"Tryb przetrwania" na chwilę przed półfinałem "TzG"
To, co każdej niedzieli widoczne jest na ekranach - to jedno, ale rzeczywistość stanowi przede wszystkim żmudna praca ukryta przed wzrokiem widzów i widzek. W wielu przypadkach ta okazuje się też różnić od początkowych wyobrażeń samych uczestników i uczestniczek; Magdalena Boczarska, która tworzy duet z Jackiem Jeschke, przyznała, że codzienne treningi stanowią ogromne obciążenie dla organizmu.
"Siedem godzin na sali tanecznej codziennie przerasta najśmielsze oczekiwania", stwierdziła aktorka.
Dodała przy tym, że program sprawdza zarówno fizyczną wytrzymałość, jak i poziom własnej niemocy, łącząc wielką radość z ogromnym stresem. Wspólne przeżywanie ogromnych emocji pozwala jednak na niezwykle szybkie zbudowanie mocnych więzi; Boczarska zaznaczyła, że nigdy wcześniej nie nawiązała tak intensywnej relacji w tak krótkim czasie, doceniając przy tym, że jej tanecznemu partnerowi udaje się to wszystko udźwignąć.
O fizycznych kosztach formatu opowiedziała również Paulina Gałązka. W jej przypadku przygotowania do kolejnych odcinków u boku Michała Bartkiewicza odbywają się w cieniu poważnej kontuzji. Aktorka od dwóch tygodni tańczy ze złamanym żebrem; brak przemieszczenia pozwala na kontynuowanie treningów, a ona sama stara się podchodzić do sytuacji z dystansem. Z kolei Gamou Fall otwarcie przyznał, że na tym etapie wszyscy funkcjonują już w swoistym trybie przetrwania. Choć widzowie często postrzegają go jako uosobienie siły, on sam nie werbalizuje swoich problemów i ukrywa własne mikrourazy. Pomaga mu w tym Hanna Żudziewicz - trenerka, która pod łagodnym wizerunkiem kryje ogromną stanowczość i konsekwentnie egzekwuje od swojego partnera pełne zaangażowanie.
Zmagania z presją i ucieczka od złudzeń
Oprócz przygotowania fizycznego, udział w programie wymaga solidnej odporności psychicznej i wzajemnego zrozumienia. Julia Suryś wspominała początki pracy z Sebastianem Fabijańskim jako czas intensywnego docierania się dwóch wyrazistych temperamentów.
"Musiałam zdobyć zaufanie Sebastiana, żeby tak naprawdę się przede mną otworzył", wyjaśniła tancerka.
Zbudowanie tej relacji wymagało czasu i nie brakowało w niej trudniejszych momentów, jednak ostatecznie zaowocowało porozumieniem opartym na wspólnym celu i poczuciu humoru. Sam Fabijański podchodzi do swoich występów w sposób wysoce analityczny. Jak przyznał, celowo nie szuka w innych uczestnikach zagrożenia, by nie narzucać na siebie presji; własne funkcjonowanie w programie porównał do mechanizmu robota, który ma za zadanie uruchomić się w odpowiednim momencie. Ten proces długofalowej adaptacji potwierdził Michał Bartkiewicz, zauważając, że pierwszy miesiąc wspólnej nauki to czas stopniowego odkrywania słabych i mocnych stron swojej partnerki.
W zupełnie innej sytuacji odnalazł się z kolei Piotr Kędzierski. Dziennikarz, który na dzień przed półfinałem obchodził urodziny, przystępował do telewizyjnego show z ogromnym dystansem, nie licząc na spektakularny sukces. Współpraca z Magdą Tarnowską przyniosła jednak wymierne efekty, nie tylko na parkiecie - uczestnik zrzucił dwanaście kilogramów i stracił dwanaście centymetrów w pasie, deklarując chęć utrzymania sportowej rutyny także po zakończeniu programu. Każdy kolejny odcinek traktuje z ogromną pokorą jako własny, mały finał. Oboje udowodnili, że wspólne treningi potrafią zaowocować nie tylko spektakularną metamorfozą, ale przede wszystkim relacją opartą na podobnych zasadach i szczerej sympatii.
Opowieści par dobitnie przypominają, że pod warstwą choreografii i pozorów toczy się głęboki proces poznawania własnych granic, a także tworzenie trwałych więzi.
Na półfinał programu "Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami" zapraszamy już dziś o 19:55. Do Polsatu, rzecz jasna.







