Z byłym mężem mieszkała na 3 500 m². Jennifer Lopez przeprowadziła się do nowej rezydencji
Swój ogromny dom Jennifer Lopez i Ben Affleck kupili już w trakcie małżeństwa. Rezydencja od początku budziła emocje - luksusowa posiadłość położona w Beverly Hills kosztowała blisko 61 mln dolarów i była jedną z największych w tej części Los Angeles.
Ma 3,5 tysiąca metrów kwadratowych, 2 hektary ziemi, 12 sypialni i 24 łazienki. Do tego osobne domki dla gości i ochrony, potężny garaż i rozbudowane zaplecze sportowe z ringiem bokserskim, siłownią i boiskami.
Gdy się rozstali, dom zrobił się kłopotliwy - najpierw próbowali go sprzedać za 68 mln. Później stopniowo obniżali cenę, ale kupiec się nie znalazł. W końcu wyceniona na 52 mln posiadłość została zdjęta z rynku.
Ostatecznie w ramach ustaleń rozwodowych Ben Affleck przekazał Jennifer Lopez cały swój udział w nieruchomości. Piosenkarka została więc jedyną właścicielką bajecznego domu, ale mimo to zdecydowała się zamieszkać gdzieś indziej - właśnie wprowadziła się do rezydencji "singielki", czy też rozwódki.
Dobudowała sto metrów i właśnie się wprowadziła. Tak wygląda nowy dom Jennifer Lopez
"Idealna singielska posiadłość dla divy", piszą zagraniczne media. Swój nowy dom Jennifer Lopez kupiła już jakiś czas temu, zaraz po zamknięciu spraw związanych z małżeństwem. Postanowiła przenieść się z dala od byłego męża - wybrała Hidden Hills, czyli jedną z najbardziej strzeżonych i dysktrenych dzielnic w Hollywood, zamieszkiwanych przez największe gwiazdy, m.in. Madonnę, Drake'a i Kardashianki.

Nowa rezydencja Jennifer Lopez była warta około 21 mln dolarów i miała 800 metrów kwadratowych, ale w zeszłym roku gwiazda dobudowała niemalże całe nowe piętro, zwiększając powierzchnię domu do 930 metrów i zupełnie zmieniła wystrój. Inspiracją dla zmian miał być jej film "Pocałunek Kobiety Pająka", dlatego zdecydowała się na bardziej wyraziste, niemalże teatralne wnętrza.

W nowym domu Jennifer Lopez ma kilka sypialni z prywatnymi łazienkami, kino domowe, rozbudowaną strefę relaksu, basen, domek dla gości i własne zaplecze jeździeckie ze stajnią. A do tego spokój i bezpieczeństwo z całodobową ochtoną, z dala od paparazzi.
Mogła zostać w ogromnej rezydencji, którą zajmowała z mężem, ale wybrała inaczej. A jej nowy dom, chociaż kilkukrotnie mniejszy, nadal robi ogromne wrażenie. 930 metrów, czyli ponad dwa boiska do koszykówki dla jednej osoby? W dodatku zaprojektowane, urządzone i dopasowane do potrzeb? Marzenie, które zwykłemu człowiekowi nigdy nawet nie przyszłoby do głowy.
Zobacz też: "Wychodziłem na zewnątrz, słuchałem wilków". Bogusław Linda o sensie życia i byciu offline







