Nie wygląda na swój wiek. John Stamos z "Pełnej chaty" skończył 62 lata, w wywiadach zdradza, jak dba o formę
Energiczny, uśmiechnięty i wciąż bardzo przystojny. Trudno uwierzyć, że John Stamos z "Pełnej chaty" w sierpniu tego roku skończy 63 lata. Patrząc na emanującego pozytywną energią, nadal czarującego gwiazdora, chciałoby się go zapytać o sekret dobrej formy. Jak on to robi, że upływający czas taktuje go tak łaskawie?

Na najnowszych zdjęciach John Stamos wygląda naprawdę imponująco. Szczupła, wysportowana sylwetka, nieco dłuższe włosy, opalona cera i "czerstwa" twarz. 62-letni aktor ewidentnie jest w dobrej formie. I choć od czasu, gdy jako 24-latek pojawił się w serialu "Pełna chata", by zrobić furorę i zyskać status ikony Hollywood, minęło kilka dekad, John nadal ma to "coś", co przyciąga przed ekrany.
Urodę na pewno może zawdzięczać genom - choć urodził się w Kalifornii, jego rodzice przybyli z Grecji, a na życie zarabiali, prowadząc restaurację. John nie poszedł w ślady taty i zamiast karmić ludzi, postanowił zajmować ich swoimi rolami.
Szybko zdobył sławę - sitcom "Pełna chata" zyskał ogromną popularność, a Stamos błyskawicznie zdobył serca fanek produkcji. Przystojny brunet o ujmującym uśmiechu stał się bożyszczem kobiet.

"Pełna chata" i co dalej?
"Pełna chata" miała 8 sezonów, po latach doczekała się też kontynuacji - w 2015 roku Netflix zrealizował serial komediowy "Pełniejsza chata", w którym również wystąpił John Stamos. Oprócz pamiętnej roli "wujka Jesse'go" gwiazdor ma na koncie również inne - na początku lat 2000 grał główną rolę w medycznym dramacie "ER" jako Dr Tony Gates. Gwiazdora można też było oglądać na Broadwayu, gdzie regularnie występował w wielu spektaklach. Później Stamos grał główną rolę w sitcomie "Grandfathered" a także, o czym już wspominaliśmy, był producentem wykonawczym serialu Netflixa "Pełniejsza chata", w którym ponownie zagrał rolę Jesse’go Katsopolisa. Stamos wystąpił także w filmach "Never Too Young to Die" (1986), "Born to Ride" (1991) oraz jako Dr. Nicky w psychologicznym thrillerze "Lifetime".
Wielka miłość nie trwa wiecznie
Życie Johna Stamosa również mogłoby być materiałem na film o wielkich marzeniach, sukcesach i rozczarowaniach. Aktor ma na koncie sporo problemów osobistych, perturbacje związane z nałogami, ale i piękną, spełnioną miłość, która - jak mówił - ocaliła mu życie.

Pierwszą wielką miłością Johna była modelka i aktorka Rebbeca Romijn, którą aktor poznał na pokazie mody Victoria's Secret. Chodzili ze sobą od 1994 do 1998 roku, wtedy też się pobrali. Jednak ich związek nie przetrwał zbyt długo - rozstali się w 2005 roku. Pozew o rozwód złożył gwiazdor.
Zakochanie, ślub i narodziny syna
Minęło wiele lat, zanim Stamos spotkał kolejną miłość swego życia. Tym razem okazała się nią być modelka i aktorka Caitlin McHugh, z którą, po roku randkowania, John się zaręczył. W tym samym, 2017 roku, para ogłosiła, że spodziewa się dziecka. W lutym 2018 roku odbył się ślub zakochanych, a w kwietniu urodził się ich syn.

Tamte wydarzenia mocno wpłynęły na życie dojrzałego już wówczas aktora. Stamos otwarcie mówił w wywiadach, że rodzina go odmieniła, a nawet uratowała: "Małżeństwo i rodzina utrzymało mnie przy życiu i dało drugą młodość" - zwierzał się w rozmowie z magazynem "Parade" w sierpniu 2025 roku.
"Życie jest zbyt cenne"
10 lat wcześniej, w 2016 roku, w wywiadzie dla "Los Angeles Times" Stamos mówił o trudnym okresie, jaki miał za sobą. Widać było, że jest gotowy na nowy start: "Musiałem wrócić do mojego poczucia dyscypliny, do dawnego rytmu... Życie może zepchnąć cię z toru albo właściwej ścieżki, i wydaje mi się, że zaczęło się tak dziać, zarówno w sprawach kariery, jak i rozwodu i ogólnie w życiu. Ostatnio moim głównym celem jest powrót do dobrego zdrowia" -podkreślał aktor. - "Dostajesz sygnał ostrzegawczy... Życie jest zbyt cenne i czas wrócić do tego, co mnie tu doprowadziło: być dobrym człowiekiem, dbać o siebie, dbać o innych i być wystarczająco zdrowym, by móc kochać" - mówił.
Pilates zamiast siłowni
Stamos opowiadał też o tym, jak stara się wrócić na właściwy tor i w jaki sposób dba o siebie. Jednym ze sposobów było narzucenie sobie dyscypliny - regularne treningi i powrót do zdrowego stylu życia.
"W latach 80. i 90. spędzałem dużo czasu na siłowni, by mieć większe ciało i silne ramiona. Teraz garnitury, które noszę w >>Grandfathered<<, są tak dopasowane i eleganckie, że przeszedłem na pilates i pływanie" - opowiadał. - "Te ćwiczenia dają mi szczupły wygląd i poprawiają postawę. Dostosowuję treningi do mojego harmonogramu. Robię pilates około trzech dni w tygodniu, korzystając z reformera i innych maszyn, a także ćwiczenia na podłodze i dużo rozciągania. Pływam trzy razy w tygodniu, do tego dużo pompek i podciągnięć. Robię też kardio - biegam pod górę i w dół wzgórza" - wyliczał.
"Staram się zasypiać o 22.00"
Wysiłek i konsekwencja popłaciły, 50-letni wówczas Stamos wrócił do formy, którą utrzymuje do dziś. W wywiadach gwiazdor podkreśla też, że oprócz treningów i zdrowej diety dba o sen: "Uważam, że sen jest kluczem do młodego wyglądu i dbam o dobre 8 godzin każdej nocy. Wierzę, że wcześniejszy sen, przed północą, jest lepszy. Tak było w moim przypadku. Staram się zasypiać o 21-22. Uwielbiam poranki i wstaję bardzo wcześnie, by czytać i medytować. Wtedy czuję się zregenerowany i gotowy na nowy dzień... Jeśli dobrze jem, czuję się dobrze i spałem wystarczająco, mogę radzić sobie ze stresem i potem go puścić" - opowiadał.
"Posiadanie młodego syna pomaga"
W ubiegłym roku, po 62. urodzinach, Stamos przyznał, że się starzeje, ale nie jest z tego powodu przerażony: "Starzeję się, chociaż tego nie odczuwam. Dbam o siebie" - wyznał szczerze, podkreślając, że radość życia i dobra forma to w dużej mierze zasługa rodziny, w tym wspaniałej żony.
Stamos wyliczył też konkretne kroki w codziennej rutynie, dzięki którym czuje się dobrze: "Nie robię wiele" - zapewniał. "Myję twarz, czasem robię peeling. Ćwiczę trzy lub cztery razy w tygodniu. Robię też coś w rodzaju elektrycznej stymulacji mięśni w specjalnym kombinezonie, ale nosi się go tylko przez 20 minut. Ważny jest też dobry sen. Posiadanie młodego syna też pomaga" - wyznał z rozbrajającą szczerością.
Gwiazdor dodał, że sam jest zaskoczony faktem, iż po "60" nadal jest obecny w show-biznesie: "Myślę, że byłem całkiem miłym człowiekiem i to wiele daje" - powiedział. "Za tobą stoi 20 facetów, którzy mogliby zrobić tę samą pracę równie dobrze. Myślę więc, że pomogła mi moja reputacja" - podsumował.
A więcej informacji ze świata show-biznesu i ciekawych wywiadów z gwiazdami czeka na was w programie "halo tu polsat" od piątku do niedzieli, już od godz. 8.00. Bądźcie z nami!
Zobacz też:






