Mówi, że to utwór dla tych, które przez lata stawiały siebie na końcu. A wytwórnia opisuje tę piosenkę jako "kobiecy manifest". Reni Jusis być może nigdy jeszcze nie była tak szczera i tak dosadna, a jej "Kiecka" staje się dzisiaj głosem tysięcy kobiet. W "halo tu polsat" z jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny elektronicznej rozmawiali Agnieszka Hyży i Maciek Rock.
"Te teksty są nie tylko o mnie". Reni Jusis o swoich nowych utworach
"Właśnie ubrałam kieckę dzisiaj, żeby do was przyjść w gości", mówiła Reni Jusis na początku rozmowy nawiązując nie tylko do tytułu, ale też do tekstu i przesłania swojego nowego singla.
Piosenkarka wiosną tego roku zaczęła publikować kolejne utwory - na naszej kanapie wspomniała, że udział w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" też się do tego przyczynił. "Powoli zbierałam się do pisania i teraz jestem w trakcie kończenia płyty, która ukaże się jesienią", zdradziła.
Zarówno "Kiecka", jak i inne piosenki, które już się pojawiły, albo wkrótce ujrzą światło dzienne, są w jej twórczości wyjątkowe.
"Podchodzę do tego w sposób bardzo osobisty. Te teksty są nie tylko o mnie. Kiecka jest też o moich przyjaciółkach", mówiła.
Nasi prowadzący zauważyli, że w tej nowej twórczości da się zauważyć kolejną odsłonę Reni Jusis - bardzo szczerą, dojrzałą, kobiecą. "Moim założeniem jest, aby te teksty były takie szczere i nawet trochę wprawiające w dyskomfort", odpowiedziała nasza gościni i dodała:
"Chyba już dorosłam do tego momentu, żeby mówić prosto z mostu i nie owijać w bawełnę".

Reni Jusis szczerze o macierzyństwie i dojrzałości. "Krążę między zmywarką a pralką"
W jej nowych piosenkach niezwykle ważne są emocje - gwiazda dostaje wiadomości od fanek poruszonych tym, co usłyszały. "Wraca do mnie taki »feet back«, że po »Kiecce« ktoś albo się rozpłakał, albo poczuł, że ktoś za niego opowiedział rzeczy, których sam wstydził się powiedzieć", mówiła w naszym studiu.
Reni Jusis ma 52 lata, natoletniego syna i córkę. Przyznaje, że przez lata proza życia, którą doskonale znają wszystkie matki i wiele kobiet, była główną osią jej funkcjonowania.
"Kiedy dzwoni do mnie moja siostra i pyta, co u mnie, zawsze odpowiadam: wielki świat, kuchenny blat. Ja po prostu zawsze krążę między zmywarką a pralką. Każdy z nas ma te problemy", mówiła w naszym studiu.
"Potem narzekamy, że nasze życie jest takie szare i takie powtarzalne. Nawet my, osoby publiczne, które tylko czasami występują na scenie. Ale co zrobić, żeby się z tego wyrwać?", kontynuowała.
"To jest właśnie moja motywacja dla dziewczyn. Żeby wyjść z dresu - dres jest moim ukochanym strojem, kiedy spotkacie mnie na dzielni zawsze jestem w dresie i zawsze jestem potargana. [...] Żeby pójść do ludzi, żeby jakoś złamać te schematy, wyjśc z tej rutyny. To wcale nie jest proste", dodała jeszcze.
Zobacz też: Ostatnia kurtyna i domowe rządy. Jan Englert i Beata Ścibakówna o nowej-starej codzienności
Reni Jusis mówi głosem tysięcy kobiet. "Jako Polki mamy taki bagaż"
"Tą piosenką też chciałam siebie zmobilizować, że warto czasami przypomnieć sobie, jakie mieliśmy pasje przed tym, jak założyliśmy rodzinę. Co kochaliśmy, co robiliśmy, co przynosiło nam przyjemność", mówiła Reni Jusis.
"Jako Polki mamy taki bagaż i poczucie obowiązku, że musimy być w tym wszystkim, w macierzyństwie i partnerstwie, najlepsze, że zapominamy o sobie. My jesteśmy na końcu tej listy", zauważyła.
Rzeczywiście, głos naszej gościni może mówić za tysiące kobiet. I może przypominać i zachęcać do tego, żeby samą siebie postawić, chociażby na chwilę, na pierwszym miejscu.
Piosenkarka podkreśliła, że nie czuje się kompetentna do tego, aby kogokolwiek pouczać, ale korzysta z własnych doświadczeń. Nauczyła się już - a może raczej ciągle uczy się - znajdować ten moment tylko dla siebie.
"Nawet ten czas, kiedy ja mogę usiąść sobie z książką i wszyscy to szanują! I nie zadają pytań w stereo. To są takie chwile wykradzione", mówiła.
Nową piosenkę Reni Jusis "Kiecka" mogliśmy usłyszeć na zakończenie programu.






