Od remiksu piosenki Beyoncé po światową karierę
Radzimir Dębski, szerzej znany jako Jimek, to jeden z najbardziej oryginalnych polskich kompozytorów i producentów muzycznych. Rozgłos na międzynarodowej scenie zdobył w 2012 roku, kiedy wygrał konkurs na remiks utworu Beyoncé, pokonując ponad 3000 producentów z całego świata. Od tego czasu konsekwentnie buduje swoją markę, tworząc projekty, które wymykają się gatunkowym schematom.
Artysta słynie z odważnego łączenia różnych muzycznych światów - od klasyki i muzyki filmowej po hip-hop, elektronikę i brzmienia symfoniczne. To właśnie dzięki takim nieoczywistym połączeniom Jimek tworzy widowiska, które przyciągają tłumy i zdobywają uznanie zarówno publiczności, jak i muzyków na całym świecie.
Nowa płyta Jimka i finał projektu "Historia polskiego hip-hopu"
O najbliższych miesiącach Jimek może mówić z dużą satysfakcją. Artysta przygotowuje finał projektu "Historia polskiego hip-hopu", który od lat łączy świat rapu z brzmieniem orkiestry symfonicznej. Koncert "Historia polskiego hip-hopu. Rozdział III, ostatni" odbędzie się 12 września 2026 roku na Lotnisku Bemowo - dokładnie tam, gdzie rozpoczęła się historia tego wyjątkowego przedsięwzięcia.
To jednak nie jedyna nowość. Już 12 czerwca premierę miał album producencki "Etiudy na pianino, sampler, orkiestrę i kolegów", na który fani czekali od lat. Na płycie usłyszymy przedstawicieli różnych pokoleń polskiego rapu - od legend gatunku po współczesnych twórców. Materiał stanie się także integralną częścią finałowego koncertu, podczas którego po raz pierwszy zabrzmi na żywo.

Na scenie pojawią się artyści, którzy współtworzyli album, a publiczność usłyszy zarówno premierowe "Etiudy", jak i utwory, które na stałe zapisały się w historii polskiego hip-hopu. Wszystko w oprawie orkiestry symfonicznej będącej od początku jednym z najważniejszych elementów tego projektu. O sile koncertu mają stanowić także jego goście. Na albumie i podczas finałowego koncertu pojawią się najważniejsze postacie polskiej sceny rapowej, reprezentujące zarówno pionierów gatunku, jak i młodsze pokolenie artystów. Wśród nich znaleźli się m.in. Pezet, Sokół, O.S.T.R., Eldo, Bedoes 2115, Łona, Fokus, Rahim oraz Abradab. W projekcie uczestniczy również grupa Molesta Ewenement. Organizatorzy zapowiadają, że to nie koniec niespodzianek i do ogłoszonych już nazwisk mogą dołączyć kolejni goście.
O tych właśnie wydarzeniach, ale nie tylko o nich, Radzimir Dębski opowiadał dziś podczas wizyty w naszym studiu.
Radzimir Dębski, czyli Jimek, w "halo tu polsat"
Po obejrzeniu reportażu przygotowanego przez zespół "halo tu polsat" z Kamilą Ryciak w roli reporterki Radzimir nie krył zaskoczenia. Był pod wrażeniem jakości materiału, sposobu jego montażu i komentarzy, jakie na jego temat udało się zdobyć Kamili (a jeśli wy chcecie zobaczyć cały materiał, możecie wejść w poniższy link).
Jimek szczerze o sobie na scenie: "Tak, jakbym pilotował jakiegoś awatara"
Paulina Sykut-Jeżyna i Tomasz Wolny nie kryli ekscytacji ze spotkania z artystą, a jako pierwsze pojawiło się pytanie o etap kariery, na którym jest obecnie Dębski. Muzyk podkreślił, że dystansuje się trochę wobec emocji i całej medialnej otoczki, jaka mu towarzyszy od pewnego czasu: "To jest tak, jakbyś obserwował kogoś obok. Zawsze mam to na scenie uczucie, że tak jakby jestem tam, ale tak, jakbym pilotował jakiegoś awatara" - mówił gwiazdor.
"Nie umiem emocjonalnie nigdy się do tego odnieść w żaden sposób. Jest to takie kompletnie abstrakcyjne" - stwierdził, dodając, że gdy w ubiegłym roku stał na scenie obok Snoop Dogga, miał wrażenie wręcz surrealizmu, jakby alternatywnej rzeczywistości.
Jimek nie krył też, że nie jest fanem opowiadania o swoich emocjach i o sobie. Gdy padło pytanie o to, czy są rzeczy, które chciałby w sobie poprawić, odparł: "Wszystko" i wyjaśnił: "Znaczy, wiesz co, (...) po pierwsze, jest dość obrzydliwe tak gadać o sobie i zaglądać jakby w ten sposób [w siebie], zastanawiać się co najładniejsze, (...) staram się od tego uciekać. Jestem tu też dlatego, że jesteście jako stacja partnerem koncertów, więc jestem wam za to bardzo wdzięczny. Ale najciekawsza dla mnie byłaby rozmowa z drugim człowiekiem, a nie ze samym sobą" - wyjaśnił swą niechęć do opowiadania o sobie.
"Jakbym miał sobie wyobrazić wakacje, marzeń, to pojechałbym tam bez siebie najchętniej" - wypalił.

Wspomnienia za Stanów
Tomek Wolny był ciekaw, co, z koncertu ze Snoop Doggiem najbardziej zapadło w pamięć muzyka.
"To by było dla was bardzo ciekawe, jak pracuje ta telewizja na tych kamerach i ta cała ilość tych prób, logistyka z tym związana. To było bardzo imponujące. I ten pietyzm, ilość... Z nami występowało paręset osób. Logistyka zbudowania sceny w minutę - to takie może najbardziej trywialne, ale miałem dużo takich chwil" - wspominał.
Ale występ w Stanach to nie koniec muzycznych emocji. Jak wspominaliśmy, we wrześniu Jimek wystąpi z grupą artystów na rodzimej scenie.
Koncert na Bemowie - szykuje się wielka muzyczna uczta dla fanów hip-hopu
"Zagraliśmy na Bemowie po raz pierwszy, później zagraliśmy na Stadionie Śląskim i teraz wracamy na Bemowo, żeby to domknąć" - mówił nasz gość.
"Jednocześnie, patrząc właśnie w przyszłość, koncert nazywa się "Historia polskiego hip-hopu", ale przez to, że wyszła płyta, przez to, że doszło do tych wszystkich spotkań z raperami, których też wielbiłem od najmłodszych lat, którzy też mi dali właśnie rap, a słuchanie go i ten bunt dały mi jakąś też tożsamość jako muzyka i odrębność w świecie, który mnie otaczał. I to jest taki mój wielki hołd dla nich, i kończymy, zaglądając w przyszłość. Dlatego powstała płyta, żeby powstały nowe kawałki, żeby nie zajmować się tylko tym, co było, tylko zobaczyć, co będzie jeszcze dalej" - podkreślił Jimek.
Jimek o polskim hip-hopie "Puszczam go za granicą"
Tomek Wolny dopytywał też Jimka, skąd się wzięła u muzyka miłość do hip-hopu.
"Raperzy są Twoimi przyjaciółmi, bywają na twoich koncertach, współpracujecie razem. (To jest dosyć wyjątkowe połączenie - muzyka klasyczna i muzyka ulicy" - zauważył.
Jimek zaś odparł, że dziś połączenie to wydaje mu się naturalne.
"Robię to już ponad dekadę w ten sposób z orkiestrami" - wspomniał. "To chyba było tak, że po Beyoncé zrobiłem kawałek z Pezetem i symfoniczny utwór (...). A hip-hop? To był też ciekawy czas - lata 90-te, wczesne 2000-te, Polska przechodziła przez też ciekawy moment w historii. To był jakiś taki właśnie bunt mojej generacji, chociaż najwięcej ludzi wtedy też słuchało rocka, jakiegoś punku. A ten hip-hop, nie wiem czy ze względu na tradycję też polskiego jazzu, jakoś tak nam wszedł w kulturę. Jesteśmy w nim bardzo dobrzy i mamy zupełnie inny ten hip-hop niż amerykański" - podkreślił muzyk.
Jimek nie krył, że za granicą "szpanuje" przed znajomymi właśnie polskim hip-hopem.
"Za granicą puszczam polski hip-hop, tłumaczę teksty i jestem z niego bardzo dumny" - podsumował.
Wszystkie pasje Jimka - muzyka, koszykówka i samochody
W trakcie rozmowy Jimek wspomniał też o swych dwóch innych niż muzyka pasjach - koszykówce i samochodach. Przy okazji opowiedział o swoim ulubionym samochodzie - tuningowanym czerwonym Fiacie 125p.
"Jestem dumny, że mam auto, które powstało w Warszawie" - wyznał Jimek.
"Kto pamięta, że kiedyś tutaj robiliśmy samochody, w tym mieście? I dziś mogę jeździć czymś, co powstało tutaj, a jednocześnie to jest dla mnie ballada o takim >>underdogu<<, bo przecież nikt nie szanował tych aut" - opowiadał muzyk.
Na koniec gospodarze "halo tu polsat" zapytali Jimka, czego mu życzyć na najbliższy czas.
"Fajnego koncertu na Bemowie, oczywiście" - odparł gwiazdor.
A zapytany, czy na wakacjach odpoczywa od muzyki, Dębski odpowiedział:
"Myślę, że jak każdy, kto robi coś paręnaście godzin dziennie, najlepiej jest od tego właśnie odpoczywać. Więc w moim przypadku to jest cisza albo właśnie dźwięk silnika" - zakończył.










