Od modelki do królowej box office'u. Cameron Diaz ma 53 lata
Cameron Diaz urodziła się w 30 sierpnia 1973 roku, a dzisiaj ma status jednej z najbardziej kasowych aktorek w Hollywood - filmy z jej udziałem przyniosły ponad 3 mld dolarów przychodów, a ona sama w 2013 roku zyskała tytuł najlepiej opłacanej aktorki po czterdziestce.
Gwiazda "Aniołków Charlie'ego", "Vanilla Sky" czy "Mój chłopak się żeni" w 2014 roku ogłosiła przerwę w pracy, ale po kilku latach wróciła przed kamery. Może się dzisiaj pochwalić fenomenalnym dorobkiem, a jej kariera jest nierozerwalnie związana z hitem lat 90., w którym debiutowała. W filmie "Maska" Cameron Diaz zagrała bez żadnego doświadczenia i zmieniła całe swoje życie, wbrew wielu ludziom, którzy nie dawali jej najmniejszych szans.

Mało kto pamięta, jak zaczynała Cameron Diaz
Młoda Cameron Diaz została zauważona przez fotografa na jednej z imprez w Hollywood. W ciągu tygodnia zdobyła kontrakt w prestiżowej agencji i błyskawicznie rozwinęła karierę modelki. W lipcu 1990 zrobiła swoją pierwszą z wielu okładek, a przez kolejne 5 lat podróżowała po całym świecie, realizując kampanie m.in. dla Calvina Kleina i Levi's.
Po drodze zdarzyło jej się też parę reklam, ale poza tym trudno stwierdzić, kto lub co nakłoniło ją do zmiany tak świetnie zapowiadającej się ścieżki. Faktem jednak jest, że nagle w wieku 21 lat pojawiła się na castingu do filmu Chucka Russella.
Historia debiutu Cameron Diaz w kultowej "Masce" jest równie zaskakująca jak sama opowieść o Stanley'u Ipkissie, który znajduje w rzece starożytny artefakt, kompletnie odmieniający jego życie.
Zobacz też: Byli z dwóch różnych światów, stworzyli związek idealny. Historia Cameron Diaz i jej męża
"Maska", kultowy film lat 90., skrywa wiele sekretów
Miała rekomendację od agencji modelek i zapisała się na warsztaty aktorskie, to wszystko. Zdjęcie Cameron Diaz trafiło na stos dziesiątek innych, które wylądowały na biurku reżysera filmu.
"Maska" powstała na podstawie kultowego komiksu, ale jej ostateczny kształt wiele z oryginalnej historii zmieniał. Chuck Russell, reżyser obrazu, od samego początku wiedział, że w głównej roli musi zagrać Jim Carrey. "Pamiętam, jak mówiłem do studia, że musimy zrobić z tego komedię" - mówił w wywiadzie dla "Den of Geek". "Jest taki facet, Jim Carrey - jeśli zrobimy to z nim, będziemy mieli film niepodobny do niczego" - kontynuował.
Jim Carrey wtedy nie był jeszcze znanym aktorem, więc New Line Cinema miało inne zdanie. W końcu udało się przekonać firmę, Jim dostał scenariusz do ręki i od razu zauważył, że rola powstała specjalnie "pod niego".
Jedno zdjęcie zmieniło wszystko. Cameron Diaz dostała rolę, o której nawet nie marzyła
Jeżeli obsadzenie Carrey'a było trudne, to oddanie drugiej najważniejszej roli w ręce kompletnie "zielonej" aktorki musiało być wręcz karkołomnym zadaniem. O rolę Tiny Carlyle, piosenkarki i ukochanej Stanleya Ipkissa, ubiegało się wiele znanych już aktorek, a Cameron Diaz na castingu pojawiła się, licząc, że może, jakimś cudem, uda jej się zdobyć maleńką rólkę.
"Dosłownie zobaczyłem jej zdjęcie w stercie i powiedziałem: przyprowadźcie tę kobietę" - opowiadał Russell we wspomnianym wywiadzie. Nie zniechęcił się nawet, gdy usłyszał, że Diaz nie ma żadnego doświadczenia - od razu zaprosił ją na przesłuchanie.
"Cameron wracała osiem razy. Czytała z Jimem, kazałem jej improwizować. Potrafiła utrzymać uwagę z Jimem Carreyem, a naprawdę fascynujące w tym procesie było to, że on radził sobie, czytając z nią - chemia była od samego początku"- opowiadał reżyser.
Zobacz też: Michał Wiśniewski o trudnych relacjach z rodzicami: "Popełniają błędy, tak jak my"
Nie dawali jej żadnych szans. Cameron Diaz dokonała spektakularnego debiutu
A jak czuła się wtedy Cameron Diaz? Na pewno widziała na horyzoncie wielkie możliwości, ale nagły zwrot akcji i niekończące się przesłuchania były przede wszystkim wielkim stresem. "Nie mogłam jeść, nie mogłam spać..." - wspominała w "Entertainment Weekly".
Trudno jej się dziwić, bo niewiele brakowało, aby wybrana przez reżysera nikomu w branży nieznana kobieta nie dostała swojej szansy. Chociaż Russell widział "chemię" między aktorami, producenci byli zaniepokojeni. Film nie miał wielkiej gwiazdy - firma uważała, że trzeba go wzmocnić znanym nazwiskiem w kobiecej roli.
"Nagrałem ich, jak czytają razem każdą ze swoich scen i pokazałem to producentom. Wiedziałem, że to mamy. W końcu się poddali", wspominał Chuck Russell. I chciałoby się dodać, że swojej decyzji z pewnością nie pożałowali.
"Maska" stała się jednym z najbardziej dochodowych filmów z 1994, a dzisiaj jest absolutnie kultowym obrazem lat 90. Dzięki niej Jim Carrey stał się rozpoznawalny i dostał kolejne ikoniczne role, m.in. w "Ace Ventura. Psi detektyw" czy "Głupim i głupszym". A Cameron Diaz z utalentowanej modelki w jednej chwili zmieniła się w gwiazdę filmową, chociaż wcześniej nie miała żadnego doświadczenia.
Zobacz też: Zasłynęła rolą niani w hicie lat 90. Mało kto wie, jak trudne było życie Fran Drescher po głośnym serialu
Żadnego wykształcenia, puste CV, jedno zdjęcie. Życie Cameron Diaz zmieniła rola, której nie powinna była dostać
Po sukcesie filmu Cameron Diaz dostała nominacje do MTV Movie Award w kategoriach: najlepsza rola przełomowa, najbardziej pożądana aktorka i najlepsza scena taneczna. Jej kreacja zapadła w pamięć tysiącom widzów - zwłaszcza scena w czerwonej sukience, w której absolutnie olśniewała.
Nie była aktorką, a o tym, że dostanie rolę, dowiedziała się podobno dopiero na tydzień przed rozpoczęciem zdjęć. To jedna z tych sytuacji, które zdają się mówić, że przypadki nie istnieją. I chociaż kosztowało ją to sporo nerwów i wielokrotne powroty do sali przesłuchań, "Maska" nie tylko zmieniła Cameron Diaz z modelki w aktorkę, ale od razu w prawdziwą gwiazdę i obiekt westchnień, którym pozostaje niezmiennie już ponad 32 lata.







