycja - wskazująca na Ogród Botaniczny - wywołała kategoryczny protest środowisk przyrodniczych, co z kolei doprowadziło do wyboru Łazienek Królewskich. Tam też zaprojektowano jasny cokół z piaskowca wąchockiego oraz rozległy basen. Pomnik odsłonięto finalnie 14 listopada 1926 roku.
"Płomień rozgryzie malowane dzieje". Fenomen powojennej odbudowy
Kariera dzieła trwała zaledwie trzynaście lat - już w roku 1939 postanowiono wszak o rychłej likwidacji monumentu (rzekomo ze względu na jego "brzydotę"), co ziściło się kolejnej wiosny, 31 maja; był to najpewniej pierwszy zniszczony pomnik w Warszawie (choć część źródeł wymienia w tym kontekście popiersie Ignacego Mościckiego przed Gmachem Technologii Chemicznej Politechniki Warszawskiej). Fragmenty rzeźby wywieziono wówczas do hut i przetopiono na "surowiec strategiczny".
Do odtworzenia pomnika Chopina powrócono po roku 1945. Nim jednak odzyskał on swe dawne oblicze, przez blisko dziesięć lat mierzono się z decyzyjnym paraliżem - mimo deklaracji z października 1946 roku o chęci powrotu do upamiętnienia kompozytora, w przestrzeni publicznej mnożyły się koncepcje budowy nowej rzeźby w pobliżu jego mauzoleum, a w latach 1947 i 1951 przeprowadzono w tym celu otwarte konkursy; dopiero brak satysfakcjonujących rozstrzygnięć oraz fakt przetrwania części dawnego postumentu przesądziły w roku 1956 o zleceniu Pracowniom Sztuk Plastycznych wiernej rekonstrukcji przedwojennego dzieła. Jako że oryginalne formy uległy jednak anihilacji, a sam Wacław Szymanowski zmarł jeszcze w 1930 roku, działano niejako "po omacku". Przez pewien czas poszukiwano ocalałych fragmentów rzeźby - choć w jednej z wrocławskich rafinerii natrafiono na głowę z brązu, rychło okazało się, że to jedynie miniaturowy odlew próbny. Rzeczywisty przełom nastąpił dopiero podczas odgruzowywania mokotowskiego domu twórcy oryginału, skąd udało się wydobyć autorską kopię w skali jeden do dziesięciu. Relikt ten - w połączeniu z odnalezioną wcześniej drewnianą rzeźbą twarzy kompozytora - posłużył jako kluczowy materiał referencyjny. Zespół kierowany przez Władysława Wasiewicza podjął się tedy żmudnego procesu rekonstrukcji, opierając się na kalkulacjach Leona Suzina, który przygotował analizę fotogrametryczną na bazie przedwojennych fotografii, odtwarzając matematyczne proporcje zniszczonego monumentu. Opracowany w ten sposób wielkogabarytowy model powierzono następnie spółdzielni "Brąz Dekoracyjny" - kontynuującej kunszt legendarnej firmy Braci Łopieńskich - która finalnie scaliła nową bryłę w szesnastotonowy posąg.
11 maja 1958 roku odsłonięcia nowego-starego pomnika dokonał przewodniczący Rady Państwa Aleksander Zawadzki. Na cokole umieszczono napis głoszący, że zniszczony i zrabowany niegdyś monument został na nowo wzniesiony siłą całego narodu, a także wersy z "Konrada Wallenroda" Adama Mickiewicza: "Płomień rozgryzie malowane dzieje / Skarby mieczowi spustoszą złodzieje / Pieśń ujdzie cało...". Już rok później - w 1959 roku - Stołeczna Estrada wraz z Towarzystwem imienia Fryderyka Chopina zainaugurowała cykl plenerowych Koncertów Chopinowskich - niedzielne recitale trwale zintegrowały klasyczne brzmienia z warszawską codziennością.
Wizerunkowe zawirowania wokół niezbędnej rewitalizacji
Po ponad sześciu dekadach niezmiennego rytmu letnich koncertów, tradycja ta napotkała jednak barierę w postaci upływu czasu. Przeprowadzone przed kilkoma laty ekspertyzy geologiczne i budowlane, zrealizowane na zlecenie dyrekcji Łazienek Królewskich, dostarczyły alarmujących wniosków - stan techniczny podkowiastej niecki basenowej oraz pęknięcia piaskowca cokołowego stwarzały realne ryzyko naruszenia całej bryły. Rozpoczęta w połowie września 2025 roku rewitalizacja stała się zatem koniecznością, mającą ocalić jeden z najbardziej rozpoznawalnych monumentów stolicy.
Harmonogram prac budowlanych niefortunnie zbiegł się w czasie z inauguracją XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego imienia Fryderyka Chopina. Widok niedostępnego obiektu - owiniętego płachtą techniczną i odgrodzonego wysokim płotem - w momencie, gdy do Warszawy przybyć mieli pianiści i pianistki z całego świata, wywołał niemałe poruszenie, choć wizerunkowy cień nie zdołał przysłonić faktycznej wagi całego przedsięwzięcia.
Ponowne odsłonięcie pomnika, wraz z odrestaurowanym otoczeniem, zaplanowano na niedzielę, 5 lipca 2026 roku. Wydarzenie to, będące naturalnym wstępem do listopadowych obchodów stulecia powstania dzieła, pokazuje, że szesnastotonowy "kompozytor pod wierzbą" pozostaje czymś znacznie więcej niż tylko parkową ozdobą - jest wszak świadectwem niezłomności rodzimej kultury, zdolnej odrodzić się nawet po najcięższych dziejowych wstrząsach.







