"Chciałam zejść będąc u szczytu"
Ola Mirosław przez lata przyzwyczaiła kibiców do kolejnych sukcesów i rekordów. Jak przypomniał Maks Behr, ma na koncie m.in. trzy tytuły mistrzyni świata, dwa mistrzostwa Europy i olimpijskie złoto. Sama zawodniczka przyznała, że od początku nie interesowało jej wyłącznie zwycięstwo.
Chciała być najlepsza, a z czasem także dominować. Patrząc z perspektywy całej kariery, jest dumna przede wszystkim ze swojej niezwykłej regularności. Wielokrotnie wygrywała zawody Pucharu Świata, biła rekordy świata i odnosiła sukcesy na najważniejszych imprezach.
Dlatego decyzja o odejściu ze sportowej sceny była dla niej czymś więcej niż zwykłym zakończeniem kolejnego sezonu. Ola od dawna wiedziała, że chce odejść w konkretnym momencie.
"Ja zawsze miałam marzenie, że chciałam zejść będąc u szczytu i dokładnie to zrobiłam, natomiast zupełnie czym innym jest przygotowywać się do zrobienia czegoś po raz ostatni i wiedzieć, że to nadchodzi, a co innego jest rzeczywiście robić coś po raz ostatni. To są zupełnie inne emocje i wydaje mi się, że trudno się jest na to tak naprawdę aż tak bardzo przygotować. Natomiast to już było, to jest przeszłość i ja tak naprawdę w tym momencie skupiłam się na tym, co przede mną" - powiedziała sportsmenka.
Ola nie ukrywa, że choć wiedziała, iż nadchodzi jej ostatni występ, rzeczywistość okazała się zupełnie inna od samego wyobrażenia o niej. Dziś nie chce jednak rozpamiętywać końca. Jest gotowa na kolejny etap.
"Ja schodzę z ogromną satysfakcją, radością, dumą, gotowa na kolejne wyzwania".
Ola Mirosław o nowym rozdziale
Po zakończeniu kariery sportowej życie Oli Mirosław wygląda zupełnie inaczej. Sama przyznaje, że dopiero uczy się nowej codzienności. Nie wyznaczyła sobie jednego konkretnego celu, który można zmierzyć wynikiem czy czasem.
Tym razem ważniejsze są dla niej ciekawość i nowe doświadczenia. Jak mówi, bardzo dużo dzieje się już poza tym, co kibice mogli obserwować przez lata.
"Zamknęłam piękny rozdział mojego życia i teraz zaczynam pisać kolejny"
Ten kolejny rozdział ma być związany między innymi z wykorzystaniem sportowego doświadczenia i rozpoznawalności do czegoś, co jest dla niej szczególnie ważne. Ola mówi o społecznej misji sportu i o tym, jak ogromny wpływ aktywność fizyczna może mieć na kolejne pokolenia.
Nowa misja Oli. "To jest najlepsze, co mogę zobaczyć"
Jednym z projektów, w które angażuje się dziś Ola Mirosław, jest akademia, w której najmłodsi mogą uczestniczyć w zajęciach ogólnorozwojowych z elementami wspinaczki. Nie chodzi jednak o to, żeby każde z nich w przyszłości zostało zawodowym wspinaczem.
Dla Oli najważniejsze jest coś zupełnie innego. Maluchy mają czerpać ze sportu radość, dobrze się bawić i odkrywać aktywność fizyczną bez presji wyniku.
To właśnie ten widok szczególnie ją poruszył, kiedy pojawiła się w hali w Lublinie. Zamiast podium, rekordów i rywalizacji zobaczyła dzieci, które po prostu dobrze się bawią.
"Jak ja tutaj weszłam na tą halę i zobaczyłam te wszystkie biegające, szczęśliwe, uśmiechnięte dzieci świetnie się bawiące, to dla mnie to jest po prostu najlepsze, co mogę zobaczyć właśnie teraz na tej mojej sportowej emeryturze".
Wygląda więc na to, że sportowa emerytura Oli Mirosław wcale nie oznacza rozstania ze sportem. Zmieniła się przede wszystkim jej rola. Z zawodniczki, która przez lata walczyła o kolejne zwycięstwa, staje się osobą, która chce zachęcać innych do aktywności i pokazywać im, ile radości może dawać ruch.
A kolejny etap tej historii zaczyna się właśnie teraz.

Zobacz też:
Julia Wieniawa o przełomowym momencie. "Wszystko się jeszcze może wydarzyć"
Przeszła metamorfozę w "halo tu polsat". Efekt końcowy zachwyca







