Pracował na planie z Nicolasem Cage'em. Radosław Ładczuk wspomina, co go zaskoczyło pierwszego dnia zdjęć z aktorem

2 maja do kin wchodzi film "Surfer" nowa produkcja z Nicolasem Cage'em w roli głównej. Dziś w "halo tu polsat" gościliśmy operatora filmowego, Radka Ładczuka, który pracował przy tym projekcie. Operator, który jest autorem zdjęć do wielu znanych produkcji, opowiedział o tym, jak wyglądała współpraca na planie filmu.

Radosław Ładczuk
Radosław ŁadczukAKPA

Film "Surfer" w reżyserii Lorcana Finnegana był już pokazywany podczas ubiegłorocznego festiwalu w Cannes. Widownia przyjęła go wspaniale i nagrodziła kilkuminutową owacją na stojąco. Recenzenci również nie szczędzili słów uznania pod adresem twórców obrazu, który już wkrótce będzie można zobaczyć w polskich kinach.

Radek Ładczuk jest autorem zdjęć do filmu "Surfer" z Nicolasem Cagem

Jednym z autorów sukcesu "Surfera" jest Polak, Radek Ładczuk. Operator filmowy pracował już przy wielu innych znanych produkcjach, był też wielokrotnie nagradzany - między innymi Złotą Kaczką magazynu "Film" za zdjęcia do filmu "Sala Samobójców", nagrodą za najlepsze zdjęcia za film Princess na Festiwalu Filmowym w Jerozolimie, a także nagrodą w kategorii Najlepszy Międzynarodowy Film Fabularny na Festiwalu Filmowym Tribeca za sequel "Sali Samobójców" - film "Hejter". Ładczuk jest autorem zdjęć w takich filmach jak "Nocebo" w reżyserii Lorcana Finnegana z Evą Green, "My Neighbour Adolf" w reżyserii Leona Prudovsky’ego oraz "Gabinet osobliwości" Guillermo del Toro - odcinek "Murmuring" w reżyserii Jennifer Kent. Film "Chłopi" w reżyserii DK Welchman i Hugha Welchmana, ze zdjęciami Radka (wspólnie z Kamilem Polakiem i Szymonem Kuriatą), został nagrodzony Nagrodą Publiczności oraz Specjalną Nagrodą Jury na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Film "Surfer" w reżyserii Lorcana Finnegana to historia mężczyzny, byłego surfera, który wraca na rajską plażę z dzieciństwa, by spędzić czas z nastoletnim synem. Okazuje się jednak, że grupa lokalsów roszczących sobie prawa do tutejszej plaży, zabrania przybyszom wstępu na "ich teren", w efekcie dochodzi do konfliktu, w którym bohater Cage'a stara się zachować twarz i pokazać, kto tu rządzi. Walka jest jednak nierówna, a główny bohater wkrótce boleśnie się o tym przekonuje.

Radek Ładczuk, polski operator robiący światową karierę, w studio "halo tu polsat"

Na początku rozmowy z Radkiem Ładczukiem okazało się, że Katarzyna Cichopek i operator poznali się i współpracowali na planie: "Mieliśmy tę przyjemność wiele lat temu wspólnie pracować, Radek się rozwinął i wylądował na międzynarodowych wodach. Jak do tego doszło?" - była ciekawa Kasia.

Radek zdradził, że jego kariera zaczęła się od telefonu od pewnej młodej reżyserki: "To jest taka konsekwencja, wynika to z różnych splotów okoliczności i ja się sam czasami dziwię, że do tego doszło - przez taki telefon, który miałem w 2007 roku, kiedy pewna izraelska reżyserka zadzwoniła do mnie i zaprosiła mnie do swojego dyplomu, do izraelskiego filmu. A potem jej przyjaciółka szukała operatora do swojego australijskiego filmu, to był >>The Babadook<<, który ja przeczytałem jako dramat psychologiczny, a potem się okazało, że to jest horror.  Ten film trafił potem na Festival Sundance w Stanach Zjednoczonych. I ja miałem coś takiego, kiedy zrobiłem ten film, nie do końca byłem pewien, jak się do tego odnieść, bo to było dla mnie tak gatunkowo obce. Ale kiedy siedziałem z publicznością amerykańską na premierze i oni reagowali [na film] jak na mecz futbolowy, było tak entuzjastycznie, spontanicznie, zrozumiałem - ok, chyba zrobiliśmy coś dobrego" - wspominał Radek Ładczuk.

Radek Ładczuk o nowym filmie "Surfer", w którym zagrał Nicolas Cage

Mówiąc zaś o swoim ostatnim filmowym "dziecku", czyli "Surferze", nasz gość wyznał, że gdy wchodził do projektu, nie wiedział jeszcze, kto zagra w filmie główną rolę: "Zaczynaliśmy od scenariusza, który nie miał aktora. I to był thriller psychologiczny w jakimś sensie nawiązujący do osobistej historii scenarzysty, któremu zaginął ojciec. Ale rozwijając ten projekt, gdy trwały poszukiwania aktora, okazało się, że jest aktor, który może tę rolę zagrać. Okazał się nim Nicolas Cage. My sami nie wiedzieliśmy z Lorcanem Finegganem, który jest reżyserem filmu (to był nasz drugi film, teraz szykujemy kolejny), co o tym myśleć, bo ta postać była napisana na 40 kilka lat, a wiadomo, ze Nicolas Cage jest starszy. Stwierdziliśmy, że to może być ciekawe. I to był strzał w dziesiątkę" - zauważył Ładczuk.

Nicolas Cage
Nicolas CageAKPA

Operator zdradził, że pierwsze spotkanie z Nicolasem Cage'em na planie było dla niego nieco szokujące.

Radek Ładczuk opowiada o współpracy z Nicolasem Cage'em. To go zaskoczyło pierwszego dnia zdjęć

"Poczuliśmy to pierwszego dnia zdjęciowego, chociaż było to dziwne, dlatego że ja jestem przyzwyczajony do aktorstwa, które jest obecne tu w Polsce, w Europie, takiego bardziej naturalistycznego, minimalnego, a Nicolas Cage to jest aktor, który gra formą" - mówił Ładczuk. - "Kiedy zrealizowaliśmy pierwsze ujęcie filmu, gdy on jechał samochodem i nagle te słowa wydobyły się z jego wnętrza, ja pomyślałem >>o co tu chodzi?<< Wieczorem przegadaliśmy się z Lorcanem, ale kolejnego dnia coraz bardziej wchodziłem w taki rodzaj gry. Mam wrażenie, że ten film to jest w jakimś sensie monodram Nicolasa Cage’a, który gra postać surfera" - podkreślił Ładczuk.

Paparazzi na planie "Surfera"

Kasia Cichopek dopytywała, czy fakt, iż w filmie grała wyjątkowa gwiazda, nie sprawił, że na planie pojawili się paparazzi. Okazało się, że faktycznie ich obecność trochę pokrzyżowała plany ekipy filmowej, ale finalnie zdjęcia, które wyciekły z planu nie utrudniły realizacji ani promocji filmu.

"Pomimo tego, że film powstawał chyba na najbardziej wyizolowanej plaży - nie dlatego, że mieliśmy znanego aktora na pokładzie, ale dlatego, że musieliśmy zamknąć plażę, która musiała być plażą surferską, musiała spełniać określone warunki. Udało się znaleźć taką plażę. I od pierwszego dnia pojawiła się masa paparazzi. Mieliśmy dużego pecha, bo większość zdjęć odbywała się na parkingu samochodowym, który był jak pole do piłki nożnej z taką widownią, to były krzaki. A w tych krzakach siedzieli ci paparazzi, z którymi się >>zaprzyjaźniliśmy<< w cudzysłowie - taki był komunikat od produkcji, żeby po prostu nie reagować. Ale oni zrobili najlepsze zdjęcia z planu, mi też zrobili takie zdjęcie - chyba najlepszy fotos, jaki w życiu otrzymałem" - opowiadał operator "Surfera".

Na koniec Radek Ładczuk zdradził, że jedną z pamiątek po filmie, przy którym pracował z Cage'em, jest zdjęcie z autografem gwiazdora.

"Dostałem taki prezent od ekipy. Każdego dnia rano to nas trochę stresowało, że ludzie mają dostęp do tego, o czym jest nasz film, widzą sytuację dramaturgiczne, które tam się odbywały i jednego dnia pojawiło się takie zdjęcie, i dostałem [je jako] prezent z autografem od Nicka" - wspominał Radek Ładczuk.

Zobacz też:

halo tu polsat
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?