Widzowie "Pierwszej miłości" poznali go jako Bruna, ale życie Konrada Jałowca okazuje się znacznie bogatsze niż serialowe scenariusze. Aktor od lat łączy pracę przed kamerą z pasjami do sportu, malarstwa i podróży. I choć na planie serialu czy filmu nie brakuje emocji, wiele dzieje się także poza nim.
W rozmowie w "halo tu polsat" Konrad Jałowiec opowiedział o tym, co napędza go na co dzień. Jednym z najważniejszych elementów jego życia jest aktywność fizyczna, z którą związany jest od dzieciństwa.
Aktor zaczynał od judo, które trenował zawodniczo przez kilkanaście lat. Jak przyznał, sport jest dziś nie tylko hobby, ale także ważnym elementem jego pracy. Dobra kondycja przydaje się zwłaszcza podczas realizacji bardziej wymagających scen - jak nam zdradził, zdarzało się nawet, że na planie "Pierwszej miłości" produkcja rezygnowała z udziału kaskadera i korzystała z jego umiejętności.
Nietuzinkowa postać
Od dwóch lat Jałowiec jest częścią obsady popularnego serialu. Jak opowiadał, jego bohater przeszedł wyjątkowo interesującą drogę - początkowo pojawił się jako ksiądz, by później odsłonić zupełnie inne oblicze. Aktor nie ukrywa, że cieszy się z tej zawodowej przygody i możliwości dalszego rozwijania swojej postaci.
"Cieszę się, że trafiłem do "Pierwszej miłości" i też z taką postacią, bo ta postać ewoluowała - zaczynałem jako ksiądz, który potem okazało się, że... nie jest księdzem, tylko pod przykrywką księdza ta postać wykonuje pewne swoje założone rzeczy. Teraz jestem Łukaszem Mejerem i ten wątek jest kontynuowany, więc było ciekawie, jest ciekawie" - mówił nasz gość.
Pasja numer 2 - malarstwo
Jednak kamera nie jest jego jedyną przestrzenią twórczą. Drugą wielką pasją Konrada Jałowca jest malarstwo. Artysta tworzy obrazy w wolnych chwilach między zdjęciami, a część jego prac trafiła już do prywatnych domów.
"Prac jest kilka albo kilkanaście, część już jest u kogoś w domu i z tego się bardzo cieszę" - podkreślił.
Jak zdradził, stworzenie jednego obrazu może zająć nawet kilka miesięcy. Aktor nie wyklucza również organizacji własnego wernisażu, choć chce najpierw zgromadzić większą kolekcję.
Co ciekawe, Konrad przyznaje, że twórcza wena nie zawsze przychodzi sama.
"Czasami jest tak, że się do tego zmuszam. Siadam i wiem, że muszę coś zacząć. Bo w trakcie malowania nagle przychodzą pomysły, inspiracje."

Pasja numer 3 - podróże
W jego życiu ważne miejsce zajmują również podróże. Niedawno odwiedził Mauritius, który zachwycił go intensywną zielenią, egzotyczną przyrodą i lokalnymi smakami. Jak sam podkreśla, nawet na wakacjach trudno mu usiedzieć w miejscu: "Jakoś nie bardzo lubię leżeć plackiem" - wyjaśnił.
Aktywność fizyczna pozostaje dla niego najlepszym sposobem na odreagowanie codziennych emocji i zmęczenia po pracy: "Po prostu idę na trening i trening powoduje, że moja głowa odparowuje. Zrzucam stres" - opowiadał w "halo tu polsat".
Choć dziś najważniejsze miejsce w jego zawodowym życiu zajmuje aktorstwo, Konrad Jałowiec marzy o rolach, które pozwolą połączyć talent aktorski ze sportową sprawnością - zwłaszcza w kinie akcji. A na pytanie, czy wciąż czeka na swój wielki moment, nasz gość odpowiedział z charakterystycznym spokojem:
"Mam nadzieję, że jestem dopiero na początku. I że to dopiero przyjdzie."
Patrząc na liczbę jego pasji i energię, z jaką o nich opowiada, trudno nie odnieść wrażenia, że aktor rzeczywiście dopiero się rozpędza.







