Carolina Derpienski przeszła metamorfozę
Carolina pojawiła się dziś w studiu "halo tu polsat" w zupełnie nowej odsłonie. Influencerka postawiła na bardziej naturalny wygląd i stonowany makijaż, podkreślając, że największa zmiana zaszła nie w jej wyglądzie, a w podejściu do życia.
"Myślę, że najważniejsza w życiu jest zmiana duchowa i wewnętrzna, a wygląd tylko uzewnętrznia naszą pracę nad sobą", mówiła.
Celebrytka przyznała, że przez lata budowała medialny wizerunek oparty na luksusie i kontrowersji, jednak dziś nie czuje już potrzeby ciągłego udowadniania swojej wartości.
"Zdjęłam tę taką maskę dolarsową i jestem sobą", wyznała celebrytka.
"Prywatnie jestem spokojna i nieśmiała"
Choć w mediach Carolina Derpienski funkcjonowała jako przebojowa celebrytka, w programie zdradziła, że na co dzień jest zupełnie inna.
"Prywatnie jestem ciepłą osobą, spokojną i czasami nieśmiałą", przyznała.

Influencerka opowiedziała też o swojej miłości do zwierząt. Jak podkreśliła, psy odgrywają w jej życiu wyjątkową rolę. "Kocham psy i czasami uważam, że zwierzęta są lepsze niż ludzie. Czworonogi nigdy nas nie zdradzą, nie okłamią i nie oceniają".
Carolina Derpienski leci do Cannes. "To czas networkingu"
Podczas rozmowy pojawił się także temat zbliżającego się festiwalu filmowego w Cannes, na którym influencerka pojawia się regularnie.
Prowadzący zapytali ją, czy wszystkie kreacje ma już spakowane i przygotowane na czerwony dywan.
Carolina Derpienski zdradziła jednak, że dziś podchodzi do tego zupełnie inaczej niż kiedyś i nie kupuje już drogich stylizacji specjalnie na festiwal.
"Ogólnie zawsze wygląda to tak, że nie muszę martwić się o stylizacje. Agent PR organizuje limuzynę pod czerwony dywan, stroje i też są różne showroomy na czas festiwalu", wyjaśniła.
Influencerka przyznała, że większość kreacji jest wypożyczana, bo, jak sama podkreśliła - nie widzi sensu inwestowania ogromnych pieniędzy w stylizacje zakładane tylko raz.
"Nie ma sensu inwestować nie wiadomo ile tysięcy w kreacje tylko na jedno wyjście. Bardziej inwestowałam właśnie w drogie stroje, kiedy budowałam taki celebrycki wizerunek na Polskę. Ale teraz mam bardziej taki luz do tego i wolę wydawać pieniądze na inne cele", mówiła.
Derpienski zdradziła, że dziś obecność w blasku fleszy i czerwony dywan nie są już dla niej najważniejsze.
"Wcześniej, kiedy czułam, że muszę udowadniać swoją wartość poprzez wizerunek takiej idealnej >>lalki<<, to najbardziej wtedy właśnie >>jarało mnie" bycie na dywanie. A teraz właśnie stawiam na kontakty z ludźmi. I to kolejny rok dla mnie, stricte szansa, żeby właśnie przeprowadzić taki rebranding" - mówiła.
Jak wyjaśniła, udział w festiwalu traktuje przede wszystkim jako okazję do poznawania ludzi z branży i budowania nowych relacji biznesowych.
"Cannes to dla mnie niesamowity czas dla networkingu. Poznawania ludzi biznesu i ludzi na poziomie. I też tak naprawdę celebrytów, których śledzę na co dzień na Instagramie".
"Najważniejsze jest zdrowie psychiczne"
Pod koniec rozmowy Carolina Derpienski zdecydowała się na osobiste wyznanie i zwróciła uwagę na znaczenie zdrowia psychicznego.
"Chodźcie do terapeuty, do psychologa, do psychiatry. To nie jest żaden wstyd"- apelowała do widzów na antenie.
Influencerka podkreśliła również, że dziś znacznie bardziej niż luksus liczy się dla niej pomaganie innym oraz praca nad sobą poza mediami społecznościowymi.
"Trzeba być dobrym człowiekiem poza social mediami" - podsumowała.
Zobacz też:
Zofia Zborowska-Wrona i Andrzej Wrona o swoim związku i prowadzeniu "Love is blind"
Kochały się w nim tysiące po roli w serialu "Adam i Ewa". Wypadek przerwał wszystko







