Do 3 maja w Krakowie trwa wielkie święto kina niezależnego - Festiwal Mastercard Off Camera. Na miejscu nasz reporter Maks Behr rozmawia z gwiazdami, a wśród jego rozmówców nie mogło zabraknąć aktora przez duże "A" i prawdziwej ikony polskiego kina - Bogusława Lindy.
Linda pojawił się w Miasteczku Filmowym szóstego dnia Festiwalu, by wziąć udział w spotkaniu twórców filmu "Pojedynek" w reżyserii Łukasza Palkowskiego. A w rozmowie z Maksem Behrem zdradził, jak dziś wygląda jego życie. Wyznał między innymi, dlaczego zrezygnował z pracy w szkole aktorskiej, gdzie szuka swoich miejsc i co go dziś nakręca do pełnego życia.
Linda szczerze o Krakowie: "Musisz stąd uciekać"
Bogusław Linda urodził się w Toruniu, ale skrzydła w zawodzie rozwijał właśnie w Krakowie. Tu, w 1975 roku ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Jak mówił w rozmowie z Maksem Behrem, ten czas mocno na niego wpłynął i ukształtował jako aktora. Z drugiej strony Linda nie ukrywa, że nie mógł zostać w Krakowie na zawsze.
"Kraków jest cudownym miastem, jeśli chodzi o bycie artystą - zauważył. To jest chyba najlepsze miejsce na świecie. Tylko, że być artystą to jest być człowiekiem osamotnionym, (...) który jakby siedzi i myśli o tym, że jest artystą. Natomiast, jeżeli chcesz przestać być artystą i zacząć być rzemieślnikiem w swoim zawodzie, to musisz stąd uciekać" - stwierdził.
Linda podkreślił jednocześnie rangę doświadczenia, jakie wyniósł ze studiów i pierwszych zawodowych wyzwań podejmowanych w Krakowie.
"Kraków był mi potrzebny jako, wiesz, bateria" - mówił. "On mnie naładował na całe życie. To jest miejsce, któremu zawdzięczam jakby swoją karierę".
A gdy Maks zapytał, co było fundamentem wzrostu i późniejszych wyborów aktora, Linda odparł:
"Przede wszystkim szkoła, a po drugie dwa lata w Teatrze Starym. Nieważne, co grałem, ważne tylko, co się działo w głowie".
Bogusław Linda: "Ja całe życie myślę, że mam 45 lat"
Wielu aktorów mających na swoim koncie duże osiągnięcia i zawodowe sukcesy w dojrzałym wieku konfrontuje się z nowymi realiami. Wielu się dostosowuje, ale są i tacy, którzy wybierają własna drogę. Bogusław Linda należy do tej drugiej grupy, bo - jak podkreślił w rozmowie z Maksem Behrem - nie do końca akceptuje pewne zmiany.
Cytując frazę z wiersza Adama Asnyka - "Trzeba z żywymi naprzód iść / Po życie sięgać nowe/ A nie w uwiędłych laurów liść/ Z uporem stroić głowę" - Maks zapytał Bogusława Lindę, czy to właśnie taka dewiza - podążanie za tym, co nowe i młode, kieruje wyborami aktora w ostatnich latach, Linda odparł bez chwili wahania:
"Nie, to jest instynkt. Albo masz to, albo nie".
Następnie zaś rozwinął swą myśl, podkreślając, że należy do osób, które mentalnie przez całe życie są w jednym wieku.
"To znaczy, wiesz, są ludzie, są faceci - nie znam kobiet - ale są faceci, którzy mają coś takiego, że od razu mówią tak: >>a wiesz co, jak miałem 20 lat, to to zupełnie inaczej wyglądało, świat był inny, a teraz jakoś tam się zmieniło<<. I są goście, którzy myślą, że mają całe życie 14 lat. A ja całe życie myślę, że mam 45 lat. I na tym się zatrzymałem i tego się będę trzymał" - podsumował z lekkim uśmiechem.
A na pytanie, czy również jako młody mężczyzna aspirował do bycia takim dojrzałym "45-latkiem", 73-letni dziś Linda odparł szczerze:
"W młodości myślałem, że jeżeli będę miał 60 lat, to będę umierał. To już mnie nie ma".
Linda o młodym pokoleniu aktorów
Bogusław Linda ma na swoim koncie imponującą listę ról i doświadczenie, które pozwala mu oceniać zmiany, jakie zachodzą w polskim kinie. A jako że rozmowa odbywała się przy okazji imprezy traktującej o kinie niezależnym, nie mogło zabraknąć pytania o jego sens.
Zdaniem Lindy kino powstające nieco na obrzeżach, ma do zaoferowania przede wszystkim nowe formy. I to właśnie one są tu zdaniem aktora najbardziej istotne.
W kinie niezależnym spotykają się młodzi twórcy i ci dojrzali. A jak Bogusław Linda ocenia młode pokolenie aktorów, którzy są na początku drogi? Zapytany o to, co jest najbardziej "super" w początkujących aktorach, Linda odparł:
"To, że nie wstydzą się siebie, czyli że potrafią siebie pokazać na ekranie. To jest ważne".
Spotkanie z tak wyjątkową gwiazdą, jaką jest Bogusław Linda, jest na pewno nobilitujące, ale i pewnie nieco stresujące - nie tylko dla aktorów młodego pokolenia, ale i dla dziennikarzy, o czym wspomniał Maks Behr.
Nasz reporter zapytał Lindę, czy zauważa, że dziennikarze denerwują się podczas rozmowy z nim.
"Tak" - odparł krótko Linda.
"To znaczy ja myślę o tym, że jeżeli się spotykamy, jeżeli masz >>czuja<<, jeżeli jesteś dobrym dziennikarzem, to ja ciebie też jakby otwieram na zupełnie inne pytania. Ty masz na kartce przygotowane, a ja ci mówię, nie, zostaw to. Pytaj się mnie normalnie, bo ja też chcę ciebie poznać, bo chcę wiedzieć, z kim rozmawiam" - mówił.
I jak zauważył, takie doświadczanie jest esencją życia.
Linda: "Mam bardzo mało przyjaciół"
"Życie na tym polega, nie?" - mówił Linda, przechodząc do tematu bliskości i zaufania.
"Wiesz, mam bardzo mało przyjaciół. Mam na palcach jednej ręki licząc trzech. Ale to są goście, że tak powiem, sprawdzeni w boju. W jednym przypadku naprawdę, a w innych prawie" - podkreślił.
A następnie wyjaśnił, czym jest dla niego prawdziwa przyjaźń.
"To rzecz o bezwzględnej lojalności. Czyli czegoś takiego, że po prostu nie odpuszczasz".
Bogusław Linda o życiu bez smartfona i byciu samotnikiem
Zdaniem Lindy brak prawdziwych, szczerych relacji, jest dziś często wynikiem życia ludzi online. Zapytany przez Maksa, co zrobić, by nawiązać takie właśnie prawdziwe i szczere relacje, Linda odparł krótko:
"Wyciągnąć wtyczkę z kontaktu."
Aktor podzielił się też z Maksem swoimi przemyśleniami na temat kondycji wielu osób, które nie potrafią już żyć bez smartfona w dłoni i to w nim, nie w sobie, szukają odpowiedzi na wszystkie pytania.
"Spojrzeć w oczy komuś. Nie w komputer, bo jak patrzę, wiesz, na ludzi, którzy przychodzą do szkoły i mówię tak: >>Co ty sądzisz? Czy potrafisz kogoś nienawidzić?<< I on zaraz patrzy w internet, czy potrafi kogoś nienawidzić. Ja mówię: >> Nie, spójrz mi w oczy<<".
Linda dodał też w dosadnych słowach, że ponieważ dziś nie może być mowy o jakimkolwiek kontakcie i bezpośrednim, bardzo wprost zwróceniem się do danej osoby, on zrezygnował z bycia nauczycielem czy mentorem.
"Dlatego przestałem uczyć" - uciął krótko.
Aktor podkreślił, że pociąga go inny sposób funkcjonowania
"Dlatego ja mam swoje życie. Dlatego mówię, że jestem samotnikiem" - wyjaśnił Maksowi.
"Jadę na konie, albo jadę na konie w góry, albo generalnie poluję gdzieś. Jadę, wiesz, do jakiejś leśniczówki, gdzieś siedzę, wiesz, dwa tygodnie. Ostatnio siedziałem przy lampie naftowej w takim domu, który się rozpadał już, przez dwa tygodnie. Spałem w kuchni, ponieważ było zimno, a tam był tylko taki piec kaflowy, taka płyta. Na tym sobie gotowałem. Wychodziłem na zewnątrz, słuchałem wilków" - opowiadał.
A zapytany, czego szukasz w życiu - czy ciszy, czy spokoju, Linda odpowiedział:
"Życia, wiesz, życia. Dotknięcia życia. Nie oglądania, tylko dotknięcia. (...) Zawsze uwielbiałem ryzyko, robiłem jakieś dziwne rzeczy, na całym świecie i tutaj. I zawsze uwielbiałem dotykać życia".









