Daria Rybak-Lenz i Filip Lenz są jedną z najgorętszych par tego roku. Po tym jak poznali, zakochali, a potem wzięli ślub w pierwszej edycji programu "Love is Blind", zyskali nie tylko miłość, ale także ogromną popularność. Dzisiaj o jednym i drugim opowiedzieli Paulinie Sykut-Jeżynie i Tomaszowi Wolnemu w letniej altanie "halo tu polsat".
Daria Rybak-Lenz i Filip Lenz w "halo tu polsat"
Mówi się, że miłość zaczyna się od pierwszego spojrzenia, a w ich przypadku zaczęła się od pierwszego usłyszenia - wspomniała nasza prowadząca na początku rozmowy. Daria i Filip poznali się w programie, który jest swego rodzaju eksperymentem społecznym. Ludzie szukający drugiej połówki randkują, nie widząc siebie nawzajem. I, jak widać na naszych kanapach, potrafią "przez ścianę" nie tylko się zakochać, ale także podjąć decyzję, że chcą razem spędzić resztę życia.
17 lipca Daria Rybak-Lenz i Filip Lenz będą świętować pierwszą rocznicę ślubu. "Niezmiennie błogo?", pytał Tomasz Wolny. "Z przerwami", odpowiedział Filip z uśmiechem.
"Mamy się bardzo dobrze, dbamy o siebie, pielęgnujemy to uczucie. Ten rok zleciał bardzo szybko, cieszymy się na tego 17 lipca", dodała Daria.

Zakochali się, chociaż nigdy się nie widzieli. O wątpliwościach mówią wprost
Formuła programu była taka, że uczestnicy randkowali przez dwa tygodnie, później ci, którzy zdecydowali się na zaręczyny mogli się spotkać. Następnie pary wyjeżdżały na wakacje, po powrocie mieszkali razem w Warszawie i w końcu wzięli ślub - lub rozmyślili się przy ołtarzu. Czyli, jak mówił Tomasz Wolny, kompletnie odwrotnie niż zwykle dzieje się to w życiu.
Paulina Sykut-Jeżyna była ciekawa, czy na różnych etapach eksperymentu nie mieli wątpliwości, co do słuszności swojego wyboru.
"Oczywiście, że tak. Trzeba być szaleńcem, żeby w ciągu ledwie dwóch miesięcy być w stu procentach pewnym, że to jest ta osoba. Ale zdecydowaliśmy, że chcemy w to iść i zaryzykować", mówił Filip Lenz.
Zobacz też: Ostatnia kurtyna i domowe rządy. Jan Englert i Beata Ścibakówna o nowej-starej codzienności
Filip i Daria z "Love is Blind" szczerze o randkach w programie
Co było takiego w tych randkach? Co takiego usłyszęli w swoich głosach, że rzeczywiście zakochali się "na ślepo"?
"Ja zawsze powtarzałem: kobieta-petarda. Wychodziłem z rozmów z nią i mówiłem, że my możemy rozmawiać nawet o pilocie do telewizora i ja będę dalej podekscytowany. O Boże, co za kobieta! Ja czegoś takiego szukałem i dalej to mam. Możemy gadać godzinami", wyznał Filip.
Tomasz Wolny pytał gościa czy w trakcie randek właśnie taką kobietę wyobrażał sobie po drugiej stronie ściany. Filip Lenz zaznaczył, że obydwoje z Darią obiecali sobie, że nie będą ani rozmawiać, ani skupiać się na swoim wyglądzie - w końcu właśnie na tym eksperyment polegał. Z racji tego, że rozmawiali o swoich zainteresowaniach, mógłby tylko się domyślać, jaką Daria ma sylwetkę - sport jest ważną częścią jej życia i o nim także długo w kabinach rozmawiali.
"Mój mąż bardzo tego pilnuje". Daria Rybak-Lenz mówi o małżeństwie
Początek mieli nietypowy, ale każda, nawet niecodzienna relacja, wymaga pracy. Tomasz Wolny pytał, czy w całym zamieszaniu, które rozgrywa się wokół nich od miesięcy, udaje im się znaleźć czas na to, żeby o swoje uczucie zadbać.
"Muszę przyznać, że mój mąż bardzo tego pilnuje", odpowiedziała Daria Rybak-Lenz.
"Faktycznie, teraz jesteśmy w social mediach, są eventy, na które jesteśmy zapraszani i to jest wszystko bardzo miłe. Ale zawsze dbaliśmy o tę relację, o ten czas tylko dla nas. Spacerki bez telefonów, randeczki", kontynuowała.
"Przez jakiś czas musieliśmy się ukrywać, więc tych randek tak na mieście nie było, ale teraz już jak najbardziej znajdujemy ten czas. Przede wszystkim my. To też powtarzamy sobie", dodała jeszcze.
"Nie chciałbym tego stracić", wtrącił Filip.
"Tam się działo dużo więcej". Daria i Filip z "Love is Blind" szczerze o udziale w programie
Paulina Sykut-Jeżyna pytała gości, czy poza nietypowym początkiem cokolwiek ich zaskoczyło w relacji, którą stworzyli?
"Że ktoś bałagani bardziej niż ja", odpowiedział Filia, a Daria skomentowała ze śmiechem: "Wiedziałam, że on to powie!".
"Mnie zaskoczyło to, jak swobodnie się przy sobie czujemy", dodała już całkiem na poważnie. "To był bardzo przyspieszony czas, my naprawdę dużo przeżyliśmy przez ten okres niecałych dwóch miesięcy. Ja mogę być naprawdę każdą wersją siebie i czuję to, że mam na to przestrzeń, więc to było cudowne", wyjaśniła.
Obydwoje zgodnie przyznali też, że paradoksalnie randkowanie "w ciemno" pomogło im zbudować lepszą relację. Nie widząc siebie, nie skupiali się na wyglądzie. Byli zmuszeni do zadawania pytań i dowiadywali się dzięki temu dużo więcej, niż byliby w stanie na zwykłych spotkaniach. Razem zgodzili się też, że komunikacja własnych potrzeb jest kluczem do udanego związki, a oni nauczyli się tej sztuki właśnie w programie.
"Nie wszystko widać, to jest tylko urywek. Tam się działo dużo więcej. Czasami mam wrażenie, że widzowie nie rozumieją do końca tego naszego »tak, bo nie widzieli wszystkiego. Ale my coraz bardziej zbliżaliśmy się do siebie, mieliśmy fajną komunikację, fajną uważność na siebie i czuliśmy się przy sobie bardzo sowobodnie", tłumaczyła Daria Rybak-Lenz.
Najgorętsza para roku. "Nie czujemy się celebrytami"
Daria i Filip, zgodnie z naszym nowym zwyczajem, dostali też pytania od widzów "halo tu polsat". Jedna z fanek pytała, jak się czują, jako nowi celebryci.
"Nie czujemy się celebrytami!", odpowiedziała Daria. "Nie, absolutnie. Chcemy pozostać sobą i to się na pewno nie zmieni", dodał Filip.
Inna widzka dopytywała o to, jak naprawdę rozwijała się ich relacja poza kamerami.
"Wiadomo, były jakieś kryzysy, większe, mniejsze. Ale postanowiliśmy, że chcemy nad tym pracować, więc zaryzykowaliśmy", odpowiedział Filip Lenz.
Ostatnie pytanie było skierowane już tylko do Darii - czy czasem nie widziałaby siebie w roli prowadzącej program? Nasza gościni najpierw serdecznie się roześmiała, a potem odpowiedziała:
"Ja mówiłam, że za dużo gadam i mam bardzo bogatą mimikę i gestykulację. Ale jest mi bardzo miło, bo dostaję takie wiadomości, od moich obserwatorek. [...] Więc to jest bardzo, bardzo miłe".







