To jego głosem mówi Kaczor Donald
Jarosław Boberek od 30 lat zachwyca polskich widzów brawurową interpretacją najbardziej znanych postaci animacji i filmów, którym udziela głosu. Nasz gość pierwszą rolę dubbingową zagrał w 1996 roku w filmie animowanym "Kukuryków". Od tego czasu jego głosem przemówiły dziesiątki postaci, w tym najbardziej znane - Król Julian z "Madagaskaru" i "Pingwinów z Madagaskaru" oraz kultowy Kaczor Donald.
Posterunkowy w "Rodzince zastępczej"
Poza dubbingiem aktor zyskał rozpoznawalność w serialu "Rodzina zastępcza", wcielając się w rolę posterunkowego. Aktor do dziś utrzymuje kontakt z kolegami z planu, m.in. z Piotrem Fronczewskim, Olą Szwed, Misheel Jargalsaikhan, Sergiuszem Żymełką i Tomaszem Dedkiem. Jak wspomina, czasem spotyka się z nimi prywatnie - a w klinice prowadzone przez Misheel dba o zdrowie i formę.
Trudne początki w zawodzie: "Pamiętam to uczucie porażki"
"Słuchaj, jak ja usłyszałam, że to już 30 lat, że taki fantastyczny jubileusz ciebie i twojego głosu, bo przecież jedno bez drugiego absolutnie nie istnieje" - zauważyła Agnieszka Hyży.
Boberek swoje pierwsze kroki stawiał w serialu, grając listonosza: "To pamiętam, uczucie upokorzenia, porażki. Masakra, bo pierwsze zderzenie się z tym medium wcale nie zawsze należy do przyjemnych" - opowiadał aktor. Pierwsze role były trudne, ale to właśnie dzięki nim nauczył się, że dubbing to nie tylko głos, lecz prawdziwe aktorstwo.
"Nie chodzi o to, żeby odklepać kwestie. Głos jest rzeczą drugorzędną, najważniejsza jest prawda wewnętrzna postaci" - tłumaczył Boberek.
Czerwony w "Krowie i Kurczaku", czyli największe wyzwanie
Przełomem okazała się postać Czerwonego w "Krowie i Kurczaku", którą określa jako "mega wyzwanie".
"To postać zbudowana na tak wielkim diapazonie od dżentelmena do totalnego świra" - mówił dziś w studiu.
To właśnie tam Boberek w pełni odkrył moc swojego warsztatu, który potem wykorzystał w dubbingu kultowych animacji, takich jak "Gdzie jest Nemo", "Kaczor Donald" czy "Madagaskar".
Niełatwo jest być aktorem dubbingowym
Agnieszka Hyży była ciekawa, czy dla aktora łatwiejsze jest granie, które łączy głos i pracę ciałem.
"No pewnie, bo mamy więcej narzędzi wtedy. Jesteśmy bardziej uniwersalni" - odparł Boberek. "A żeby wydobyć tę prawdę tylko głosem, no oczywiście twórcy nam bardzo pomagają. Jest wspaniała kreska. Albo przeszkadzają, bo jest beznadziejna kreska. To szybko się odbywa. Poza tym zaczynamy się poruszać w sferze gustu. Jeden robi rybkę, drugi akwarium. W każdym razie, nie zawsze pozostajemy w zgodzie ze sobą i dopiero konfrontując się z materią, mówię, >>słabe to jest, to jest w ogóle o niczym<<. No ale jakkolwiek, trzeba coś z tym zrobić. I bardzo często udaje się z niczego zrobić coś. To jest tak jak w lodówce czasem nie ma nic, a trzeba coś przygotować".
Boberek wspomniał też o rolach, które można określić jako "kultowe".
"To są już takie gotowe rzeczy. To widać, że ktoś miał genialny pomysł, że to jest zamknięty pomysł, to znowu naszym zadaniem jest zrobić wszystko, żeby tego nie popsuć" - podkreślił.
Nowa rola Misheel Jargalsaikhan
Nie samą pracą żyje jednak aktor. Dziś obok niego na kanapie usiadła Misheel Jargalsaikhan, z którą lata temu Jarosław współpracował na planie "Rodziny zastępczej".
Dziś ich drogi nadal się przecinają - Boberek korzysta bowiem z usług kliniki, którą prowadzi Misheel.
"Misheel została panią doktorem i pomaga na ludzkości złapać balans uwagę i dojść do zdrowia" - chwalił koleżankę aktor, by po chwili przywitać się z nią serdecznie - Misheel pojawiła się bowiem na naszej żółtej kanapie.
"Jarek jest zdrowy, ale dbamy o to, żeby jego wydolność i organizm był jeszcze zdrowszy (...)" - opowiadała o ich współpracy w klinice Misheel.

Wspólny czas na planie "Rodziny zastępczej": "Jarek, a zrobisz mi "wyginam śmiało ciało"?
Aga Hyży była ciekawa, czy oboje wspominają czasem wspólny czas na planie "Rodziny zastępczej".
"Wczoraj była taka piękna sytuacja, ponieważ Jarek przyszedł do mnie do kliniki ze swoim synem, który ma teraz 9 lat i ja mu powiedziałam że poznałam jego tatę, kiedy byłam w jego wieku. I to nam uświadomiło, ile to już czasu minęło..." - mówiła aktorka, wspominając przy okazji, jak lata temu na planie serialu nie dawała spokoju Jarkowi.
"Pamiętam, że przyjeżdżałam na plan o 7 rano. Jarek na make-upie, jeszcze taki niedobudzony do końca, a ja mówiłam, >>Jarek, Jarek, a zrobisz >>kurczaka<< albo >>wyginam śmiało ciało<<, albo helikopter? . A on mówił >>o Boże, jeszcze nie ma 8 rano! No i robił" - śmiała się Misheel.
Zawodowe marzenia
Boberek podkreśla, że w pracy, którą wykonuje, trudno o marzenia - takie, jakie ma się, będąc aktorem.
"Akurat w przypadku tej roboty, myślę, że nie. Po prostu chodzi się do pracy, przyjmuje się kolejne wyzwania. Nie ma marzeń. Tu nie ma tak zwanej klasyki. Możemy marzyć na przykład o tym, żeby wrócił jakiś tytuł. Żeby była kolejna odsłona, tak jak >>Shreków<< już tylu było. No więc nie wiem, żeby był może jeszcze kolejny >>Madagaskar<" - zastanawiał się.
Czego więc życzyć jubilatowi w 30. roku pracy? Na pewno nowych wyzwań i mocnego głosu, na którego kolejne odsłony wciąż czekamy.
Zobacz też:
Małgorzata Foremniak szczerze o dojrzałości i zmianach w jej życiu







